Wracam do Was niedługo z nowym rozdziałem, mam nadzieję, że jesteście tak podekscytowani jak ja!:)
wtorek, 28 stycznia 2014
Kontakt i bohaterowie.
Hej kochani! Chciałam Was poinformować o nowej zakładce "Bohaterowie", gdzie możecie zobaczyć jak ja wyobrażam sobie niektórych występujących w opowiadaniu. Założyłam także konto na ask.fm, gdzie możecie mi zadawać pytania dotyczące opowiadania, bohaterów i nie tylko, aby się tam dostać kliknijcie w zakładkę "Pytania?" lub "Kontakt", gdzie także znajduję się link do aska, mojej poczty i tt:)
piątek, 17 stycznia 2014
Rozdział 10
- Serio?! - Warknęłam i poszłam odebrać. - Ta? - Odezwałam się bez entuzjazmu, nie podobało mi się, że ktoś zakłóca mój spokój.
- Pani Nicola Hoocker? - Usłyszałam głos jakiejś kobiety.
- Umm, tak?
- Chciałam panią poinformować, że pani matka miała wypadek samochodowy, jest u nas w szpitalu, jej stan jest ciężki. - Kiedy ta kobieta wypowiadała te słowa czułam się jakbym dostawała cios w serce. - Halo?
- Jak to miała wypadek? - Spytałam załamana.
- Czy mogłaby pani przyjechać i przywieźć jej jakieś ubrania? - Zignorowała moje pytanie.
- Tak, będę jak najszybciej się da. - Powiedziałam i się rozłączyłam.
Nie wiedziałam jak się dostanę do szpitala, nawet nie wiedziałam gdzie jest. Pomyślałam, że zadzwonię do Harry'ego. Po dwóch sygnałach odebrał.
- Nicola? Mówiłem ci, że mam kilka spraw do załatwienia. - Z jego głosu odczytałam, że nie podoba mu się, że mu przeszkadzam, ale nie obchodziło mnie to wtedy. Jedyne co się liczyło to wypadek mojej mamy.
- Musisz mnie zawieźć do szpitala, szybko! - Prawie krzyczałam.
- Jak to do szpitala? - Słyszałam, że wyszedł z jakiegoś budynku.
- Moja mama miała wypadek, proszę cię przyjedź jak najszybciej! - Wpadłam w histerię, nie mogłam się opanować.
- Już jadę, spokojnie, będę za 10 minut.
- Nie to za długo! Proszę, Harry bądź szybciej, ona mnie potrzebuje!
- Uspokój się, będę jak najszybciej się da. - Rozłączyłam się i poszłam spakować rzeczy, które mogły przydać się mojej mamie przez najbliższy czas. Wzięłam także sobie ubrania na zmianę, bo prawdopodobnie zostanę w szpitalu na noc. Przez lecące mi ciurkiem z oczu łzy praktycznie nic nie widziałam.
- Nicola?! - Usłyszałam krzyk Harry'ego z dołu, więc wzięłam walizki i szybko zbiegłam na dół. - Chodź. - Złapał mnie za rękę i wyszliśmy, zamknęłam dom i nim się obejrzałam siedzieliśmy już w samochodzie, a ja nadaj nie mogłam się uspokoić.
- Przyśpiesz. - Zapłakałam.
- Jadę 90 na godzinę, szybciej nie mogę bo i nam się coś stanie. - Powiedział. - Wiesz dokładnie jaki wypadek miała twoja mama? - Spytał i lekko złapał mnie za rękę, ale po chwili przeniósł ją na kierownice.
- Jakaś kobieta powiedziała mi że samochodowy, nie wiem nic więcej.
- Będzie ok. - Spojrzał na mnie i uśmiechnął się pocieszająco, ale ani trochę mi to nie pomogło.
Kiedy znaleźliśmy się na parkingu przed szpitalem szybko wybiegłam z samochodu w stronę szpitala, weszłam do niego i zobaczyłam kobietę przy recepcji.
- Gdzie jest moja mama?! - Krzyknęłam zapłakana.
- Pani nazwisko? - Spytała.
- Hoocker, proszę niech pani mnie zaprowadzi do mojej mamy, błagam. Ktoś do mnie dzwonił i powiedział, że jej stan jest ciężki, muszę być przy niej. - Płakałam coraz głośniej i mocniej. Harry wszedł do szpitala z moimi walizkami i natychmiast zjawił się obok mnie.
- Dobrze, proszę za mną. - Ruszyliśmy za kobietą, Harry trzymał mnie za rękę. Zobaczyłam wielki napis "oiom" nad salą i myślę, że zaczęłam płakać jeszcze bardziej, o ile to możliwe. Pani, która nas prowadziła naglę się zatrzymała i odwróciła.
- Proszę tu zaczekać, ja pójdę po lekarza, który zajmuję się pani mamą.
- Chcę tam wejść. - Powiedziałam załamanym głosem.
- Nie, tu nie możesz wejść. - Szybko odpowiedziała. - Zostań tu z nią. - Zwróciła się do Harry'ego, a on przytaknął.
Po chwili przyszedł do nas lekko siwy facet.
- Jestem lekarzem, który zajmuję się twoją mamą. - Przedstawił się.
- Co z nią? - Odeszłam od Harry'ego i spojrzałam na niego z oczami pełnymi nadziei i strachu.
- Więc.. Jest z nią nie najlepiej... Doznała poważnych obrażeń klatki piersiowej i głowy. Staramy się robić wszystko co w naszej mocy, ale na razie żyje tylko dzięki maszyną. - Powiedział zrezygnowany i spuścił wzrok. Moje życie waliło się z każdym kolejnym jego słowem.
- A..Ale, ona z tego wyjdzie, tak?
- Szanse są naprawdę małe... Muszę iść do pacjenta, zaraz do was wrócę. - Ledwo usłyszałam jego ostatnie słowa. Oparłam się o ścianę i pozwoliłam sobie bezwładnie opaść na podłogę zanosząc się histerycznym płaczem. Harry ukucnął naprzeciwko mnie i patrzał się wzrokiem pełnym współczucia, byłam mu wdzięczna, że jest przy mnie.
- Harry, dziękuje, że mnie przywiozłeś, ale jeśli musisz iść...
- Nie muszę. - Przerwał mi i objął mnie bardzo mocno.
- Ona nie może mnie zostawić. - Krzyknęłam w jego szyję.
- Ciiii, na pewno tego nie zrobi, wszystko będzie dobrze. - Nagle drzwi się otworzyły i wyszedł lekarz mojej mamy.
- Jeśli chcesz... Myślę, że mogę pozwolić wam wejść do niej na chwilę, ale nie na dłużej niż 10 minut. - Szybko się podniosłam z podłogi i poszłam z Harry'm za lekarzem. - Jest tutaj. - Odezwał się i pokazał na łóżko, gdzie leżała moja mama.
- O mój boże. - Zakryłam ręką buzie i znów zalałam się łzami. Wyglądała strasznie, była cała posiniaczona, wszędzie miała poprzypinane jakieś kable, nawet nie wiem czy bym ją poznała gdyby lekarz nie powiedział mi, że to ona. Podeszłam do niej, złapałam ją za rękę i uklęknęłam przed jej łóżkiem. - Nie możesz mnie zostawić. - Przyłożyłam jej rękę do swoich ust i zanosiłam się płaczem. Nie wyobrażałam sobie tego, żeby ją stracić. Przeżyłam już utratę ojca, ale nie przeżyłabym, gdyby ona też odeszła, była dla mnie wszystkim. Pocieszała mnie w trudnych chwilach, doradzała, gdy nie wiedziałam co mam zrobić, zawsze chciała dla mnie jak najlepiej, nigdy mnie nie skrzywdziła, nigdy nie odbierała mi niczego w złych zamiarach, kiedy byłam chora rezygnowała ze swoich planów i zostawała przy mnie, zawsze była dla mnie.
- Nicola... - Harry podszedł do mnie, wytarł mi ręką łzy i przytulił.
- Obiecaj mi, że ona przeżyje, że mnie nie zostawi. - Wiedziałam, że nie może tego zrobić, ale chciałam, żeby ktoś mi to powiedział, że ona dalej będzie ze mną i że mnie nie opuści, nie teraz.
- Obiecuję ci to. - Spojrzał mi w oczy i pomógł wstać.
- Przykro mi, ale musicie już iść. - Powiedział lekarz. Podeszłam jeszcze do łóżka mamy, odgarnęłam jej włosy i pocałowałam w czoło zostawiając kilka łez na jej posiniaczonej twarzy.
Harry mnie objął i wyszliśmy z sali.
- Nie mogę pojechać do domu, kiedy ona jest tutaj. - Wycierałam łzy, które nieubłaganie spływały po moich policzkach.
- Jeśli chcesz możesz pojechać do mnie... - Zaproponował. - No wiesz, żebyś nie była sama, czy coś. - Lekko się zmieszał i podrapał w kark. Czy powinnam? Nie chcę spędzać tej nocy w szpitalu, a tym bardziej nie chcę spać sama w domu, nie to, że uważam, że udałoby mi się usnąć.
- Umm, dobra. - Zgodziłam się, na co lekko się uśmiechnął. - Musimy jeszcze zostawić w recepcji ciuchy mamy. - Harry przytaknął i złapał mnie za rękę, nie opierałam się, potrzebowałam wtedy kogoś, kto będzie blisko mnie.
- Możemy zostawić tu rzeczy jej mamy? - Spytał Harry kobiety, która wcześniej prowadziła nas do sali, gdzie leży moja mama.
- Tak, kiedy będą potrzebne wykorzystamy je. - Uśmiechnęła się i wzięła walizkę od Harry'ego.
- A co z tą? - Spytał chłopak wskazując na mój bagaż?
- Um, w tej są moje ubrania. - Odezwałam się cicho. Nie chciałam tak brzmieć, po prostu byłam zmęczona.
- Ok, więc chodźmy. - Znów splótł nasze palce razem i poszliśmy do samochodu.
Podróż do jego mieszkania trwała jakieś 10 minut, nie płakałam, ale nadal czułam się fatalnie, albo jeszcze gorzej. Harry wyszedł z samochodu i otworzył mi drzwi.
- Wyskakuj, kochanie. - Uśmiechnął się i pomógł mi wyjść. Nie miałam siły nawet na to, żeby chodzić, więc stwierdziłam, że po prostu oprę się o samochód, było mi wszystko jedno, czy będę stała tu przez całą noc. - Jest aż tak źle? - Spytał i wziął mnie na ręce. Pewnie w normalnych okolicznościach zaskoczyłoby mnie to, ale wtedy mogłam tylko objąć go i czekać, aż będziemy w domu. Nim się obejrzałam leżałam przykryta kocem na kanapie w salonie u Harry'ego. Pomieszczenie było przytulne i naprawdę ładnie urządzone.
- Twoich rodziców nie ma? - Zapytałam chłopaka, który przyniósł mi gorące kakao. - Dzięki.
- Umm... Moja mama nie żyje, a tata... Nie wiem gdzie jest. - Posmutniał, a mi natychmiast zrobiło się go żal.
- Przykro mi. - Nie ważne jaki Harry czasem potrafi być denerwujący, nikt nie zasługuje na to, żeby stracić rodziców.
- To nic. - Uśmiechnął się i położył się obok mnie. - Rozumiem, że jutro nie idziemy do szkoły?
- Nie. Ja nie idę, ty owszem. - Nie chcę, aby Harry przeze mnie zaniedbywał szkołę i tak robi to wystarczająco często.
- Daj spokój i tak bym pewnie nie poszedł, poza tym muszę Cię zawieźć do szpitala. - Na samą myśl o tym, że jutro znowu będę musiała patrzeć na mamę w takim stanie uciekło mi parę łez. Oczywiście, że chciałam przy niej być w tych ciężkich chwilach, ale bolał mnie widok mojej nieprzytomnej, poobijanej mamy, która żyła tylko dzięki maszyną.
- Nie płacz, obiecałem ci, że wszystko będzie dobrze. - Wytarł mi moje łzy i pocałował w czoło.
Wypiłam kakao i poprosiłam Harry'ego, aby odłożył pusty kubek na stolik.
- Przepraszam, że popsułam twoje plany. - Powiedziałam z wyrzutami sumienia.
- Nie masz za co przepraszać, nawet mnie nie denerwuj. - Zezłościłam go nieco, ale nie miałam tego w zamiarach, Harry był strasznie nerwowy. - Powiadomiłaś rodzinę o tym wypadku?
- Nie mam nikogo poza mamą. - Wszyscy mi poumierali, wtedy sobie to uświadomiłam, miałam tylko mamę.
- Um, nie powinienem pytać. - Zmieszał się, a ja tylko go przytuliłam.
- Nie wiem jak mam ci się odwdzięczyć za dzisiaj.
- Po prostu nigdy nie odchodź. - Powiedział i wzmocnił nasz uścisk.
środa, 15 stycznia 2014
Komentarze
Hej, kochani! :) Chciałam Was tylko poinformować o tym, że zmieniłam ustawienia w komentarzach i wszyscy możecie teraz komentować! Nie potrzebujecie żadnego konta.
Wracam do was z nowym, dużo lepszym od poprzedniego rozdziałem już w czwartek/piątek.
Kocham!
Wracam do was z nowym, dużo lepszym od poprzedniego rozdziałem już w czwartek/piątek.
Kocham!
czwartek, 9 stycznia 2014
Rozdział 9
- Mamo to naprawdę nie jest to co myślisz! - Szybko się odsunęłam od Harry'ego i wstałam z łóżka. Miałam przerąbane.
- Czy ty masz mnie za głupią?! - Krzyknęła na co lekko podskoczyłam. - Widziałam was jak się całowaliście, a teraz widzę, że przytulacie się na łóżku! - Nie wiedziałam co mam jej odpowiedzieć, po prostu stałam i patrzałam się raz na Harry'ego a raz na nią.
- Tak naprawdę to nie muszę się przed tobą tłumaczyć... - Powiedziałam tak cicho, że sama ledwo to usłyszałam. - Mówiłam ci już, że tylko się przyjaźnimy, tak trudno to zrozumieć i zaakceptować? - Westchnęłam.
- Nie byłoby to takie trudne, gdyby nie fakt, że ciągle przyłapuję was na migdaleniu się ze sobą! Jeszcze parę godzin temu robiłaś to z Krystianem, nie jest ci głupio?! - Wygarnęła mi, a Harry lekko się skrzywił.
- Byłoby mi głupio, gdybym poważnie zrobiła coś złego! - Wydarłam się naprawdę głośno, ale już nie wytrzymałam.
- Czyli zabawianie się z dwoma chłopakami jest czymś dobrym? - Zrobiła krzywy uśmiech i spojrzała na Harry'ego tak jakby miała na celu go zranić. Po co ona robiła to wszystko? Kiedyś zawsze mnie rozumiała.
- Co? Jakie zabawianie?!
- Pójdę już. - Odezwał się Harry, podszedł do mnie, przytulił mnie i wyszedł na co moja mama się lekko zaśmiała.
- Możesz mi powiedzieć co ty próbujesz zrobić? Zachowujesz się jakbyś była matką Krystiana, a nie moją. - Spojrzałam się na nią, a ona lekko posmutniała.
- Jest mi go szkoda, przecież już o tym rozmawiałyśmy.
- No właśnie. Powiedziałam Ci, że Harry jest tylko przyjacielem. - Westchnęłam i usiadłam na łóżku.
- Co by na to powiedział Krystian? - Boże, mówić do niej to jak grochem o ścianę..
- Krystian, Krystian, Krystian! A co ze mną? Nie mam prawa do przyjaciół?
- Po prostu mi się nie podoba to co robisz.
- To związek mój i Krystiana, mamo. Daj mi proszę spokój, będę robiła to co chcę, może ci się to nie podobać, ale odpuść sobie, nie chcę się z tobą o to kłócić, chcę żeby było jak wcześniej, proszę. - Mama podeszła do łóżka, usiadła na nim i przytuliła mnie mocno co odwzajemniłam.
- Martwię się, nie rób głupstw, ok? - Miałam nadzieję, że w końcu zrozumiała, nie podobało mi się to, że ciągle się kłóciłyśmy i zachowywałyśmy oschle w stosunku do siebie.
- Ok. - Mama pocałowała mnie w czoło i wyszła uśmiechnięta. Biologię miałam już w małym palcu, więc poszłam się umyć.
Prysznic zrobił mi bardzo dobrze, trochę się odstresowałam i przemyślałam kilka spraw. Kiedy wróciłam do pokoju postanowiłam zobaczyć, czy nie mam żadnych wiadomości na telefonie. Gdy przeglądałam Facebooka mój telefon zaczął dzwonić, nie znałam tego numeru, ale postanowiłam, że odbiorę.
- Umm, halo? - Odezwałam się niepewnie.
- Jak tam mama? - Usłyszałam męski, zachrypnięty głos, to musiał być Harry.
- Harry? Skąd masz mój numer? - Spytałam zaskoczona. Nie przypominam sobie, abyśmy wymieniali się numerami, czy coś w tym stylu.
- Victoria mi dała. - Zaśmiał się. - Co jeszcze mówiła twoja mama poza krytykowaniem mnie? - Powiedział lekko rozbawiony, chociaż mogłam wyczuć w jego głosie, że jest mu trochę przykro.
- Postanowiła, że nie będzie się wtrącać. - Cieszyłam się z tego powodu.
- To dobrze, może będę mógł już wchodzić drzwiami? Serio, balkony to nie moja bajka. - Oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
- Tak sądzę.
- Dobranoc, kochanie. - Z jednej strony denerwuje mnie to, kiedy tak do mnie mówi bo dobrze wie, że mam chłopaka, ale z drugiej czuję wtedy motylki w brzuchu, to urocze.
- Dobranoc, Harry. - Odpowiedziałam i się rozłączyłam, nim się obejrzałam już spałam.
- Chyba dobrze, dosyć długo się uczyłam. - Uśmiechnęłam się.
- A jak tam sytuacja u Ciebie? - Spojrzałam się na nią pytającym wzrokiem bo nie do końca zrozumiałam o co jej chodzi. - No wiesz z Harry'm i tak dalej? - Wytłumaczyła.
- Jest ok, moja mama zaakceptowała to, że mogę przyjaźnić się z Harry'm chodząc z Krystianem. - Przynajmniej mam taką nadzieję.
- A ty? - Popatrzała się na mnie.
- Co ja? - Nie rozumiem o co ona mnie dzisiaj pyta.
- Czy zaakceptowałaś to, że możesz się przyjaźnić z Harry'm? - Świetnie, ona też nie ufa mi, że będę wierna Krystianowi.
- Dlaczego nie miałabym?
- Wiesz, całowaliście się i wydaję mi się, że Harry jednak coś dla ciebie znaczy, no i ty dla niego.
- Każdy próbuję zrozumieć to co jest pomiędzy mną, a Harry'm, tylko, że nawet ja nie tego nie wiem. - Westchnęłam. - Kocham Krystiana, ale Harry też jest no wiesz, nie zły.
- Taaa i jeden i drugi jest przystojny. - Zaśmiałyśmy się i uderzyłam ją lekko w ramię.
Weszłyśmy do Starbucksa i pierwsze co rzuciło mi się w o czy to loki Harry'ego, który stał na końcu kawiarni z jego paczką.
- Wiedziałaś, że tu będzie? - Spytała Victoria z bananem na twarzy.
- Nie. - Wystawiłam jej język i zachichotałam. - Weźmiesz mi frappuccino? Nie ma sensu, abyśmy obie stały w kolejce. - Vic potaknęła, a ja dałam jej pieniądze.
- Śledzisz mnie? - Nagle usłyszałam głos Harry'ego za mną przez co się lekko przestraszyłam i lekko podskoczyłam, a on się zaśmiał.
- Ciebie? Chciałbyś. - Uśmiechnęłam się szeroko podobnie jak Harry. - Dlaczego nie było ciebie dzisiaj w szkole? - Spytałam na co on poruszył zabawnie brawami.
- Czyli jednak śledzisz. - Zachichotał. - Miałem parę spraw do załatwienia.
- Oh. - Vic podeszła i podała mi kawę za którą od razu się wzięłam, uwieeelbiam frappuccino!
- Powoli, wypiłaś prawię całą w przeciągu trzech sekund. - Harry i Vic wybuchnęli śmiechem.
- Hej, to nie moja wina, że ta kawa jest taka cudowna! - Usłyszałam, że mój telefon dzwoni, więc wyciągnęłam go z torebki i odebrałam.
- Nicola? Przykro mi, ale muszę zostać na spotkaniu i nie mogę cię odebrać dasz radę jakoś wrócić? - Rozległ się głos mojej mamy.
- Ugh, mogłaś powiedzieć mi wcześniej, droga ze Starbucksa zajmie mi więcej niż godzinę. - Westchnęłam.
- Przykro mi, ale nie mogę nic zrobić. - Powiedziała i się rozłączyła.
- Coś się stało? - Zapytał Harry.
- Nie, nic. - Uśmiechnęłam się.
- Wiesz, jeśli twoja mama nie może po ciebie przyjechać, zawsze mogę cię podwieźć. - Zaproponował, na co Vic poruszyła brawami, a ja miałam ochotę zabić ją wzrokiem.
- Jeśli chcesz? - Nie powinnam z nim wsiadać do jednego samochodu, ale jestem zmęczona po w-f. Poza tym przecież mamy zacząć się przyjaźnić.
- Chcę. - Włożył ręce do kieszeni i ruszył do wyjścia. - Będę czekał na zewnątrz.
- Nie wiem czy to najlepszy pomysł. - Odezwała się Victoria.
- Ja też, ale jestem zbyt leniwa, żeby iść na pieszo taki kawał. Mówiłaś, że ty masz niedaleko tak? - Potaknęła. - Ok, więc do jutra. - Pożegnałam się z nią i obiecałam, że zadzwonię. Jestem taka szczęśliwa, że ją mam.
Wyszłam z kawiarni i ruszyłam w kierunku samochodu Harry'ego, gdzie on już czekał, otworzył mi drzwi i sam wsiadł.
- Jedziemy prosto do ciebie, czy musisz jeszcze gdzieś zajechać? - Odpalił silnik i ruszył.
- Do mnie. - Uśmiechnęłam się. - Dziękuje, że mnie podwozisz.
- Spoko.
Po 20 minutach już byliśmy pod moim domem, wysiedliśmy i jak zwykle Harry mnie odprowadził do drzwi.
- Chcesz wejść? - Wyjęłam kluczę z torebki i otworzyłam drzwi.
- Umm, chciałbym, ale mam jeszcze kilka spraw do załatwienia. I tak już jestem spóźniony. - Zrobiło mi się trochę przykro, bo myślałam, że Harry spędzi ze mną trochę czasu.
- Oh, jasne. Jeszcze raz dzięki za podwózkę. - Uśmiechnęłam się.
- Nie ma sprawy. - Harry podszedł do mnie, objął mnie w pasie, spojrzał mi w oczy i pocałował w czoło. - Do zobaczenia, kochanie. - Powiedział i zostawił mnie lekko oszołomioną.
_________________________________________________________________________________
Heeeej! Przepraszam, że rozdział tak późno, ale nauczyciele zbombardowali mnie sprawdzianami i zadaniami domowymi:(
Aaa i chciałabym wam podziękować za pierwszy tysiąc, wooooaaah! Chcecie może jakieś prezenty związku z tym? Czekam na propozycje i jeszcze raz dzięki! :)
- Czy ty masz mnie za głupią?! - Krzyknęła na co lekko podskoczyłam. - Widziałam was jak się całowaliście, a teraz widzę, że przytulacie się na łóżku! - Nie wiedziałam co mam jej odpowiedzieć, po prostu stałam i patrzałam się raz na Harry'ego a raz na nią.
- Tak naprawdę to nie muszę się przed tobą tłumaczyć... - Powiedziałam tak cicho, że sama ledwo to usłyszałam. - Mówiłam ci już, że tylko się przyjaźnimy, tak trudno to zrozumieć i zaakceptować? - Westchnęłam.
- Nie byłoby to takie trudne, gdyby nie fakt, że ciągle przyłapuję was na migdaleniu się ze sobą! Jeszcze parę godzin temu robiłaś to z Krystianem, nie jest ci głupio?! - Wygarnęła mi, a Harry lekko się skrzywił.
- Byłoby mi głupio, gdybym poważnie zrobiła coś złego! - Wydarłam się naprawdę głośno, ale już nie wytrzymałam.
- Czyli zabawianie się z dwoma chłopakami jest czymś dobrym? - Zrobiła krzywy uśmiech i spojrzała na Harry'ego tak jakby miała na celu go zranić. Po co ona robiła to wszystko? Kiedyś zawsze mnie rozumiała.
- Co? Jakie zabawianie?!
- Pójdę już. - Odezwał się Harry, podszedł do mnie, przytulił mnie i wyszedł na co moja mama się lekko zaśmiała.
- Możesz mi powiedzieć co ty próbujesz zrobić? Zachowujesz się jakbyś była matką Krystiana, a nie moją. - Spojrzałam się na nią, a ona lekko posmutniała.
- Jest mi go szkoda, przecież już o tym rozmawiałyśmy.
- No właśnie. Powiedziałam Ci, że Harry jest tylko przyjacielem. - Westchnęłam i usiadłam na łóżku.
- Co by na to powiedział Krystian? - Boże, mówić do niej to jak grochem o ścianę..
- Krystian, Krystian, Krystian! A co ze mną? Nie mam prawa do przyjaciół?
- Po prostu mi się nie podoba to co robisz.
- To związek mój i Krystiana, mamo. Daj mi proszę spokój, będę robiła to co chcę, może ci się to nie podobać, ale odpuść sobie, nie chcę się z tobą o to kłócić, chcę żeby było jak wcześniej, proszę. - Mama podeszła do łóżka, usiadła na nim i przytuliła mnie mocno co odwzajemniłam.
- Martwię się, nie rób głupstw, ok? - Miałam nadzieję, że w końcu zrozumiała, nie podobało mi się to, że ciągle się kłóciłyśmy i zachowywałyśmy oschle w stosunku do siebie.
- Ok. - Mama pocałowała mnie w czoło i wyszła uśmiechnięta. Biologię miałam już w małym palcu, więc poszłam się umyć.
Prysznic zrobił mi bardzo dobrze, trochę się odstresowałam i przemyślałam kilka spraw. Kiedy wróciłam do pokoju postanowiłam zobaczyć, czy nie mam żadnych wiadomości na telefonie. Gdy przeglądałam Facebooka mój telefon zaczął dzwonić, nie znałam tego numeru, ale postanowiłam, że odbiorę.
- Umm, halo? - Odezwałam się niepewnie.
- Jak tam mama? - Usłyszałam męski, zachrypnięty głos, to musiał być Harry.
- Harry? Skąd masz mój numer? - Spytałam zaskoczona. Nie przypominam sobie, abyśmy wymieniali się numerami, czy coś w tym stylu.
- Victoria mi dała. - Zaśmiał się. - Co jeszcze mówiła twoja mama poza krytykowaniem mnie? - Powiedział lekko rozbawiony, chociaż mogłam wyczuć w jego głosie, że jest mu trochę przykro.
- Postanowiła, że nie będzie się wtrącać. - Cieszyłam się z tego powodu.
- To dobrze, może będę mógł już wchodzić drzwiami? Serio, balkony to nie moja bajka. - Oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
- Tak sądzę.
- Dobranoc, kochanie. - Z jednej strony denerwuje mnie to, kiedy tak do mnie mówi bo dobrze wie, że mam chłopaka, ale z drugiej czuję wtedy motylki w brzuchu, to urocze.
- Dobranoc, Harry. - Odpowiedziałam i się rozłączyłam, nim się obejrzałam już spałam.
***
- Jak ci poszła biologia? Ja chyba zawaliłam! - Spytała mnie Victoria gdy wychodziłyśmy ze szkoły. Postanowiłyśmy, że możemy pójść do Starbucksa.- Chyba dobrze, dosyć długo się uczyłam. - Uśmiechnęłam się.
- A jak tam sytuacja u Ciebie? - Spojrzałam się na nią pytającym wzrokiem bo nie do końca zrozumiałam o co jej chodzi. - No wiesz z Harry'm i tak dalej? - Wytłumaczyła.
- Jest ok, moja mama zaakceptowała to, że mogę przyjaźnić się z Harry'm chodząc z Krystianem. - Przynajmniej mam taką nadzieję.
- A ty? - Popatrzała się na mnie.
- Co ja? - Nie rozumiem o co ona mnie dzisiaj pyta.
- Czy zaakceptowałaś to, że możesz się przyjaźnić z Harry'm? - Świetnie, ona też nie ufa mi, że będę wierna Krystianowi.
- Dlaczego nie miałabym?
- Wiesz, całowaliście się i wydaję mi się, że Harry jednak coś dla ciebie znaczy, no i ty dla niego.
- Każdy próbuję zrozumieć to co jest pomiędzy mną, a Harry'm, tylko, że nawet ja nie tego nie wiem. - Westchnęłam. - Kocham Krystiana, ale Harry też jest no wiesz, nie zły.
- Taaa i jeden i drugi jest przystojny. - Zaśmiałyśmy się i uderzyłam ją lekko w ramię.
Weszłyśmy do Starbucksa i pierwsze co rzuciło mi się w o czy to loki Harry'ego, który stał na końcu kawiarni z jego paczką.
- Wiedziałaś, że tu będzie? - Spytała Victoria z bananem na twarzy.
- Nie. - Wystawiłam jej język i zachichotałam. - Weźmiesz mi frappuccino? Nie ma sensu, abyśmy obie stały w kolejce. - Vic potaknęła, a ja dałam jej pieniądze.
- Śledzisz mnie? - Nagle usłyszałam głos Harry'ego za mną przez co się lekko przestraszyłam i lekko podskoczyłam, a on się zaśmiał.
- Ciebie? Chciałbyś. - Uśmiechnęłam się szeroko podobnie jak Harry. - Dlaczego nie było ciebie dzisiaj w szkole? - Spytałam na co on poruszył zabawnie brawami.
- Czyli jednak śledzisz. - Zachichotał. - Miałem parę spraw do załatwienia.
- Oh. - Vic podeszła i podała mi kawę za którą od razu się wzięłam, uwieeelbiam frappuccino!
- Powoli, wypiłaś prawię całą w przeciągu trzech sekund. - Harry i Vic wybuchnęli śmiechem.
- Hej, to nie moja wina, że ta kawa jest taka cudowna! - Usłyszałam, że mój telefon dzwoni, więc wyciągnęłam go z torebki i odebrałam.
- Nicola? Przykro mi, ale muszę zostać na spotkaniu i nie mogę cię odebrać dasz radę jakoś wrócić? - Rozległ się głos mojej mamy.
- Ugh, mogłaś powiedzieć mi wcześniej, droga ze Starbucksa zajmie mi więcej niż godzinę. - Westchnęłam.
- Przykro mi, ale nie mogę nic zrobić. - Powiedziała i się rozłączyła.
- Coś się stało? - Zapytał Harry.
- Nie, nic. - Uśmiechnęłam się.
- Wiesz, jeśli twoja mama nie może po ciebie przyjechać, zawsze mogę cię podwieźć. - Zaproponował, na co Vic poruszyła brawami, a ja miałam ochotę zabić ją wzrokiem.
- Jeśli chcesz? - Nie powinnam z nim wsiadać do jednego samochodu, ale jestem zmęczona po w-f. Poza tym przecież mamy zacząć się przyjaźnić.
- Chcę. - Włożył ręce do kieszeni i ruszył do wyjścia. - Będę czekał na zewnątrz.
- Nie wiem czy to najlepszy pomysł. - Odezwała się Victoria.
- Ja też, ale jestem zbyt leniwa, żeby iść na pieszo taki kawał. Mówiłaś, że ty masz niedaleko tak? - Potaknęła. - Ok, więc do jutra. - Pożegnałam się z nią i obiecałam, że zadzwonię. Jestem taka szczęśliwa, że ją mam.
Wyszłam z kawiarni i ruszyłam w kierunku samochodu Harry'ego, gdzie on już czekał, otworzył mi drzwi i sam wsiadł.
- Jedziemy prosto do ciebie, czy musisz jeszcze gdzieś zajechać? - Odpalił silnik i ruszył.
- Do mnie. - Uśmiechnęłam się. - Dziękuje, że mnie podwozisz.
- Spoko.
Po 20 minutach już byliśmy pod moim domem, wysiedliśmy i jak zwykle Harry mnie odprowadził do drzwi.
- Chcesz wejść? - Wyjęłam kluczę z torebki i otworzyłam drzwi.
- Umm, chciałbym, ale mam jeszcze kilka spraw do załatwienia. I tak już jestem spóźniony. - Zrobiło mi się trochę przykro, bo myślałam, że Harry spędzi ze mną trochę czasu.
- Oh, jasne. Jeszcze raz dzięki za podwózkę. - Uśmiechnęłam się.
- Nie ma sprawy. - Harry podszedł do mnie, objął mnie w pasie, spojrzał mi w oczy i pocałował w czoło. - Do zobaczenia, kochanie. - Powiedział i zostawił mnie lekko oszołomioną.
_________________________________________________________________________________
Heeeej! Przepraszam, że rozdział tak późno, ale nauczyciele zbombardowali mnie sprawdzianami i zadaniami domowymi:(
Aaa i chciałabym wam podziękować za pierwszy tysiąc, wooooaaah! Chcecie może jakieś prezenty związku z tym? Czekam na propozycje i jeszcze raz dzięki! :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)