czwartek, 9 stycznia 2014

Rozdział 9

- Mamo to naprawdę nie jest to co myślisz! - Szybko się odsunęłam od Harry'ego i wstałam z łóżka. Miałam przerąbane.
- Czy ty masz mnie za głupią?! - Krzyknęła na co lekko podskoczyłam. - Widziałam was jak się całowaliście, a teraz widzę, że przytulacie się na łóżku! - Nie wiedziałam co mam jej odpowiedzieć, po prostu stałam i patrzałam się raz na Harry'ego a raz na nią.
- Tak naprawdę to nie muszę się przed tobą tłumaczyć... - Powiedziałam tak cicho, że sama ledwo to usłyszałam. - Mówiłam ci już, że tylko się przyjaźnimy, tak trudno to zrozumieć i zaakceptować? - Westchnęłam.
- Nie byłoby to takie trudne, gdyby nie fakt, że ciągle przyłapuję was na migdaleniu się ze sobą! Jeszcze parę godzin temu robiłaś to z Krystianem, nie jest ci głupio?! - Wygarnęła mi, a Harry lekko się skrzywił.
- Byłoby mi głupio, gdybym poważnie zrobiła coś złego! - Wydarłam się naprawdę głośno, ale już nie wytrzymałam.
- Czyli zabawianie się z dwoma chłopakami jest czymś dobrym? - Zrobiła krzywy uśmiech i spojrzała na Harry'ego tak jakby miała na celu go zranić. Po co ona robiła to wszystko? Kiedyś zawsze mnie rozumiała.
- Co? Jakie zabawianie?!
- Pójdę już. - Odezwał się Harry, podszedł do mnie, przytulił mnie i wyszedł na co moja mama się lekko zaśmiała.
- Możesz mi powiedzieć co ty próbujesz zrobić? Zachowujesz się jakbyś była matką Krystiana, a nie moją. - Spojrzałam się na nią, a ona lekko posmutniała.
- Jest mi go szkoda, przecież już o tym rozmawiałyśmy.
- No właśnie. Powiedziałam Ci, że Harry jest tylko przyjacielem. - Westchnęłam i usiadłam na łóżku.
- Co by na to powiedział Krystian? - Boże, mówić do niej to jak grochem o ścianę..
- Krystian, Krystian, Krystian! A co ze mną? Nie mam prawa do przyjaciół?
- Po prostu mi się nie podoba to co robisz.
- To związek mój i Krystiana, mamo. Daj mi proszę spokój, będę robiła to co chcę, może ci się to nie podobać, ale odpuść sobie, nie chcę się z tobą o to kłócić, chcę żeby było jak wcześniej, proszę. - Mama podeszła do łóżka, usiadła na nim i przytuliła mnie mocno co odwzajemniłam.
- Martwię się, nie rób głupstw, ok? - Miałam nadzieję, że w końcu zrozumiała, nie podobało mi się to, że ciągle się kłóciłyśmy i zachowywałyśmy oschle w stosunku do siebie.
- Ok. - Mama pocałowała mnie w czoło i wyszła uśmiechnięta. Biologię miałam już w małym palcu, więc poszłam się umyć.
Prysznic zrobił mi bardzo dobrze, trochę się odstresowałam i przemyślałam kilka spraw. Kiedy wróciłam do pokoju postanowiłam zobaczyć, czy nie mam żadnych wiadomości na telefonie. Gdy przeglądałam Facebooka mój telefon zaczął dzwonić, nie znałam tego numeru, ale postanowiłam, że odbiorę.
- Umm, halo? - Odezwałam się niepewnie.
- Jak tam mama? - Usłyszałam męski, zachrypnięty głos, to musiał być Harry.
- Harry? Skąd masz mój numer? - Spytałam zaskoczona. Nie przypominam sobie, abyśmy wymieniali się numerami, czy coś w tym stylu.
- Victoria mi dała. - Zaśmiał się. - Co jeszcze mówiła twoja mama poza krytykowaniem mnie? - Powiedział lekko rozbawiony, chociaż mogłam wyczuć w jego głosie, że jest mu trochę przykro.
- Postanowiła, że nie będzie się wtrącać. - Cieszyłam się z tego powodu.
- To dobrze, może będę mógł już wchodzić drzwiami? Serio, balkony to nie moja bajka. - Oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
- Tak sądzę.
- Dobranoc, kochanie. - Z jednej strony denerwuje mnie to, kiedy tak do mnie mówi bo dobrze wie, że mam chłopaka, ale z drugiej czuję wtedy motylki w brzuchu, to urocze.
- Dobranoc, Harry. - Odpowiedziałam i się rozłączyłam, nim się obejrzałam już spałam.
***
- Jak ci poszła biologia? Ja chyba zawaliłam! - Spytała mnie Victoria gdy wychodziłyśmy ze szkoły. Postanowiłyśmy, że możemy pójść do Starbucksa.
- Chyba dobrze, dosyć długo się uczyłam. - Uśmiechnęłam się.
- A jak tam sytuacja u Ciebie? - Spojrzałam się na nią pytającym wzrokiem bo nie do końca zrozumiałam o co jej chodzi. - No wiesz z Harry'm i tak dalej? - Wytłumaczyła.
