Po powrocie do domu nie mogłam się na niczym skupić. Zdarzenie które miało miejsce w szpitalu nie dawało mi spokoju. Z jednej strony było mi przykro, że powiedziałam Harry'emu, żeby się więcej do mnie nie zbliżał, ale z drugiej dla zabawy chciał zniszczyć mój związek. To nie jest zdrowe zachowanie.
Zadzwoniłam do Vic i poprosiłam ją, aby przesłała mi na maila materiał ze szkoły, który muszę nadrobić. Oczywiście nie obyło się bez pytań dlaczego nie było mnie w szkole, więc powiedziałam jej, że po prostu się źle czułam. Włączyłam laptopa i od razu wzięłam się za zadania, na szczęście nie było ich zbyt wiele, więc skończyłam już po 2 godzinach. Postanowiłam, że pójdę jutro do szkoły, lepsze to niż siedzenie i martwienie się to o mamę, to o Krystiana. Poszłam się umyć i spać.
Rano byłam bardziej leniwa niż zazwyczaj, ubrałam się w to > klik <, uczesałam, umyłam zęby i wyszłam z domu. Przez moje ślimacze ruchy nie zdążyłam zjeść śniadania. Nie spodziewałam się zobaczyć dzisiaj w szkolę Harry'ego, pewnie wagarował czy coś. Weszłam do szkoły i jak zawsze od razu ruszyłam do szafki, kiedy miałam wszystko czego potrzebuję poszłam pod klasę. Wydawało mi się, że w szkolę jest mniej osób niż zwykle, ale postanowiłam to zignorować. Zadzwonił dzwonek i parę minut później przyszedł już nauczyciel.
Minęła połowa lekcji, a Victorii nie było, zaczęłam się martwić, ale nagle weszła do sali razem z... Harry'm? Chłopak spojrzał się na mnie i zajął swoje miejsce, Vic też szybko znalazła się obok mnie.
- Panno O'Connor, czy zechciałaby pani może wyjaśnić nam powód tego dwudziestominutowego spóźnienia? - Nauczyciel patrzał na Victorię tak jakby chciał, żeby zeszła na zawał. W sumie sama byłam ciekawa dlaczego się tyle spóźniła i do tego czemu weszła do klasy z Harry'm.
- Um, zagadałam się. Przepraszam. - Dziewczyna nie była przerażona tak jakbym ja była, ale bardzo się różnimy, nie wydaje mi się, żeby zależało jej na szkole tak jak mi.
Nauczyciel kontynuował lekcję, a ja nie mogłam się skupić. Ciągle się zastanawiałam co Harry najprawdopodobniej chciał od Vic. Kiedy zadzwonił dzwonek nauczyciel jeszcze przypomniał o projekcie, który musimy zrobić do końca roku i pozwolił nam opuścić klasę. Natychmiast podeszłam do Victorii i zaczęłam zadawać jej mnóstwo pytań.
- Co się stało, że się spóźniłaś?
- Nic takiego, zagadałam się z Harry'm. - Wzruszyła ramionami.
- Od kiedy wy gadacie? - Lekko się zaśmiałam.
- Po prostu rozmawialiśmy. - Westchnęła. - Idziemy? Teraz w-f.
- Ta, jasne.
Miałam wrażenie, że Victoria nie mówi mi wszystkiego, ale nie chciałam naciskać. Z resztą to nie była moja sprawa, skończyłam z Harry'm.
W-f minął bardzo miło, nauczycielka pytała mnie, czy zdecydowałam się, aby dołączyć do drużyny siatkarskiej, ale stwierdziłam, że ewentualnie w przyszłym roku. Nie wiedziałam ile będę musiała zajmować się mamą, gdy wyjdzie ze szpitala, więc wolałam na razie nie dołączać. Po wszystkich lekcjach poszłam odłożyć niepotrzebne książki i wyszłam z budynku.
- Dalej się gniewasz? - Harry nagle znalazł się obok mnie.
- Której części w zdaniu "nigdy więcej się do mnie nie zbliżaj" nie zrozumiałeś? - Spytałam na co chłopak zachichotał. Gdybym miała wybrać osobę, która zdenerwowała mnie najwięcej razy w moim życiu - zdecydowanie wybrałabym jego.
- Oh, daj spokój. Przeprosiłem. - Harry włożył ręce do kieszeni i zrobił prawie uroczy uśmiech. Ok.. Był uroczy, ale byłam na niego zbyt wkurzona, żeby to przyznać.
- Nie. Za każdym razem kiedy myślałam, że możesz przestać być takim palantem - żałowałam. Serio, Harry. Mam dosyć prób zaprzyjaźnienia się z tobą. - Westchnęłam i ruszyłam dalej w kierunku mojego domu, ale Harry stanął przede mną blokując mi drogę na co przewróciłam oczami.
- Daj mi jedną, ostatnią szansę. - Powiedział i spojrzał się na mnie prawie błagającym wzrokiem. Byłby błagający, gdyby nie fakt, że to Harry.
- Ok. Wybaczę ci jeśli coś zrobisz. - Uśmiechnęłam się nieco podstępnie.
- O boże... Co? - Harry przejechał ręką po twarzy.
- Zadzwonisz do Krystiana i wyjaśnisz mu tą sytuację. - Powiedziałam i skrzyżowałam ręce na piersiach.
- Co? Nie zadzwonie do tego idioty. - Parsknął.
- Więc nie mamy o czym gadać. - Zakpiłam i znów zaczęłam iść.
- Ugh, no dobra. Daj mi ten telefon. - Uśmiechnęłam się i odwróciłam się twarzą do niego.
- Nie odbiera ode mnie, musisz zadzwonić ze swojego.
- Dobra. Podaj mi jego numer. - Wymamrotał. Wiem, że nie powinnam się wtedy śmiać, ale naprawdę cała ta sytuacja mnie bawiła, nie mogę powiedzieć, że Harry'ego także.
Podyktowałam Harry'emu numer Krystiana i odszedł kilka kroków ode mnie, aby zadzwonić. Byłam ciekawa o czym rozmawiali, ale Harry kazał mi zostać. Chłopak chodził w kółko z telefonem przy uchu i z ręką w kieszeni, muszę przyznać, że wyglądał naprawdę atrakcyjnie. Ugh, znowu to robię. Po paru minutach Harry podszedł do mnie z lekkim uśmiechem.
- Umm, myślę, że on ci, to znaczy mi wybaczył, rozumiesz. - Kamień spadł mi z serca, kiedy Harry to powiedział.
- To cudownie! - Klasnęłam rękami i przytuliłam Harry'ego. Wydawał się nieco zaskoczony, ale po chwili odwzajemnił uścisk.
- Więc między nami jest już ok? - Harry powiedział z chrypką w głosie przez co przeszły mnie lekkie dreszcze, a on zachichotał. Odsunęłam się od niego i kiwnęłam głową. - Chcesz iść do Starbucks'a? - Zapytał, a ja znów energicznie potaknęłam głową z wielkim uśmiechem.
Harry objął mnie ramieniem i ruszyliśmy w kierunku jego samochodu.
- Co jest w tej kawie, że aż tak ją lubisz? Ostatnio wypiłaś ją w przeciągu 3 sekund! - Nabijał się ze mnie w czasie, kiedy zapinałam pasy.
- Po prostu jest bardzo smaczna. - Wzruszyłam ramionami.
- Nie będzie ci przeszkadzało to, że będzie tam kilku moich znajomych?
- Nie, spoko. - W sumie nawet byłam ciekawa jego znajomych. Po paru minutach byliśmy już w kawiarni. Harry zamówił dla nas kawę i ruszyliśmy do chłopaków, których rozpoznałam jako grupkę z którą Harry często przebywa.
- Siema, stary! - Odezwał się blondyn i podał rękę Harry'emu.
- Siema. - Odpowiedział i uśmiechnął się. - Umm, to jest moja przyjaciółka Nicola. Nicola to jest Liam, Niall, Zayn i Louisa już znasz. - Przedstawił nas sobie.
- Witam. - Odezwał się Zayn, wziął moją rękę i lekko musnął ją ustami patrząc mi się w oczy. - Jesteś piękniejsza, niż Harry nam opowiadał. - Uśmiechnął się.
- Dobra, stary. - Wymamrotał Harry i lekko się zarumienił na co zachichotałam. Widzieć zawstydzonego Harry'ego, bezcenne! Muszę przyznać, że jego znajomi są lepsi, niż sądziłam, fakt są nieco nonszalanccy, ale też mili i zabawni. Najbardziej spodobał mi się Liam. Trochę trudno uwierzyć, że należy do grupki Harry'ego bo jest naprawdę ułożony i uroczy.
- Więc Nicola, od kiedy tutaj mieszkasz? Słyszę akcent, więc nie jesteś stąd? - Zapytał Niall popijając jak myślę cappuccino.
- Przeprowadziłam się tu w lipcu, wcześniej mieszkałam w Polsce. - Odpowiedziałam i sama wzięłam się za moje frappuccino.
- I jak ci się tu podoba? - Tym razem pytanie zadał Liam.
- Jest ok. - Wzruszyłam ramionami i spojrzałam się na zegar na ścianie, zauważyłam, że była szósta. Stwierdziłam, że muszę już iść, tym bardziej, że miałam jeszcze odwiedzić mamę i trochę się pouczyć. - Umm, dobra chłopaki, muszę lecieć.
- Gdzie idziesz? - Harry spojrzał się na mnie.
- Muszę jeszcze iść do mamy.
- Wiesz jak tam się dostać? - Byłam wdzięczna, że Harry nie powiedział, że do szpitala, nie chciałabym tłumaczyć jego przyjaciołom co się stało mojej mamie.
- W sumie to nie. - Zaśmiałam się. Nie miałam pojęcia jak się dostanę do mamy, wiedziałam tylko, że nie chcę znów wykorzystywać Harry'ego.
- Więc podwiozę cię, chodź.
- Nie chcę, żebyś ciągle mnie woził, czuję się przez to niekomfortowo.
- Daj spokój, to nic. Chodź. - Złapał mnie za nadgarstek i szybko wyprowadził z kawiarni. Zdążyłam tylko pomachać chłopakom na pożegnanie.
- Coś się stało? Dlaczego wyszliśmy tak szybko? - Harry prowadził nas do jego samochodu i nim się obejrzałam już w nim siedzieliśmy.
- Nic, absolutnie nic! - Krzyknął tak, że lekko podskoczyłam na fotelu. - Na każdym kroku powtarzasz mi, że masz chłopaka, a z nimi flirtujesz jak gdyby nigdy nic! - Kontynuował krzyczenie na mnie w czasie kiedy jechaliśmy przez zatłoczoną ulice.
- Żartujesz sobie?! Nie flirtowałam z żadnym z nich! - Odpowiedziałam równie głośno.
- Jasne. - Zakpił. Resztę drogi siedzieliśmy cicho, wiedziałam, że Harry zbyt długo niczego nie odwalił, całe trzy godziny. Dojechaliśmy do szpitala i oboje wyszliśmy z samochodu. Miałam nadzieję, że Harry odjedzie, ale po dłuższym zastanowieniu ktoś będzie musiał odwieźć mnie do domu. Nie chciałam go wykorzystywać, ale sam zaproponował, że mnie podwiezie, więc będę musiała też jakoś wrócić. Od razu ruszyliśmy do sali, gdzie wczoraj leżała moja mama. Kiedy ją zauważyłam wyglądała o niebo lepiej, nie wiem jak to możliwe, że w ciągu dnia jej wygląd tak się poprawił. Kazałam zaczekać chłopakowi, a sama poszłam do pokoju, gdzie lekarz siedział lekarz mamy.
- Dzień dobry. - Odezwałam się i równocześnie zwróciłam jego uwagę.
- Dzień dobry. - Odpowiedział z uśmiechem.
- Jak z moją mamą?
- Cóż, dużo lepiej. - Poprawił okulary i wstał z małego krzesełka.
- Naprawdę? - Uśmiechnęłam się i energicznie klasnęłam rękami.
- Tak. Obudziła się dzisiaj, ale tylko na piętnaście minut i dalej poszła spać. - Zaśmiał się - Nadal jest bardzo słaba, ale jej życiu już nic nie zagraża. - Ucieszyłam się, w końcu wszystko znowu wraca do normy. Wróciłam zadowolona do Harry'ego i mamy.
- I jak? Wygląda lepiej. - Odezwał się.
- Cudownie! Nawet na chwilę się dzisiaj obudziła, lekarz powiedział, że przeżyje.
- To świetnie. Dam wam dziesięć minut, zaczekam w samochodzie. - Wyszedł z sali, a ja usiadłam obok mamy. Byłam wtedy taka szczęśliwa, już myślałam, że ją stracę, a tu taka cudowna wiadomość! Z Krystianem też najprawdopodobniej się wszystko ułoży, muszę do niego zadzwonić kiedy będę w domu. Martwię się tylko trochę o Harry'ego, odkąd poznałam jego przyjaciół wydaję się jakiś przygaszony. Posiedziałam jeszcze chwilę z mamą, pocałowałam ją w czoło i poszłam do samochodu Harry'ego. Od razu ruszył, nawet na mnie nie spojrzał, jest zły?
- O co ci chodzi? - Spytałam przerywając niezręczną ciszę.
- Powiedziałem ci już. - Dalej nie odwrócił wzroku od przedniej szyby samochodu.
- Harry, nie flirtowałam z nimi, przepraszam jeśli dla ciebie tak to wyglądało, ale nie robiłam tego. - Nie musiałam mu się tłumaczyć, ale nie miałam siły na kłótnie.
- Huh, ok. - Chyba się tego nie spodziewał, najprawdopodobniej myślał, że wybuchnę i zacznę się na niego wydzierać. Po chwili byliśmy już pod moim domem.
- Chcesz wejść? - Uśmiechnęłam się do niego i wyszłam z samochodu. Usłyszałam, że wyszedł i idzie w moim kierunku. Weszliśmy do domu i od razu poszliśmy do salonu. Usiadłam na kanapie, a Harry zaraz do mnie dołączył. Rozmawialiśmy już przez jakiś czas, kiedy nagle poczułam, że naprawdę tęsknie za Krystianem. Brakuję mi pocałunków, przytulania... Wiedziałam, że minęło nie wiele czasu odkąd wyjechał, ale czy to miało jakieś znaczenie? Po prostu tęskniłam. Przysunęłam się lekko do Harry'ego, a on objął mnie ramieniem. Nim się obejrzałam leżałam pod Harry'm z jego językiem w buzi. Nie wiedziałam co robię, wiedziałam tylko, że potrzebuję trochę czyjegoś ciepła i.. miłości? Nie to złe słowo, po prostu potrzebowałam bliskości. Nasze języki poruszały się powoli, kiedy nagle uświadomiłam sobie co robię. Nie mogłam go tak wykorzystywać, nawet siebie nie poznawałam. Odsunęłam się lekko od Harry'ego.
- Co jest? - Cicho się odezwał patrząc mi prosto w oczy. Cholera. Był taki przystojny. Musiałam się ocknąć i zrozumieć, że to co robiłam jest złe.
- Ja... Ja nie mogę.
- Hmm?
- Całować ciebie, kiedy jestem z Krystianem.
- Myślisz, że kim ja jestem?! Zabawką?! - Krzyknął i zszedł ze mnie.
- Przepraszam. - Szepnęłam.
- Jasne. Nie jestem tym, kim możesz się pocieszać, jeśli zatęsknisz za swoim chłopakiem, a potem zrzucać winę na mnie! - Krzyczał i szybko wyszedł z domu trzaskając drzwiami. Byłam w rozsypce - zachowałam się jak szmata.
zostałaś nominowana do LBA- Liebster Blog Award
OdpowiedzUsuńwięcej u mnie: http://opowiadania-marry.blogspot.com/p/zostaam-nominowana-do-liebster-blog.html
Boski rozdział. :3
OdpowiedzUsuńo chujka /klaudusia
OdpowiedzUsuń