- Jest ok, moja mama zaakceptowała to, że mogę przyjaźnić się z Harry'm chodząc z Krystianem. - Przynajmniej mam taką nadzieję.
- A ty? - Popatrzała się na mnie.
- Co ja? - Nie rozumiem o co ona mnie dzisiaj pyta.
- Czy zaakceptowałaś to, że możesz się przyjaźnić z Harry'm? - Świetnie, ona też nie ufa mi, że będę wierna Krystianowi.
- Dlaczego nie miałabym?
- Wiesz, całowaliście się i wydaję mi się, że Harry jednak coś dla ciebie znaczy, no i ty dla niego.
- Każdy próbuję zrozumieć to co jest pomiędzy mną, a Harry'm, tylko, że nawet ja nie tego nie wiem. - Westchnęłam. - Kocham Krystiana, ale Harry też jest no wiesz, nie zły.
- Taaa i jeden i drugi jest przystojny. - Zaśmiałyśmy się i uderzyłam ją lekko w ramię.
Weszłyśmy do Starbucksa i pierwsze co rzuciło mi się w o czy to loki Harry'ego, który stał na końcu kawiarni z jego paczką.
- Wiedziałaś, że tu będzie? - Spytała Victoria z bananem na twarzy.
- Nie. - Wystawiłam jej język i zachichotałam. - Weźmiesz mi frappuccino? Nie ma sensu, abyśmy obie stały w kolejce. - Vic potaknęła, a ja dałam jej pieniądze.
- Śledzisz mnie? - Nagle usłyszałam głos Harry'ego za mną przez co się lekko przestraszyłam i lekko podskoczyłam, a on się zaśmiał.
- Ciebie? Chciałbyś. - Uśmiechnęłam się szeroko podobnie jak Harry. - Dlaczego nie było ciebie dzisiaj w szkole? - Spytałam na co on poruszył zabawnie brawami.
- Czyli jednak śledzisz. - Zachichotał. - Miałem parę spraw do załatwienia.
- Oh. - Vic podeszła i podała mi kawę za którą od razu się wzięłam, uwieeelbiam frappuccino!
- Powoli, wypiłaś prawię całą w przeciągu trzech sekund. - Harry i Vic wybuchnęli śmiechem.
- Hej, to nie moja wina, że ta kawa jest taka cudowna! - Usłyszałam, że mój telefon dzwoni, więc wyciągnęłam go z torebki i odebrałam.
- Nicola? Przykro mi, ale muszę zostać na spotkaniu i nie mogę cię odebrać dasz radę jakoś wrócić? - Rozległ się głos mojej mamy.
- Ugh, mogłaś powiedzieć mi wcześniej, droga ze Starbucksa zajmie mi więcej niż godzinę. - Westchnęłam.
- Przykro mi, ale nie mogę nic zrobić. - Powiedziała i się rozłączyła.
- Coś się stało? - Zapytał Harry.
- Nie, nic. - Uśmiechnęłam się.
- Wiesz, jeśli twoja mama nie może po ciebie przyjechać, zawsze mogę cię podwieźć. - Zaproponował, na co Vic poruszyła brawami, a ja miałam ochotę zabić ją wzrokiem.
- Jeśli chcesz? - Nie powinnam z nim wsiadać do jednego samochodu, ale jestem zmęczona po w-f. Poza tym przecież mamy zacząć się przyjaźnić.
- Chcę. - Włożył ręce do kieszeni i ruszył do wyjścia. - Będę czekał na zewnątrz.
- Nie wiem czy to najlepszy pomysł. - Odezwała się Victoria.
- Ja też, ale jestem zbyt leniwa, żeby iść na pieszo taki kawał. Mówiłaś, że ty masz niedaleko tak? - Potaknęła. - Ok, więc do jutra. - Pożegnałam się z nią i obiecałam, że zadzwonię. Jestem taka szczęśliwa, że ją mam.
Wyszłam z kawiarni i ruszyłam w kierunku samochodu Harry'ego, gdzie on już czekał, otworzył mi drzwi i sam wsiadł.
- Jedziemy prosto do ciebie, czy musisz jeszcze gdzieś zajechać? - Odpalił silnik i ruszył.
- Do mnie. - Uśmiechnęłam się. - Dziękuje, że mnie podwozisz.
- Spoko.
Po 20 minutach już byliśmy pod moim domem, wysiedliśmy i jak zwykle Harry mnie odprowadził do drzwi.
- Chcesz wejść? - Wyjęłam kluczę z torebki i otworzyłam drzwi.
- Umm, chciałbym, ale mam jeszcze kilka spraw do załatwienia. I tak już jestem spóźniony. - Zrobiło mi się trochę przykro, bo myślałam, że Harry spędzi ze mną trochę czasu.
- Oh, jasne. Jeszcze raz dzięki za podwózkę. - Uśmiechnęłam się.
- Nie ma sprawy. - Harry podszedł do mnie, objął mnie w pasie, spojrzał mi w oczy i pocałował w czoło. - Do zobaczenia, kochanie. - Powiedział i zostawił mnie lekko oszołomioną.
_________________________________________________________________________________
Heeeej! Przepraszam, że rozdział tak późno, ale nauczyciele zbombardowali mnie sprawdzianami i zadaniami domowymi:(
Aaa i chciałabym wam podziękować za pierwszy tysiąc, wooooaaah! Chcecie może jakieś prezenty związku z tym? Czekam na propozycje i jeszcze raz dzięki! :)

1 komentarz: