- Za ile będziemy? - Spytałam mamę, która była skupiona tylko na drodze i chyba miała dosyć tego że jestem tak niecierpliwa. Nigdy nie lubiłam jeździć samochodami, zawsze chciałam dojechać jak najszybciej.
- Pytasz się już o to po raz 10, aż tak szybko chcesz się mnie pozbyć? - Zaśmiał się Krystian.
- Wiesz, że nie cierpię jeździć samochodami. - Przypomniałam mu. Nie chcę się go pozbyć. Dni spędzone z nim były naprawdę świetne, oczywiście już te po zajściu z Harry'm, później nie widziałam już go w szkole.
- Wiem, wiem. - Uśmiechnął się.
- Więęęęc? Za ile będziemy. - Znów marudziłam.
- Za jakieś 10 sekund, wytrzymasz? - Wymamrotała już zirytowana mama. Podjechaliśmy na parking przed lotniskiem i wyszliśmy z samochodu. Krystian wziął swoje walizki, złapał mnie za rękę i weszliśmy do środka budynku.
- 13:30. - Powiedziałam patrząc na wielki zegar i natychmiast posmutniałam.
- Muszę już lecieć. - Przytulił mnie bardzo mocno, pocałował mnie i odszedł. Będę za nim tęsknić... Bardziej niż wcześniej, te parę dni bardzo nas do siebie zbliżyły. Ruszyłam z mamą do samochodu.
- Powinnaś mi podziękować. - Co?
- Za co niby? - Zakpiłam. Nasze kontakt tak się pogorszył.. Jak zwykle przez Harry'ego. Czy on będzie jutro w szkole?
- Może za to, że nie powiedziałam Krystianowi? Nie pamiętasz już naszej rozmowy? - Całkiem o tym zapomniałam, nie rozmawiałyśmy już tyle, że nawet jej nie wspomniałam o tym, że mój chłopak wie o pocałunku z Harry'm.
- Oh, spokojnie, on wie. - Lekko ją wyśmiałam, ale natychmiast się opanowałam, moje zachowanie było straszne! Nie pamiętam kiedy ostatnio odnosiłam się do niej bez takiego braku szacunku!
- Jak to? - Zdziwiła się.
- Usłyszał naszą rozmowę... Wyjaśniliśmy sobie już wszystko, jest ok. - Zaczęłam się tłumaczyć, zanim zdążyła o to spytać.
- A co z jego twarzą? Chodzi mi o jego limo i wargę.. - Zauważyła? Oh, oczywiście, że tak. Jest strasznie spostrzegawcza jak mogłam o tym zapomnieć. Tylko czemu nie pytała o to wcześniej?
- Umm, coś na w-fie podobno dostał piłką. - Powiedziałam i zaczęłam nerwowo bawić się palcami.
- Taa, jasne. - Zaśmiała się. - Ale niech już Ci będzie. - Wiedziałam, że mi nie uwierzyła, ale byłam wdzięczna, że zostawiła ten temat. Po powrocie do domu zjadłam obiad i poszłam się uczyć, mój kochany Pan Smith zaszalał z ilością materiału, którego mamy się nauczyć! Po 2 godzinach dałam sobie chwilę odpocząć i włączyłam laptopa. Miałam jakieś 20 tysięcy wiadomości od mojej przyjaciółki z Polski, całkiem o niej zapomniałam! Zostałam ochrzaniona za to, że jej nie odpisywałam. Średnio miałam ochotę na rozmowę z kimkolwiek, więc po 30 minutach skończyłyśmy gadać i wróciłam do biologii. Podczas nauki usłyszałam, jakby pukanie w okno, zignorowałam to. Pomyślałam, że to tylko deszcz, ale dźwięk znów się powtórzył tylko dużo głośniej. Podeszłam do niego i rozsunęłam żaluzję, było już prawie ciemno, nawet nie wiedziałam, że uczyłam się aż tak długo. Zauważyłam, że coś się rusza i kiedy bardziej się przyjrzałam ujrzałam Harry'ego na moim balkonie.
- Otworzysz mi?! Tu jest cholernie zimno! - Krzyknął tak, abym go usłyszała przez szybę. Co on tu robił? Otworzyłam mu drzwi i wpuściłam go do środka, sama nie wiem dlaczego.
- Co ty tu robisz? - Zamknęłam drzwi, a on usiadł na moim łóżku. - I mogłeś wejść jak cywilizowany człowiek, drzwiami. - Zadrwiłam.
- Twoja mama nie byłaby zachwycona gdyby mnie zobaczyła u ciebie, poza tym nie wpuściłabyś mnie. - Jakby go obchodziło to, czy miałabym problemy po jego wizycie.
- Ok, a przyszedłeś tu.. ponieważ? - Wstał z łóżka i lekko się do mnie zbliżył.
- Chciałem cię przeprosić. - Zaśmiałam się. - Poważnie, trochę głupio wyszło.
- Trochę?! - Krzyknęłam na niego. - Harry, pobiłeś mojego chłopaka! To nie jest trochę głupie! Do tego usiłowałeś zniszczyć mój związek, po co to wszystko? - On sobie nawet nie zdawał sprawy z tego co zrobił, może dla niego to normalne bić każdego chłopaka nowo poznanej dziewczyny, ale nie dla mnie.
- Nie wiem, może po prostu Cię lubię i nie chcę, żebyś się marnowała z taką ciotą jak on? - Jak zwykle bezczelny.
- Jak możesz tak o nim mówić?! Nawet go nie znasz! - Powiedziałam łapiąc się za głowę, z tego wszystkiego mnie rozbolała.
- Nie muszę go znać, widzę jaki jest. - Uśmiechnął się i znów usiadł na łóżku.
- Oh, najwyraźniej nie wiesz. - Wymamrotałam. - A teraz poważnie, po co przyszedłeś? - Spytałam, a on się zaśmiał.
- Nudziłem się. - Miałam choć trochę nadziei, że to co mówił wcześniej to prawda, ale czego mogłam się po nim spodziewać?
- Co z twoimi przyjaciółmi? Nie mogłeś iść do nich?
- Nie. - Uśmiechnął się i poruszył brwiami. Uhg, muszę przyznać, że Harry jest naprawdę przystojny... Znów to robię.
- Ok... - Westchnęłam. - Ale i tak nie mam czasu z tobą siedzieć, muszę się uczyć. - Wystawiłam mu język i usiadłam do książek.
- Dobraaa, dużo zajmie ci to czasu? - Wybełkotał niezadowolony na co się zaśmiałam i przytaknęłam
Starałam się uczyć, ale Harry ciągle mnie rozpraszał, więc zrobiłam tylko lekcje pisemne i usiadłam obok niego. Próbował mnie objąć, ale za każdym razem dostawał za to po łapach.
- Więc jak jest teraz z nami? - Zapytałam go. Wiem, że mogłam sobie sama ułożyć to wszystko i albo go ignorować, albo żyć z jego debilizmami, czy jest takie słowo?
- Wiesz, że nie uda nam się przyjaźnić. - Zabolało mnie, kiedy to powiedział, myślałam, że Harry mnie lubi, czy coś. - Nie, nie. Nie o to chodzi. Miałem na myśli raczej to, że prędzej czy później się we mnie zakochasz i będziesz chciała ze mną być. - Chyba zauważył, że zrobiło mi się trochę przykro więc szybko wyjaśnił co miał na myśli, a ja roześmiałam się na jego słowa.
- Haha, jak na razie to ty zachowujesz się jakbyś chciał ze mną być.
- Nigdy nie chciałem być z kimkolwiek. - Zachichotał.
- Nie wyglądasz na kogoś kto nigdy nikogo nie miał. - Powiedziałam, zanim zdążyłam pomyśleć jak to brzmi.
- Oh, jest aż tak dobrze? - Pochylił się w moim kierunku z szerokim uśmiechem, więc uderzyłam go poduszką w twarz na co położył się na łóżku i zaczął się śmiać, a ja razem z nim.
- Wiesz... Bardziej chodziło mi o chodzenie z tobą z litości. - W tamtym momencie ja dostałam poduszką i skończyłam tak jak Harry. - Nie chciałeś nigdy mieć dziewczyny? - Harry podparł się na prawej ręce i patrzał na mnie.
- A co, chętna? - Spojrzałam się na niego i z wielkim uśmiechem na twarzy pokręciłam przecząco głową. W pewnym momencie usłyszeliśmy pukanie.
- Nicola? Mogę wejść? - Zza drzwi rozległ się głos mojej mamy. Szybko poderwałam się z łóżka i spojrzałam przerażona na Harry'ego, który jak zwykle nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji.
- Wchodź do szafy! - Krzyknęłam szeptem, a on przewrócił oczami i wstał. - No właź! - Otworzyłam szafę, zaczekałam, aż się do niej wgramoli i zamknęłam ją.
- Nicola? - Mama znowu się odezwała, szybko usiadłam przy biurku.
- Wejdź. - Weszła do pokoju, usiadła na skrzyni przed łóżkiem i westchnęła.
- Przepraszam za to, że jestem ostatnio taka w stosunku do ciebie, po prostu nie chcę abyście cierpieli, ani ty, ani Krystian. - Odwróciłam się i uśmiechnęłam do niej.
- Tak, rozumiem to.. Wiem, że zachowałam się nie w porządku, ale nie chcę abyśmy do tego wracały, jest ok. - Odeszłam od biurka i usiadłam obok niej.
- Cieszę się, mam nadzieję, że zerwiesz kontakt z Harry'm? - Spytała bezczelnie.
- Jak możesz mnie o to prosić?! - Lekko podniosłam ton. - Przecież przyjaźnie się z Harry'm, nie chcę zrywać z nim kontaktu, nie ma tu Krystiana, więc nie będę go ranić. - Westchnęłam.
- Ah! Czyli uważasz, że kiedy jest przy tobie Krystian będziesz olewała Harry'ego, a kiedy go nie ma, będziesz się z Harry'm całować, umawiać i nie wiadomo co jeszcze?! Nie poznaję cię, zawsze byłaś wierna! - Nakrzyczała na mnie. Denerwowała mnie, za kogo ona mnie ma?
- Co? Nie, oczywiście, że nie! Przecież mówiłam ci już tyle razy, że to było tylko jeden raz. - Zaśmiała się. - Możemy o tym zapomnieć? Proszę.
- Tak, ale byłabym szczęśliwa gdybyś wybrała pomiędzy Harry'm, a Krystianem. - Chciałam jej odpowiedzieć, że nie muszę, ani nie mam zamiaru wybierać pomiędzy nimi, ale wyszła. Zamknęłam za nią drzwi i opadłam na łóżko, czułam się tak beznadziejnie, nigdy się nie kłóciłam z mamą.
Harry wyszedł z szafy, położył się obok mnie, a ja się do niego przytuliłam i cicho płakałam. Byłam w tamtym momencie szczęśliwa, że jest obok mnie.
- A i jeszcze jedno... - Nagle otworzyły się drzwi w których stała moja mama, to nie mogło się dobrze skończyć.
wtorek, 31 grudnia 2013
wtorek, 24 grudnia 2013
Rozdział 7
Stałam jak sparaliżowana, gdy nagle drzwi się otworzyły. Krystian położył walizki i uśmiechnięty spojrzał na mnie. Wyglądał tak samo jak wtedy, kiedy Go opuszczałam. Nadal ma lekko postawione, rozczochrane blond włosy, cudowny uśmiech i jest tak samo, może trochę bardziej umięśniony. Zauważył Harry'ego i jego uśmiech natychmiast zniknął.
- Hej, kochanie! - Krzyknęłam zdenerwowana. - Jak podróż? - Boże, czuję się tak beznadziejnie w tej sytuacji.
- Kto to jest? - Pokazał ręką na Harry'ego, a w tym czasie weszła moja mama i westchnęła.
- Woah, nie ładnie tak pokazywać ręką. - Powiedział Harry, a Krystian natychmiast zrobił się czerwony. Szkoda, że zna Angielski.
- Zamknij się. - Wymamrotałam. - To jest mój.. Przyjaciel, Harry. - Zrobiłam sztuczny uśmiech i jedyne co mi pozostało to ufać, że Krystian mi uwierzy.
- Oh, więc chodź tu. - Odetchnęłam z ulgą, kiedy do niego podeszłam, a on mnie czule przytulił na co Harry fuknął. - Tęskniłem. - Powiedział nie wypuszczając mnie ze swoich ramion.
- Ja też. - Spojrzałam na moją mamę, która nie była ani zadowolona, ani smutna. Jej twarz nie wyrażała żadnych emocji, a czy nie tego chciała? Abym była z Krystianem? - Co się stało, że postanowiłeś przyjechać? Jest środa, nie idziesz do szkoły?
- Jestem na wymianie ze szkoły. - Odpowiedział rozpromieniony.
- Idę. - Powiedział Harry i wyszedł. Szczerze mówiąc miałam nadzieję, że zostanie.
- Nicola, idź pokaż Krystianowi dom, a ja zrobię wam kolację. - Nakazała mi mama.
Oprowadziłam mojego chłopaka i zeszliśmy do kuchni. Mama zrobiła nasz wspólny ulubiony makaron ze szpinakiem.
- Więc jak na razie podoba Ci się szkoła. - Spytał Krystian. Byłam trochę zawiedziona, że nie powiedział tego tak jak Harry, mianowicie z pełną buzią. Boże, co się ze mną dzieje!?
- Um, jak dotąd jest ok, mam przyjaciółkę Victorię, więc pomaga mi przez to wszystko przejść, aczkolwiek już się przyzwyczaiłam do tej szkoły. - Przez Harry'ego całkiem zapomniałam, że jestem w tej szkole dopiero 3 dni.
- To dobrze, że tak szybko się zaaklimatyzowałaś. - Uśmiechnął się a ja tylko mu przytaknęłam.
Po kolacji pomogłam pozmywać mojej mamie naczynia i poszłam z Krystianem do salonu obejrzeć jakiś film. Został jeszcze popcorn, który zrobiłam dla Harry'ego, więc postanowiliśmy go zjeść. Podczas oglądania filmu Krystian skradł mi parę całusów i się pośmialiśmy. Koło 22 poczułam, że opadają mi powieki, więc poszłam się umyć a chłopak zaczekał u mnie w pokoju. Kiedy wróciłam zauważyłam, że usnął, więc zeszłam na dół pogadać z mamą. Była w salonie i oglądała jakiś serial, usiadłam na kanapie obok niej.
- Dlaczego Harry tutaj był? - Nawet na mnie nie spojrzała, tylko głupio patrzała się w ekran telewizora.
- Podwiózł mnie i wszedł na chwilę. Dlaczego jesteś o to zła? - Denerwuję mnie to, przecież pomiędzy mną a Harry'm nic nie ma. Zachowuje się jakby to ona była ze mną, a nie Krystian, nawet on zrozumiał.
- Nie jestem o to zła. Po prostu szkoda mi Krystiana. - Spojrzała na mnie.
- Dlaczego miałoby Ci być jego szkoda? Przecież pomiędzy mną a Harry'm jest tylko przyjaźń, tak trudno to zrozumieć?! - Rozzłościłam się przez co lekko krzyknęłam.
- Uspokój się. Widziałam jacy z was przyjaciele. - Wygarnęła mi.
- Ugh, myślałam, że już do tego nie wracamy? - Przewróciłam oczami. - Powiedziałaś o tym Krystianowi?
- Nie. To zniszczyło by mu pobyt tutaj. - Odetchnęłam z ulgą. - Ale nadal się zastanawiam, czy nie zrobić tego, kiedy będę odwozić go na lotnisko w niedzielę.
- Co?! Nie możesz! - Mama zaczęła mnie irytować. To w sumie nawet nie jest jej sprawa, nie powinna się wtrącać.
- Zastanów się, jeśli on pocałowałby kogoś innego, nie chciałabyś wiedzieć?
- Nie wiem. - Odpowiedziałam szeptem.
- Idź na górę, pewnie jeszcze nie odrobiłaś lekcji, a jest już 22:30. - Faktycznie! Na śmierć zapomniałam o tym! A mamy tak wiele zadane.. - Dobranoc. - Krzyknęła kiedy wchodziłam po schodach, a ja odpowiedziałam jej tym samym.
Kiedy weszłam do pokoju zauważyłam, że Krystian już nie śpi. Wstał z mojego łóżka i powoli podszedł do mnie.
- Przyjaciel, tak? - Zbliżył swoją twarz do mojej i powiedział zachrypniętym głosem. Dowiedział się?
- Cc..co? - Spytałam przerażona.
- Nie udawaj głupiej wszystko słyszałem. - Do oczu natychmiast podeszły mi łzy. - Tak tęskniłaś?! - Krzyknął mi w twarz a ja się rozpłakałam.
- To nie jest tak..
- Więc jak?! Zawsze całujesz się z nowo poznanymi ludźmi?! Tak, żeby się lepiej poznać?! - Łzy spływały mi po policzku a on był cały czerwony ze złości. Odwrócił się, podszedł do okna i oparł się rękoma o parapet. Co ja mam teraz zrobić? Tak na nim mi zależy. W jednej chwili znienawidziłam Harry'ego i dzień w którym go poznałam.
Podeszłam do Krystiana i położyłam rękę na jego ramieniu, ale zepchnął ją.
- Naprawdę przepraszam.. - Szepnęłam. - To nic nie znaczyło. Kocham tylko Ciebie. - Zaszlochałam, a on się zaśmiał. Co do cholery?
- W takim razie nasze pocałunki też dla Ciebie nic nie znaczyły? - Warknął. Nigdy się tak nie zachowywał w stosunku do mnie.
- Znaczyły i to wiele. - Odwrócił się i spojrzał mi w oczy.
- Kochasz Go?
- Nie. Kocham tylko Ciebie. - Powiedziałam cicho. Wziął moją twarz w dłonie i delikatnie pocałował mnie w usta.
- Nigdy więcej mi tego nie rób, rozumiesz? - Oparł swoje czoło o moje, a ja przytaknęłam.
- Muszę odrobić lekcje. - Wymamrotałam i niechętnie się od niego odsunęłam. Jestem szczęśliwa, że mi wybaczył. Nie wiem jak mogłam mu to zrobić, jest taki cudowny.
- Oh, ok. Pójdę pod prysznic.
Pod nieobecność mojego chłopaka zrobiłam wszystkie prace domowe. Jestem w szoku, że zrobiłam to w niecałe 30 minut! Krystian jeszcze nie wracał, ale nie martwiłam się bo zawsze lubił brać długie prysznice, teraz na pewno jest mu potrzebny.. Weszłam pod kołdrę i nim się obejrzałam usnęłam.
***
Moja mama nie mogła mnie dobudzić, poszłam wczoraj spać tak późno, do tego te wczorajsze zajście. Wzięłam poranną toaletę i założyłam na siebie to > klik <, jest dzisiaj wyjątkowo słonecznie. Poszłam do kuchni gdzie czekał już Krystian, który poinformował mnie, że mama musiała być wcześniej w pracy i musimy iść na pieszo. Zjedliśmy śniadanie i wyszliśmy z domu. Chłopak złapał mnie za rękę a ja się do niego uśmiechnęłam. Wiem, że dla niego jest to ciężkie, w końcu dowiedział się, że całowałam się z innym.
- Jesteś ze mną w klasie? - Zapomniałam się zapytać jego o to wcześniej.
- Tak. Dyrektorka się zgodziła po 20 minutach błagania. - Zaśmieliśmy się. Zastanawiałam się, czy Victoria nie będzie miała nic przeciwko jeśli z nią nie usiądę, myśle że zrozumie.
Po niecałych 15 minutach byliśmy pod szkołą.
- Wow, jest ogromna! - Krzyknął zaskoczony Krystian.
- Taa, jest. - Zachichotałam. Poszliśmy do mojej szafki i wzieliśmy moje książki. Krystian miał tylko notatnik. Ruszyliśmy w kierunku sali od biologi, byłam strasznie podekscytowana na tą lekcje. Zauważyłam, że Victoria stoi przy klasie, więc poprosiłam mojego chłopaka, abyśmy się z nią przywitali.
- Hej! - Spojrzała się na mnie i uśmiechnęła.
- Cześć! - Spojrzała się na Krystiana i spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
- Um, hej. Jestem Krystian, chłopak Nicoli. - Uśmiechnął się nieco zmieszany.
- Miło Cię poznać! Jestem Vic. - Podała mu rękę, a on ją uścisnął. - Przeprowadziłeś się tu?
- Oh, nie. Jestem tutaj na wymianie i tymczasowo mieszkam u Nicoli. - Objął mnie w pasie i cudownie się uśmiechnął.
- Aww, jak słodko! - Krzyknęła Vic na co razem z Krystianem się zaśmialiśmy.
- Taaa, do zrzygania. - Usłyszałam głos Harry'ego za nami. Krystian automatycznie mocniej mnie objął. Harry stanął obok Victorii i głupawo się uśmiechał.
- Szukasz tu czegoś?! - Warknął Krystian. Nie powinien był tego robić, to tylko napali Harry'ego.
- Stary.. Nie denerwuj się tak bo ci żyłka pójdzie. - Powiedział roześmiany. - I taa, szukam dziewczyny, która była parę dni temu przyciśnięta prze mnie do drzwi i podobało jej się to. - O boże. Ja, Krystian i Vic wyglądaliśmy jakbyśmy zobaczyli ducha, a Harry stał dumny z tego, że prowadzi do zrujnowania mojego związku. Mój chłopak lekko poluźnił uścisk, a w jego oczach zobaczyłam ból. Czuję się tak źle, że ja go spowodowałam..
- Nie podobało się. - Wymamrotałam.
- Oh, jestem przekonany, że podobało. - Znów się głupio uśmiechnął. - Bynajmniej tak to wyglądało.
- Zamknij się już. - Powiedziała Victoria widząc, że taka sytuacja mi i mojemu chłopakowi wcale nie jest na rękę. Na całe szczęście zadzwonił długo wyczekiwany przeze mnie dzwonek, więc ruszyłam z Krystianem pod drzwi od sali, a Vic za nami. Przyszedł Louis i jeszcze jeden blondyn, którego wcześniej nie widziałam i stanęli przy ścianie w oczekiwaniu na nauczyciela.
- Jesteś zły? - Szepnęłam do Krystiana.
- Nie na ciebie, na tego palanta. - Wybełkotał. - Victoria nie będzie miała nic przeciwko jeśli usiądziemy razem? - Spytał i spojrzał najpierw na mnie a potem na Vic.
- Nie, absolutnie! Wytrzymam jakoś te... dwa dni?
- Tak, dwa. - Odpowiedziałam z lekkim uśmiechem.
Pan Smith otworzył i wpuścił wszystkich do klasy. Zajęłam miejsce z Krystianem i rozpakowałam się.
- Będziemy korzystać z jednej książki. - Poinformowałam mojego chłopaka na co przytaknął.
Na lekcji strasznie ciężko się nam pracowało Harry i jego przyjaciele ciągle przeszkadzali śmiejąc się i głośno rozmawiając. Pan nawet nie zwracał im uwagi, chyba wiedział, że to by było bez sensu. Po dzwonku poszłam z Krystianem do sklepiku szkolnego, ponieważ zapomnieliśmy wziąć picia z domu, byłam w nim pierwszy raz i muszę przyznać, że ilość produktów robiła naprawdę wielkie wrażenie, myślę, że będę mogła zapominać jedzenia, lub picia częściej, wszystko wygląda przepysznie! Kiedy chłopak dostał to o co prosił ruszyliśmy na następną lekcje, czyli w-f. Jak na razie średnio dobrze mi się on kojarzy oczywiście przez Harry'ego.
Chłopacy mieli chyba kosza na dworze, a my znowu siatkówkę, co mnie bardzo cieszy. Nim się obejrzałam lekcja minęła, było naprawdę świetnie! Pani mnie chwaliła i zaproponowała dołączenie do szkolnej drużyny, ale powiedziałam jej, że się zastanowię. Muszę zobaczyć co i jak z moim czasem.
Umówiłam się z Krystianem, że będzie czekał na mnie i na Vic przed wejściem na salę, kiedy go zobaczyłam serce mi stanęło! Miał wielkie limo pod okiem i rozciętą wargę.
- O mój boże! Co Ci się stało!? - Krzyknęłam przerażona, a Victorii chyba odebrało mowę.
- To nic.. Dostałem piłką, nie panikuj. - Powiedział i krzywo się uśmiechnął.
- Masz mnie za idiotkę? Piłka nie zrobiłaby czegoś takiego. - Dotknęłam jego ran a on się lekko skrzywił, musiało go boleć.
- A jednak, zrobiła. - Wybełkotał. - Możemy już iść? - Prawie że błagał, więc przytaknęłam i poszliśmy na Angielski. Podczas lekcji nie uważałam, myślałam jak to mogło się stać i wtedy do klasy wszedł Harry i jego przyjaciele, zauważyłam, że Harry ma lekko popękane i zakrwawione knykcie. Co do cholery działo się na tym w-fie? Pan Smith zadał nam pracę z książką w parach, więc mogłam pogadać z Krystianem.
- Możesz powiedzieć mi dlaczego on Cię pobił?! - Krzyknęłam szeptem.
- Nikt mnie nie pobił, możesz się ogarnąć? - Przewrócił oczami. Nienawidzę kiedy nie chce mi czegoś powiedzieć, jak mam mu pomóc skoro nie wiem o co poszło?
- Oh, oczywiście. To zupełny zbieg okoliczności, że ty masz podbite oko i rozwaloną wargę, a Harry rozwalone knykcie, za kogo mnie masz?!
- Cieszę się, że zrozumiałaś. - Zrobił sztuczny uśmiech i zabrał się za zadanie. Muszę się dowiedzieć o co poszło, Harry nie może bić Krystiana! Tak na dobrą sprawę nie może bić nikogo, ale akurat na moim chłopaku najbardziej mi zależy. Może powinnam pogadać z Harry'm? Krystian pewnie by się wściekł, ale muszę się dowiedzieć co się stało. Napisałam na lekcji SMS'a do Victorii jaki mam plan a ona się do mnie odwróciła i przytaknęła na znak, że się zgadza.
Gdy zadzwonił dzwonek Vic poprosiła go, aby pomógł jej zanieść książki, a ja poczekałam aż nie będzie mnie widzieć i podeszłam do Harry'ego i jego grupki.
- Dlaczego pobiłeś Krystiana?! - Nie zamierzałam być dla niego chodź trochę miła, w końcu pobił mojego chłopaka. Zaśmiał się i spojrzał na mnie. Dopiero wtedy zauważyłam jak dużo większy jest ode mnie. Nigdy nie należałam do osób wysokich, ale przy nim czułam się jeszcze niższa.
- Jest aż taką ciotą, że kazał tobie ze mną pogadać, a sam uciekł? - Zaczerwieniłam się ze złości i miałam ochotę go spoliczkować, ale na szczęście się uspokoiłam, nie skończyłoby się dobrze jeśli bym go uderzyła.
- Nie, nie kazał mi z tobą pogadać. Nawet mi się nie przyznał. - Nie wiem nawet po co się przed nim tłumaczę. - Możesz powiedzieć dlaczego go uderzyłeś? - Powiedziałam już zmęczona tą jego całą grą. - Czy ty chcesz mi zniszczyć życie? - Zapytałam niemal szeptem, a on jakby posmutniał, oczywiście nie na długo, on nie ma uczuć.
- To twój chłoptaś zaczął. Jego się zapytaj. - Wymamrotał i odszedł z jego przyjaciółmi. Jak to Krystian zaczął? Zawsze raczej należał do osób spokojnych, którzy unikają bójek, musi mi powiedzieć dlaczego to zrobił.
Postanowiłam, że przez resztę dnia w szkolę nie będę o tym wspominać, bo nie chcę zrobić awantury. Po ostatniej lekcji moja mama nas odwiozła do domu i pojechała do sklepu, nawet nie zauważyła, że Krystian ma limo. Weszliśmy do środka i od razu zaczęłam temat.
- Powiesz mi? - Założyłam ręce na piersi i spojrzałam się na niego wzrokiem, który nie cierpi sprzeciwu.
- Co mam ci powiedzieć? - Oh, najlepiej udawać głupiego, zaczął mnie naprawdę denerwować.
- Dlaczego się pobiliście?! Boże, Krystian! Musisz mi to powiedzieć! - Wrzeszczałam na niego, a on spuścił głowę. - Proszę. - Westchnęłam.
- On.. Powiedział, że mi Cię zabierze, że ty z nim będziesz, kiedy tylko wyjadę będziesz jego... - Powiedział smutny. - Nie wytrzymałem musiałem go uderzyć, ale Harry ma najwyraźniej większą wprawę ode mnie w tych sprawach... - Co ja mam o tym myśleć? Po co Harry wygaduję Krystianowi takie rzeczy?
- Wiesz, że tak nie będzie, nie zostawiłabym Cię... - Podszedł do mnie i mnie przytulił. - Dlaczego wcześniej nie chciałeś mi powiedzieć? - Spojrzałam mu w oczy.
- Nie chciałem cię martwić.. - Wyszeptał. Nie uwierzyłam mu. W jego głosie nie było ani trochę przekonania.
____________________________________________________________________________
- Hej, kochanie! - Krzyknęłam zdenerwowana. - Jak podróż? - Boże, czuję się tak beznadziejnie w tej sytuacji.
- Kto to jest? - Pokazał ręką na Harry'ego, a w tym czasie weszła moja mama i westchnęła.
- Woah, nie ładnie tak pokazywać ręką. - Powiedział Harry, a Krystian natychmiast zrobił się czerwony. Szkoda, że zna Angielski.
- Zamknij się. - Wymamrotałam. - To jest mój.. Przyjaciel, Harry. - Zrobiłam sztuczny uśmiech i jedyne co mi pozostało to ufać, że Krystian mi uwierzy.
- Oh, więc chodź tu. - Odetchnęłam z ulgą, kiedy do niego podeszłam, a on mnie czule przytulił na co Harry fuknął. - Tęskniłem. - Powiedział nie wypuszczając mnie ze swoich ramion.
- Ja też. - Spojrzałam na moją mamę, która nie była ani zadowolona, ani smutna. Jej twarz nie wyrażała żadnych emocji, a czy nie tego chciała? Abym była z Krystianem? - Co się stało, że postanowiłeś przyjechać? Jest środa, nie idziesz do szkoły?
- Jestem na wymianie ze szkoły. - Odpowiedział rozpromieniony.
- Idę. - Powiedział Harry i wyszedł. Szczerze mówiąc miałam nadzieję, że zostanie.
- Nicola, idź pokaż Krystianowi dom, a ja zrobię wam kolację. - Nakazała mi mama.
Oprowadziłam mojego chłopaka i zeszliśmy do kuchni. Mama zrobiła nasz wspólny ulubiony makaron ze szpinakiem.
- Więc jak na razie podoba Ci się szkoła. - Spytał Krystian. Byłam trochę zawiedziona, że nie powiedział tego tak jak Harry, mianowicie z pełną buzią. Boże, co się ze mną dzieje!?
- Um, jak dotąd jest ok, mam przyjaciółkę Victorię, więc pomaga mi przez to wszystko przejść, aczkolwiek już się przyzwyczaiłam do tej szkoły. - Przez Harry'ego całkiem zapomniałam, że jestem w tej szkole dopiero 3 dni.
- To dobrze, że tak szybko się zaaklimatyzowałaś. - Uśmiechnął się a ja tylko mu przytaknęłam.
Po kolacji pomogłam pozmywać mojej mamie naczynia i poszłam z Krystianem do salonu obejrzeć jakiś film. Został jeszcze popcorn, który zrobiłam dla Harry'ego, więc postanowiliśmy go zjeść. Podczas oglądania filmu Krystian skradł mi parę całusów i się pośmialiśmy. Koło 22 poczułam, że opadają mi powieki, więc poszłam się umyć a chłopak zaczekał u mnie w pokoju. Kiedy wróciłam zauważyłam, że usnął, więc zeszłam na dół pogadać z mamą. Była w salonie i oglądała jakiś serial, usiadłam na kanapie obok niej.
- Dlaczego Harry tutaj był? - Nawet na mnie nie spojrzała, tylko głupio patrzała się w ekran telewizora.
- Podwiózł mnie i wszedł na chwilę. Dlaczego jesteś o to zła? - Denerwuję mnie to, przecież pomiędzy mną a Harry'm nic nie ma. Zachowuje się jakby to ona była ze mną, a nie Krystian, nawet on zrozumiał.
- Nie jestem o to zła. Po prostu szkoda mi Krystiana. - Spojrzała na mnie.
- Dlaczego miałoby Ci być jego szkoda? Przecież pomiędzy mną a Harry'm jest tylko przyjaźń, tak trudno to zrozumieć?! - Rozzłościłam się przez co lekko krzyknęłam.
- Uspokój się. Widziałam jacy z was przyjaciele. - Wygarnęła mi.
- Ugh, myślałam, że już do tego nie wracamy? - Przewróciłam oczami. - Powiedziałaś o tym Krystianowi?
- Nie. To zniszczyło by mu pobyt tutaj. - Odetchnęłam z ulgą. - Ale nadal się zastanawiam, czy nie zrobić tego, kiedy będę odwozić go na lotnisko w niedzielę.
- Co?! Nie możesz! - Mama zaczęła mnie irytować. To w sumie nawet nie jest jej sprawa, nie powinna się wtrącać.
- Zastanów się, jeśli on pocałowałby kogoś innego, nie chciałabyś wiedzieć?
- Nie wiem. - Odpowiedziałam szeptem.
- Idź na górę, pewnie jeszcze nie odrobiłaś lekcji, a jest już 22:30. - Faktycznie! Na śmierć zapomniałam o tym! A mamy tak wiele zadane.. - Dobranoc. - Krzyknęła kiedy wchodziłam po schodach, a ja odpowiedziałam jej tym samym.
Kiedy weszłam do pokoju zauważyłam, że Krystian już nie śpi. Wstał z mojego łóżka i powoli podszedł do mnie.
- Przyjaciel, tak? - Zbliżył swoją twarz do mojej i powiedział zachrypniętym głosem. Dowiedział się?
- Cc..co? - Spytałam przerażona.
- Nie udawaj głupiej wszystko słyszałem. - Do oczu natychmiast podeszły mi łzy. - Tak tęskniłaś?! - Krzyknął mi w twarz a ja się rozpłakałam.
- To nie jest tak..
- Więc jak?! Zawsze całujesz się z nowo poznanymi ludźmi?! Tak, żeby się lepiej poznać?! - Łzy spływały mi po policzku a on był cały czerwony ze złości. Odwrócił się, podszedł do okna i oparł się rękoma o parapet. Co ja mam teraz zrobić? Tak na nim mi zależy. W jednej chwili znienawidziłam Harry'ego i dzień w którym go poznałam.
Podeszłam do Krystiana i położyłam rękę na jego ramieniu, ale zepchnął ją.
- Naprawdę przepraszam.. - Szepnęłam. - To nic nie znaczyło. Kocham tylko Ciebie. - Zaszlochałam, a on się zaśmiał. Co do cholery?
- W takim razie nasze pocałunki też dla Ciebie nic nie znaczyły? - Warknął. Nigdy się tak nie zachowywał w stosunku do mnie.
- Znaczyły i to wiele. - Odwrócił się i spojrzał mi w oczy.
- Kochasz Go?
- Nie. Kocham tylko Ciebie. - Powiedziałam cicho. Wziął moją twarz w dłonie i delikatnie pocałował mnie w usta.
- Nigdy więcej mi tego nie rób, rozumiesz? - Oparł swoje czoło o moje, a ja przytaknęłam.
- Muszę odrobić lekcje. - Wymamrotałam i niechętnie się od niego odsunęłam. Jestem szczęśliwa, że mi wybaczył. Nie wiem jak mogłam mu to zrobić, jest taki cudowny.
- Oh, ok. Pójdę pod prysznic.
Pod nieobecność mojego chłopaka zrobiłam wszystkie prace domowe. Jestem w szoku, że zrobiłam to w niecałe 30 minut! Krystian jeszcze nie wracał, ale nie martwiłam się bo zawsze lubił brać długie prysznice, teraz na pewno jest mu potrzebny.. Weszłam pod kołdrę i nim się obejrzałam usnęłam.
***
Moja mama nie mogła mnie dobudzić, poszłam wczoraj spać tak późno, do tego te wczorajsze zajście. Wzięłam poranną toaletę i założyłam na siebie to > klik <, jest dzisiaj wyjątkowo słonecznie. Poszłam do kuchni gdzie czekał już Krystian, który poinformował mnie, że mama musiała być wcześniej w pracy i musimy iść na pieszo. Zjedliśmy śniadanie i wyszliśmy z domu. Chłopak złapał mnie za rękę a ja się do niego uśmiechnęłam. Wiem, że dla niego jest to ciężkie, w końcu dowiedział się, że całowałam się z innym.
- Jesteś ze mną w klasie? - Zapomniałam się zapytać jego o to wcześniej.
- Tak. Dyrektorka się zgodziła po 20 minutach błagania. - Zaśmieliśmy się. Zastanawiałam się, czy Victoria nie będzie miała nic przeciwko jeśli z nią nie usiądę, myśle że zrozumie.
Po niecałych 15 minutach byliśmy pod szkołą.
- Wow, jest ogromna! - Krzyknął zaskoczony Krystian.
- Taa, jest. - Zachichotałam. Poszliśmy do mojej szafki i wzieliśmy moje książki. Krystian miał tylko notatnik. Ruszyliśmy w kierunku sali od biologi, byłam strasznie podekscytowana na tą lekcje. Zauważyłam, że Victoria stoi przy klasie, więc poprosiłam mojego chłopaka, abyśmy się z nią przywitali.
- Hej! - Spojrzała się na mnie i uśmiechnęła.
- Cześć! - Spojrzała się na Krystiana i spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
- Um, hej. Jestem Krystian, chłopak Nicoli. - Uśmiechnął się nieco zmieszany.
- Miło Cię poznać! Jestem Vic. - Podała mu rękę, a on ją uścisnął. - Przeprowadziłeś się tu?
- Oh, nie. Jestem tutaj na wymianie i tymczasowo mieszkam u Nicoli. - Objął mnie w pasie i cudownie się uśmiechnął.
- Aww, jak słodko! - Krzyknęła Vic na co razem z Krystianem się zaśmialiśmy.
- Taaa, do zrzygania. - Usłyszałam głos Harry'ego za nami. Krystian automatycznie mocniej mnie objął. Harry stanął obok Victorii i głupawo się uśmiechał.
- Szukasz tu czegoś?! - Warknął Krystian. Nie powinien był tego robić, to tylko napali Harry'ego.
- Stary.. Nie denerwuj się tak bo ci żyłka pójdzie. - Powiedział roześmiany. - I taa, szukam dziewczyny, która była parę dni temu przyciśnięta prze mnie do drzwi i podobało jej się to. - O boże. Ja, Krystian i Vic wyglądaliśmy jakbyśmy zobaczyli ducha, a Harry stał dumny z tego, że prowadzi do zrujnowania mojego związku. Mój chłopak lekko poluźnił uścisk, a w jego oczach zobaczyłam ból. Czuję się tak źle, że ja go spowodowałam..
- Nie podobało się. - Wymamrotałam.
- Oh, jestem przekonany, że podobało. - Znów się głupio uśmiechnął. - Bynajmniej tak to wyglądało.
- Zamknij się już. - Powiedziała Victoria widząc, że taka sytuacja mi i mojemu chłopakowi wcale nie jest na rękę. Na całe szczęście zadzwonił długo wyczekiwany przeze mnie dzwonek, więc ruszyłam z Krystianem pod drzwi od sali, a Vic za nami. Przyszedł Louis i jeszcze jeden blondyn, którego wcześniej nie widziałam i stanęli przy ścianie w oczekiwaniu na nauczyciela.
- Jesteś zły? - Szepnęłam do Krystiana.
- Nie na ciebie, na tego palanta. - Wybełkotał. - Victoria nie będzie miała nic przeciwko jeśli usiądziemy razem? - Spytał i spojrzał najpierw na mnie a potem na Vic.
- Nie, absolutnie! Wytrzymam jakoś te... dwa dni?
- Tak, dwa. - Odpowiedziałam z lekkim uśmiechem.
Pan Smith otworzył i wpuścił wszystkich do klasy. Zajęłam miejsce z Krystianem i rozpakowałam się.
- Będziemy korzystać z jednej książki. - Poinformowałam mojego chłopaka na co przytaknął.
Na lekcji strasznie ciężko się nam pracowało Harry i jego przyjaciele ciągle przeszkadzali śmiejąc się i głośno rozmawiając. Pan nawet nie zwracał im uwagi, chyba wiedział, że to by było bez sensu. Po dzwonku poszłam z Krystianem do sklepiku szkolnego, ponieważ zapomnieliśmy wziąć picia z domu, byłam w nim pierwszy raz i muszę przyznać, że ilość produktów robiła naprawdę wielkie wrażenie, myślę, że będę mogła zapominać jedzenia, lub picia częściej, wszystko wygląda przepysznie! Kiedy chłopak dostał to o co prosił ruszyliśmy na następną lekcje, czyli w-f. Jak na razie średnio dobrze mi się on kojarzy oczywiście przez Harry'ego.
Chłopacy mieli chyba kosza na dworze, a my znowu siatkówkę, co mnie bardzo cieszy. Nim się obejrzałam lekcja minęła, było naprawdę świetnie! Pani mnie chwaliła i zaproponowała dołączenie do szkolnej drużyny, ale powiedziałam jej, że się zastanowię. Muszę zobaczyć co i jak z moim czasem.
Umówiłam się z Krystianem, że będzie czekał na mnie i na Vic przed wejściem na salę, kiedy go zobaczyłam serce mi stanęło! Miał wielkie limo pod okiem i rozciętą wargę.
- O mój boże! Co Ci się stało!? - Krzyknęłam przerażona, a Victorii chyba odebrało mowę.
- To nic.. Dostałem piłką, nie panikuj. - Powiedział i krzywo się uśmiechnął.
- Masz mnie za idiotkę? Piłka nie zrobiłaby czegoś takiego. - Dotknęłam jego ran a on się lekko skrzywił, musiało go boleć.
- A jednak, zrobiła. - Wybełkotał. - Możemy już iść? - Prawie że błagał, więc przytaknęłam i poszliśmy na Angielski. Podczas lekcji nie uważałam, myślałam jak to mogło się stać i wtedy do klasy wszedł Harry i jego przyjaciele, zauważyłam, że Harry ma lekko popękane i zakrwawione knykcie. Co do cholery działo się na tym w-fie? Pan Smith zadał nam pracę z książką w parach, więc mogłam pogadać z Krystianem.
- Możesz powiedzieć mi dlaczego on Cię pobił?! - Krzyknęłam szeptem.
- Nikt mnie nie pobił, możesz się ogarnąć? - Przewrócił oczami. Nienawidzę kiedy nie chce mi czegoś powiedzieć, jak mam mu pomóc skoro nie wiem o co poszło?
- Oh, oczywiście. To zupełny zbieg okoliczności, że ty masz podbite oko i rozwaloną wargę, a Harry rozwalone knykcie, za kogo mnie masz?!
- Cieszę się, że zrozumiałaś. - Zrobił sztuczny uśmiech i zabrał się za zadanie. Muszę się dowiedzieć o co poszło, Harry nie może bić Krystiana! Tak na dobrą sprawę nie może bić nikogo, ale akurat na moim chłopaku najbardziej mi zależy. Może powinnam pogadać z Harry'm? Krystian pewnie by się wściekł, ale muszę się dowiedzieć co się stało. Napisałam na lekcji SMS'a do Victorii jaki mam plan a ona się do mnie odwróciła i przytaknęła na znak, że się zgadza.
Gdy zadzwonił dzwonek Vic poprosiła go, aby pomógł jej zanieść książki, a ja poczekałam aż nie będzie mnie widzieć i podeszłam do Harry'ego i jego grupki.
- Dlaczego pobiłeś Krystiana?! - Nie zamierzałam być dla niego chodź trochę miła, w końcu pobił mojego chłopaka. Zaśmiał się i spojrzał na mnie. Dopiero wtedy zauważyłam jak dużo większy jest ode mnie. Nigdy nie należałam do osób wysokich, ale przy nim czułam się jeszcze niższa.
- Jest aż taką ciotą, że kazał tobie ze mną pogadać, a sam uciekł? - Zaczerwieniłam się ze złości i miałam ochotę go spoliczkować, ale na szczęście się uspokoiłam, nie skończyłoby się dobrze jeśli bym go uderzyła.
- Nie, nie kazał mi z tobą pogadać. Nawet mi się nie przyznał. - Nie wiem nawet po co się przed nim tłumaczę. - Możesz powiedzieć dlaczego go uderzyłeś? - Powiedziałam już zmęczona tą jego całą grą. - Czy ty chcesz mi zniszczyć życie? - Zapytałam niemal szeptem, a on jakby posmutniał, oczywiście nie na długo, on nie ma uczuć.
- To twój chłoptaś zaczął. Jego się zapytaj. - Wymamrotał i odszedł z jego przyjaciółmi. Jak to Krystian zaczął? Zawsze raczej należał do osób spokojnych, którzy unikają bójek, musi mi powiedzieć dlaczego to zrobił.
Postanowiłam, że przez resztę dnia w szkolę nie będę o tym wspominać, bo nie chcę zrobić awantury. Po ostatniej lekcji moja mama nas odwiozła do domu i pojechała do sklepu, nawet nie zauważyła, że Krystian ma limo. Weszliśmy do środka i od razu zaczęłam temat.
- Powiesz mi? - Założyłam ręce na piersi i spojrzałam się na niego wzrokiem, który nie cierpi sprzeciwu.
- Co mam ci powiedzieć? - Oh, najlepiej udawać głupiego, zaczął mnie naprawdę denerwować.
- Dlaczego się pobiliście?! Boże, Krystian! Musisz mi to powiedzieć! - Wrzeszczałam na niego, a on spuścił głowę. - Proszę. - Westchnęłam.
- On.. Powiedział, że mi Cię zabierze, że ty z nim będziesz, kiedy tylko wyjadę będziesz jego... - Powiedział smutny. - Nie wytrzymałem musiałem go uderzyć, ale Harry ma najwyraźniej większą wprawę ode mnie w tych sprawach... - Co ja mam o tym myśleć? Po co Harry wygaduję Krystianowi takie rzeczy?
- Wiesz, że tak nie będzie, nie zostawiłabym Cię... - Podszedł do mnie i mnie przytulił. - Dlaczego wcześniej nie chciałeś mi powiedzieć? - Spojrzałam mu w oczy.
- Nie chciałem cię martwić.. - Wyszeptał. Nie uwierzyłam mu. W jego głosie nie było ani trochę przekonania.
____________________________________________________________________________
Wesołych Świąt Kochani!
Tak prezent ode mnie na święta:)
Możliwe, że dzisiaj coś jeszcze się pojawi więc wchodźcie i czekajcie! :)
JEŚLI CHCECIE BYĆ INFORMOWANI O NOWYCH ROZDZIAŁACH ZOSTAWCIE KOMENTARZ Z WASZYM NICKIEM.
piątek, 20 grudnia 2013
Rozdział 6
Szybko weszłam do domu, oparłam się o drzwi i z zamkniętymi oczami głośno westchnęłam. Co ja wyprawiam? Przez cały czas kiedy byłam z Harry'm nawet przez chwilę nie pomyślałam o tym jak Krystian czułby się gdyby się dowiedział, jakby go to zraniło. Szczerze mówiąc nawet mnie to wtedy nie obchodziło, cieszyłam się dobrym czasem z Harry'm, w dodatku pozwoliłam mu mnie pocałować, czuję się jak szmata.
- Ekhem.. - Usłyszałam jakiś głos i natychmiast otworzyłam oczy. O nie.. Moja mama. Czy ona to widziała? Mam nadzieję, że nie, przecież jeszcze parę godzin temu powiedziałam jej, że nigdy nie zdradziłabym mojego chłopaka, a przed chwilą całowałam się z innym.
- Ohh, hej mamo. - Odezwałam się z najsztuczniejszym uśmiechem jaki tylko posiadam.
- Hej, kochanie. Widzę, że przyjacielskie wyjście się udało? - Powiedziała rozczarowana. Zabolały mnie jej słowa, jestem młoda przecież mam prawo popełniać błędy? Nie powinnam się teraz usprawiedliwiać, ale tak naprawdę to był tylko mały pocałunek, nie doszło do niczego poważniejszego.
- To nie jest tak jak myślisz... - Zaczęłam się tłumaczyć, ale mi przerwała.
- Nie musisz mi się spowiadać. Rozumiem jesteś młoda i to twoje życie, możesz być z kim chcesz, ale czy nie lepiej byłoby gdybyś wcześniej zerwała z Krystianem? Pomyśl jak on się poczuję jeśli się o tym dowie. - Zerwać z nim?
- Rozumiem, po prostu.. Tak wyszło. - Chciałam mówić dalej, ale zorientowałam się jak idiotycznie brzmię, więc postanowiłam że się zamknę.
- Dobra, rozbieraj się i idź odrobić lekcje. - Podeszła do mnie i dała mi buziaka. - Dobranoc.
Muszę pozbierać moje myśli, sama nie wiem co mam robić, nie mam pojęcia nawet co się dzieje. Weszłam na górę i zaczęłam odrabiać lekcje, dobrze że na razie mało zadają. Gdy skończyłam wzięłam prysznic, przebrałam się i poszłam do swojego pokoju. Była dopiero 22 a mi ani trochę nie chciało się spać, więc postanowiłam że zadzwonię do Victorii i opowiem jej o dzisiejszym wyjściu. Po dwóch sygnałach odebrała.
- Halo? - Chyba ją obudziłam miała lekką chrypkę, a jej głos był rozleniwiony.
- Oh, obudziłam Cię? - Spytałam zmartwiona.
- Em, nie to nic. - Powiedziała już nieco żywsza. - Coś się stało? No przecież! Wyszłaś z Harry'm! Jak było?! - Krzyknęła.
- W sumie było miło. Zabrał mnie do uroczej kawiarenki, porozmawialiśmy trochę. - Uśmiechnęłam się na miłe wspomnienia. - No i niestety po powrocie mnie.. pocałował. - Wstydziłam się tego. Jak można całować kogoś innego niż swojego chłopaka?
- O to w sumie... Wow, co? Całowaliście się? - Wrzasnęła zaskoczona.
- Taa, to znaczy do niczego większego nie doszło, ale i tak czuję się fatalnie z tego powodu, przecież chodzę z Krystianem. - Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że nie powiedziałam jej o moim chłopaku. - Zapomniałam Ci o nim wspomnieć. - Walnęłam się ręką w czoło na to jak głupia czasem jestem.
- Woah, czyli czujesz coś do Harry'ego?
- Co? Nie! Oczywiście, że nie! - Powiedziałam oburzona. - Jesteśmy tylko przyjaciółmi.
- A jednak całowaliście się. - Przypomniała mi. - Masz zamiar powiedzieć o tym twojemu chłopakowi?
- Nie wiem. Niby powinnam, ale to go zrani a nie chcę aby cierpiał przez moją głupotę. - Westchnęłam. - Poza tym i tak to się nigdy nie powtórzy, więc po co miałabym go martwić? - Sama nie wiem, czy mogę sobie obiecać, że się nie powtórzy, ale ufam sobie że nie popełnię więcej tego samego błędu.
- Więc chyba rozwiązałyśmy problem? - Rozpoznałam, że się uśmiecha, zrobiłam to samo. Vic jest cudowną osobą, cieszę się że ją mam.
- Chyba tak, dziękuje.
- Oh, kochana, nie ma za co! - Zachichotała. - A teraz dobranoc, uwielbiam spać!
- Haha, dobranoc. - Rozłączyłam się i postanowiłam, że sama pójdę do łóżka, ten dzień był dziwny.
***
Rano zrobiłam to co zwykle, ubrałam się w to > klik < Kiedy zeszłam na dół moja mama wydawała się być na mnie nieco obrażona, ale postanowiłam to zignorować. W końcu jestem młoda, mam prawo popełniać błędy. Powtarzam się prawda? Szybko zjadłam śniadanie i wyjechałam z mamą do szkoły. Jestem prawie pewna, że nie chcę się dzisiaj widzieć z Harry'm. Kiedy byłyśmy na miejscu pożegnałam się z mamą i wyszłam do szkoły.
Zostawiłam ciuchy w szafce i ruszyłam pod salę od Fizyki. Naprawdę nie mam dzisiaj ochoty siedzieć w tej szkole, szczególnie że nie mogę znaleźć Victorii, a za minute będzie dzwonek. Oh, cudownie. Zauważyłam, że Harry idzie w moim kierunku.
- Hej, kochanie. - Przewróciłam oczami. - Co jest? Wczoraj Ci się podobało? - Poruszył brwiami i zaśmiał się.
- Zapomnij o tym, to był błąd który się już nigdy więcej nie powtórzy bo..
- Masz chłopaka? Taa, słyszałem, ale i tak dałaś się wczoraj pocałować i podobało Ci się. - Czy on musi być takim palantem? Wiem, że z jednej strony ma rację, ale nic do niego nie czuję, kocham Krystiana.
- Nawet jeśli, to nic nie znaczyło. - Powiedziałam na co jego uśmieszek znikł, ale nie na długo. Wiem, że zaraz coś powie i wcale nie będzie mi się to podobało.
- Oh, w takim razie nie będziesz miała nic przeciwko jeśli twój chłopak się o tym dowie? - Szepnął mi do ucha, a moje oczy musiały wyglądać jak pięciozłotówki.
- Co? Nie, nawet się nie waż tego robić! - Krzyknęłam przerażona.
- Dlaczego nie? Przecież to nic nie znaczyło? - Cudownie, Krystian nie może się dowiedzieć, co ja mam zrobić?
- Właśnie, więc poco miałbyś mu o tym mówić? - Powiedziałam z najmilszym uśmiechem jaki tylko potrafiłam zrobić. Mam nadzieje, że to kupi i sobie odpuści.
- Nie sądzisz, że się oszukujesz? - Spytał z poważną miną i odszedł.
Mam taki mętlik w głowie. Dlaczego miałabym się oszukiwać i czego to dotyczy? Zadzwonił dzwonek, a ja zauważyłam, że Vic biegnie pod klasę, co mnie lekko rozśmieszyło. Przyszła nauczycielka i wpuściła nas do klasy.
- Co tam późno? - Zaśmiałam się wyjmując z plecaka potrzebne książki.
- Zaspałam! - Odpowiedziała rozbawiona.
Nauczycielka powiedziała, że jest to lekcja organizacyjna, więc przeczytała nam parę zasad i dała nam "wolne". Zupełnie przypadkiem zauważyłam, że nie ma Harry'ego. Całe szczęście.
- I jak tam? Widziałaś się dzisiaj z twoim adoratorem. - Przewróciłam oczami, a ona zachichotała.
- Taa. - Nie chciało mi się o tym gadać, Harry mnie tak irytuję.
- O czym rozmawialiście? - Widocznie Vic nie zrozumiała, lub zignorowała to że mam go dosyć i ciągnęła temat dalej, ale nie mam jej tego za złe. W końcu pewnie postąpiłabym tak samo.
- Nie wiem czy można nazwać to rozmową. Wydaję mi się, że zagroził mi iż powie Krystianowi o tym co wczoraj zaszło. - Westchnęłam. Jak mogłam się wpakować w to gówno? - A no i wspomniał o tym, że się oszukuję, ale nie mam pojęcia o co mu chodziło.
- Może... No wiesz.. - Zaczęła.
- Co? - Spytałam, a ona się zmieszała. - Powiedz mi. - Prawie że rozkazałam, a ona lekko przytaknęła.
- Może.. Chodzi mu o to, że wmawiasz sobie, że on Ci się nie podoba, a jest inaczej? - Powiedziała tak cicho jakby bała się, że się na nią pogniewam.
- Proszę Cię, nie jest tak.. - Harry mi się nie podoba, jestem tego pewna. W końcu dlaczego miałabym podkochiwać się w kimś kto jest tak dziwnym i zapatrzonym w siebie kolesiem. Ok.. Jest bardzo przystojny, ale to nie wszystko.
- Tylko staram się myśleć tak jak on. - Podniosła ręce w obronie na co lekko zachichotałam. - I co zrobisz?
- Nie mam pojęcia, naprawdę. Nie wiem, czy on chce czegoś ode mnie w zamian za to, żeby milczał? - Powiedziałam załamana.
- Myślę, że wiem, czego on chce. - Poruszyła brawami z głupim uśmieszkiem na co wybuchnęłam śmiechem.
Reszta lekcji minęła miło, bez Harry'ego. Widocznie brak wagar u niego był tylko jednodniowy, co mnie cieszy bo nie miałam ochoty na jego denerwujące towarzystwo. Wczoraj przez chwilę był tak miły, fajny. Co się z nim stało? W szkole dostałam od mamy SMS, że musi zostać dłużej w pracy i nie może po mnie przyjechać, będę musiała spytać Victorię o jakieś autobusy, czy cokolwiek. W sumie mogłabym się też przejść, nie mam daleko, a odrobina spaceru mi nie zaszkodzi.
Odniosłam książki które nie będą mi potrzebne do szafki. Nie mogłam znaleźć Vic, więc stwierdziłam że pójdę na pieszo. Wyszłam z budynku, padało. Zauważyłam Harry'ego opierającego się o jego czarny samochód. Postanowiłam go zignorować i ruszyłam w kierunku mojego domu. Mogłam spytać kogokolwiek o autobus, pada naprawdę mocno! Po chwili zauważyłam, że samochód chłopaka jedzie obok mnie, a szyba jedzie powoli w dół.
- Potrzebujesz podwózki? - Spytał a ja niepewnie przytaknęłam i wsiadłam do jego samochodu. Normalnie nigdy bym się nie zgodziła, ale nie uśmiecha mi się być chorą. - Jak Ci minął dzień w szkole? - Jakby Go to obchodziło.
- Przez pierwszą minutę było dobrze. - Wymamrotałam, a on się zaśmiał. Resztę drogi przejechaliśmy w milczeniu. Gdy byliśmy na miejscu szybko wyszłam z samochodu i ruszyłam do domu, gdy miałam otwierać drzwi ręka Harry'ego mi na to nie pozwoliła, na co przewróciłam oczami.
- Nawet mi nie podziękujesz? - Miał wyraz twarzy którego nie potrafiłam odczytać.
- Dziękuję. A teraz mógłbyś wziąć rękę? Chciałabym wejść. Pada, a ja nie zamierzam być chora. - Niemal błagałam. Zabrał rękę, ale nie wracał do samochodu. Otworzyłam dom i szybko weszłam, chciałam zamknąć drzwi, ale noga chłopaka je zablokowała, otworzył szerzej drzwi i wszedł. - Harry, nie możesz tu być. - Byłam lekko przerażona, znajdowanie się w jednym budynku z nim sam na sam niezbyt mi odpowiada.
- Dlaczego nie? - Powiedział rozbawiony. Świetnie, znam tego Harry'ego i wiem, że nie ustąpi.
- Mam dużo zadane. - Nie skłamałam, poważnie zadali nam dzisiaj mnóstwo zadań, które zamierzam odrobić. - Poza tym moja mama nie może Cię tutaj zobaczyć. - Wyobrażam sobie rozczarowanie w jej oczach, gdyby go tu zastała.
- Daj spokój. - Zdjął buty i rozsiadł się na kanapie w salonie, czy to są jakieś żarty?! - No chodź. - Powiedział i zrobił miejsce dla mnie. Wiem, że nie powinnam, ale podeszłam do kanapy i usiadłam.
- Naprawdę powinieneś wyjść - Westchnęłam z bezsilności.
- Posiedzę chwilę i wyjdę. Przecież możemy się przyjaźnić. - Powiedział, a ja poczułam lekkie ukłucie w sercu. Nie wiem dlaczego, ale zranił mnie tym. Muszę się ogarnąć. - Zrobisz popcorn? - Zrobił "minę szczeniaczka" na co się roześmiałam i poszłam zrobić to o co poprosił. Mam nadzieję, że moja mama nie wróci szybko. Może Harry ma rację? Moglibyśmy się przyjaźnić.
Po paru minutach wróciłam z pełną miską popcorn'u i włączyłam telewizor.
- Dzięki. - Uśmiechnął się i wepchnął sobie garść przekąski do buzi.
- Dlaczego nie chodzisz do szkoły? - Spytałam ciekawa.
- A dlaczego miałbym? - Zaśmiał się.
- No nie wiem, nie zależy Ci na tym co będziesz robił w przyszłości? - Odpowiedziałam lekko zdziwiona jego odpowiedzią.
- Oh, nie martw się o to. - Wybełkotał i przyciągnął mnie do siebie.
Oglądaliśmy jakąś komedię i nagle zaczął dzwonić mi telefon. Wstałam i zorientowałam się, że obudziłam Harry'ego, widocznie nie podobał mu się film.
Podniosłam telefon, spojrzałam na wyświetlacz. Krystian. Kliknęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam urządzenie do ucha.
- Tak?
- Hej, kochanie! - Powiedział rozweselony Krystian na co się uśmiechnęłam, tęsknie za nim. - Zgadnij gdzie jestem? - Spytał jeszcze bardziej szczęśliwy, niż sekundę temu.
- Nie mam pojęcia! - Zachichotałam. - Powiedz mi. - Harry obserwował mnie gdy rozmawiałam, chyba Polski go lekko bawił.
- Jestem z twoją mamą, odebrała mnie z lotniska, będę u Ciebie za jakieś 2 minuty. - Krzyknął, a moja mina musiała być w tamtym momencie bezcenna. - Nicola? - Natychmiast się rozłączyłam.
- Harry musisz natychmiast stąd wyjść! - Prawie się darłam, a on szybko wstał z kanapy.
- Co jest? - Spytał zdezorientowany.
- Moja mama i Krystian tu jadą, będą za chwile musisz iść! - Panikowałam. Oni nie mogą go tu zobaczyć! Dlaczego moja mama mnie nie uprzedziła?! To dlatego nie mogła po mnie przyjechać, nie musiała zostać w pracy tylko pojechała po mojego chłopaka.
- Aha, no i? - Spytał zupełnie nie świadomy powagi sytuacji.
- Błagam Cię, wyjdź! - Harry wyszedł na korytarz a ja za nim.
- Chyba już za późno. - Powiedział zadowolony. Wyjrzałam przez szybę w oknie i zauważyłam, że mama i Krystian wchodzą już po schodach.
______________________________________________________________________
Hej, kochani! Przepraszam, znowu, że rozdział jest tak późno! Teraz mamy tyle wolnego i postaram się dodawać jak najczęściej.
Chciałam Wam jeszcze podziękować, za ponad 400 wejść, wow!
Mam nadzieję, że rozdział się spodobał.
- Ekhem.. - Usłyszałam jakiś głos i natychmiast otworzyłam oczy. O nie.. Moja mama. Czy ona to widziała? Mam nadzieję, że nie, przecież jeszcze parę godzin temu powiedziałam jej, że nigdy nie zdradziłabym mojego chłopaka, a przed chwilą całowałam się z innym.
- Ohh, hej mamo. - Odezwałam się z najsztuczniejszym uśmiechem jaki tylko posiadam.
- Hej, kochanie. Widzę, że przyjacielskie wyjście się udało? - Powiedziała rozczarowana. Zabolały mnie jej słowa, jestem młoda przecież mam prawo popełniać błędy? Nie powinnam się teraz usprawiedliwiać, ale tak naprawdę to był tylko mały pocałunek, nie doszło do niczego poważniejszego.
- To nie jest tak jak myślisz... - Zaczęłam się tłumaczyć, ale mi przerwała.
- Nie musisz mi się spowiadać. Rozumiem jesteś młoda i to twoje życie, możesz być z kim chcesz, ale czy nie lepiej byłoby gdybyś wcześniej zerwała z Krystianem? Pomyśl jak on się poczuję jeśli się o tym dowie. - Zerwać z nim?
- Rozumiem, po prostu.. Tak wyszło. - Chciałam mówić dalej, ale zorientowałam się jak idiotycznie brzmię, więc postanowiłam że się zamknę.
- Dobra, rozbieraj się i idź odrobić lekcje. - Podeszła do mnie i dała mi buziaka. - Dobranoc.
Muszę pozbierać moje myśli, sama nie wiem co mam robić, nie mam pojęcia nawet co się dzieje. Weszłam na górę i zaczęłam odrabiać lekcje, dobrze że na razie mało zadają. Gdy skończyłam wzięłam prysznic, przebrałam się i poszłam do swojego pokoju. Była dopiero 22 a mi ani trochę nie chciało się spać, więc postanowiłam że zadzwonię do Victorii i opowiem jej o dzisiejszym wyjściu. Po dwóch sygnałach odebrała.
- Halo? - Chyba ją obudziłam miała lekką chrypkę, a jej głos był rozleniwiony.
- Oh, obudziłam Cię? - Spytałam zmartwiona.
- Em, nie to nic. - Powiedziała już nieco żywsza. - Coś się stało? No przecież! Wyszłaś z Harry'm! Jak było?! - Krzyknęła.
- W sumie było miło. Zabrał mnie do uroczej kawiarenki, porozmawialiśmy trochę. - Uśmiechnęłam się na miłe wspomnienia. - No i niestety po powrocie mnie.. pocałował. - Wstydziłam się tego. Jak można całować kogoś innego niż swojego chłopaka?
- O to w sumie... Wow, co? Całowaliście się? - Wrzasnęła zaskoczona.
- Taa, to znaczy do niczego większego nie doszło, ale i tak czuję się fatalnie z tego powodu, przecież chodzę z Krystianem. - Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że nie powiedziałam jej o moim chłopaku. - Zapomniałam Ci o nim wspomnieć. - Walnęłam się ręką w czoło na to jak głupia czasem jestem.
- Woah, czyli czujesz coś do Harry'ego?
- Co? Nie! Oczywiście, że nie! - Powiedziałam oburzona. - Jesteśmy tylko przyjaciółmi.
- A jednak całowaliście się. - Przypomniała mi. - Masz zamiar powiedzieć o tym twojemu chłopakowi?
- Nie wiem. Niby powinnam, ale to go zrani a nie chcę aby cierpiał przez moją głupotę. - Westchnęłam. - Poza tym i tak to się nigdy nie powtórzy, więc po co miałabym go martwić? - Sama nie wiem, czy mogę sobie obiecać, że się nie powtórzy, ale ufam sobie że nie popełnię więcej tego samego błędu.
- Więc chyba rozwiązałyśmy problem? - Rozpoznałam, że się uśmiecha, zrobiłam to samo. Vic jest cudowną osobą, cieszę się że ją mam.
- Chyba tak, dziękuje.
- Oh, kochana, nie ma za co! - Zachichotała. - A teraz dobranoc, uwielbiam spać!
- Haha, dobranoc. - Rozłączyłam się i postanowiłam, że sama pójdę do łóżka, ten dzień był dziwny.
***
Rano zrobiłam to co zwykle, ubrałam się w to > klik < Kiedy zeszłam na dół moja mama wydawała się być na mnie nieco obrażona, ale postanowiłam to zignorować. W końcu jestem młoda, mam prawo popełniać błędy. Powtarzam się prawda? Szybko zjadłam śniadanie i wyjechałam z mamą do szkoły. Jestem prawie pewna, że nie chcę się dzisiaj widzieć z Harry'm. Kiedy byłyśmy na miejscu pożegnałam się z mamą i wyszłam do szkoły.
Zostawiłam ciuchy w szafce i ruszyłam pod salę od Fizyki. Naprawdę nie mam dzisiaj ochoty siedzieć w tej szkole, szczególnie że nie mogę znaleźć Victorii, a za minute będzie dzwonek. Oh, cudownie. Zauważyłam, że Harry idzie w moim kierunku.
- Hej, kochanie. - Przewróciłam oczami. - Co jest? Wczoraj Ci się podobało? - Poruszył brwiami i zaśmiał się.
- Zapomnij o tym, to był błąd który się już nigdy więcej nie powtórzy bo..
- Masz chłopaka? Taa, słyszałem, ale i tak dałaś się wczoraj pocałować i podobało Ci się. - Czy on musi być takim palantem? Wiem, że z jednej strony ma rację, ale nic do niego nie czuję, kocham Krystiana.
- Nawet jeśli, to nic nie znaczyło. - Powiedziałam na co jego uśmieszek znikł, ale nie na długo. Wiem, że zaraz coś powie i wcale nie będzie mi się to podobało.
- Oh, w takim razie nie będziesz miała nic przeciwko jeśli twój chłopak się o tym dowie? - Szepnął mi do ucha, a moje oczy musiały wyglądać jak pięciozłotówki.
- Co? Nie, nawet się nie waż tego robić! - Krzyknęłam przerażona.
- Dlaczego nie? Przecież to nic nie znaczyło? - Cudownie, Krystian nie może się dowiedzieć, co ja mam zrobić?
- Właśnie, więc poco miałbyś mu o tym mówić? - Powiedziałam z najmilszym uśmiechem jaki tylko potrafiłam zrobić. Mam nadzieje, że to kupi i sobie odpuści.
- Nie sądzisz, że się oszukujesz? - Spytał z poważną miną i odszedł.
Mam taki mętlik w głowie. Dlaczego miałabym się oszukiwać i czego to dotyczy? Zadzwonił dzwonek, a ja zauważyłam, że Vic biegnie pod klasę, co mnie lekko rozśmieszyło. Przyszła nauczycielka i wpuściła nas do klasy.
- Co tam późno? - Zaśmiałam się wyjmując z plecaka potrzebne książki.
- Zaspałam! - Odpowiedziała rozbawiona.
Nauczycielka powiedziała, że jest to lekcja organizacyjna, więc przeczytała nam parę zasad i dała nam "wolne". Zupełnie przypadkiem zauważyłam, że nie ma Harry'ego. Całe szczęście.
- I jak tam? Widziałaś się dzisiaj z twoim adoratorem. - Przewróciłam oczami, a ona zachichotała.
- Taa. - Nie chciało mi się o tym gadać, Harry mnie tak irytuję.
- O czym rozmawialiście? - Widocznie Vic nie zrozumiała, lub zignorowała to że mam go dosyć i ciągnęła temat dalej, ale nie mam jej tego za złe. W końcu pewnie postąpiłabym tak samo.
- Nie wiem czy można nazwać to rozmową. Wydaję mi się, że zagroził mi iż powie Krystianowi o tym co wczoraj zaszło. - Westchnęłam. Jak mogłam się wpakować w to gówno? - A no i wspomniał o tym, że się oszukuję, ale nie mam pojęcia o co mu chodziło.
- Może... No wiesz.. - Zaczęła.
- Co? - Spytałam, a ona się zmieszała. - Powiedz mi. - Prawie że rozkazałam, a ona lekko przytaknęła.
- Może.. Chodzi mu o to, że wmawiasz sobie, że on Ci się nie podoba, a jest inaczej? - Powiedziała tak cicho jakby bała się, że się na nią pogniewam.
- Proszę Cię, nie jest tak.. - Harry mi się nie podoba, jestem tego pewna. W końcu dlaczego miałabym podkochiwać się w kimś kto jest tak dziwnym i zapatrzonym w siebie kolesiem. Ok.. Jest bardzo przystojny, ale to nie wszystko.
- Tylko staram się myśleć tak jak on. - Podniosła ręce w obronie na co lekko zachichotałam. - I co zrobisz?
- Nie mam pojęcia, naprawdę. Nie wiem, czy on chce czegoś ode mnie w zamian za to, żeby milczał? - Powiedziałam załamana.
- Myślę, że wiem, czego on chce. - Poruszyła brawami z głupim uśmieszkiem na co wybuchnęłam śmiechem.
Reszta lekcji minęła miło, bez Harry'ego. Widocznie brak wagar u niego był tylko jednodniowy, co mnie cieszy bo nie miałam ochoty na jego denerwujące towarzystwo. Wczoraj przez chwilę był tak miły, fajny. Co się z nim stało? W szkole dostałam od mamy SMS, że musi zostać dłużej w pracy i nie może po mnie przyjechać, będę musiała spytać Victorię o jakieś autobusy, czy cokolwiek. W sumie mogłabym się też przejść, nie mam daleko, a odrobina spaceru mi nie zaszkodzi.
Odniosłam książki które nie będą mi potrzebne do szafki. Nie mogłam znaleźć Vic, więc stwierdziłam że pójdę na pieszo. Wyszłam z budynku, padało. Zauważyłam Harry'ego opierającego się o jego czarny samochód. Postanowiłam go zignorować i ruszyłam w kierunku mojego domu. Mogłam spytać kogokolwiek o autobus, pada naprawdę mocno! Po chwili zauważyłam, że samochód chłopaka jedzie obok mnie, a szyba jedzie powoli w dół.
- Potrzebujesz podwózki? - Spytał a ja niepewnie przytaknęłam i wsiadłam do jego samochodu. Normalnie nigdy bym się nie zgodziła, ale nie uśmiecha mi się być chorą. - Jak Ci minął dzień w szkole? - Jakby Go to obchodziło.
- Przez pierwszą minutę było dobrze. - Wymamrotałam, a on się zaśmiał. Resztę drogi przejechaliśmy w milczeniu. Gdy byliśmy na miejscu szybko wyszłam z samochodu i ruszyłam do domu, gdy miałam otwierać drzwi ręka Harry'ego mi na to nie pozwoliła, na co przewróciłam oczami.
- Nawet mi nie podziękujesz? - Miał wyraz twarzy którego nie potrafiłam odczytać.
- Dziękuję. A teraz mógłbyś wziąć rękę? Chciałabym wejść. Pada, a ja nie zamierzam być chora. - Niemal błagałam. Zabrał rękę, ale nie wracał do samochodu. Otworzyłam dom i szybko weszłam, chciałam zamknąć drzwi, ale noga chłopaka je zablokowała, otworzył szerzej drzwi i wszedł. - Harry, nie możesz tu być. - Byłam lekko przerażona, znajdowanie się w jednym budynku z nim sam na sam niezbyt mi odpowiada.
- Dlaczego nie? - Powiedział rozbawiony. Świetnie, znam tego Harry'ego i wiem, że nie ustąpi.
- Mam dużo zadane. - Nie skłamałam, poważnie zadali nam dzisiaj mnóstwo zadań, które zamierzam odrobić. - Poza tym moja mama nie może Cię tutaj zobaczyć. - Wyobrażam sobie rozczarowanie w jej oczach, gdyby go tu zastała.
- Daj spokój. - Zdjął buty i rozsiadł się na kanapie w salonie, czy to są jakieś żarty?! - No chodź. - Powiedział i zrobił miejsce dla mnie. Wiem, że nie powinnam, ale podeszłam do kanapy i usiadłam.
- Naprawdę powinieneś wyjść - Westchnęłam z bezsilności.
- Posiedzę chwilę i wyjdę. Przecież możemy się przyjaźnić. - Powiedział, a ja poczułam lekkie ukłucie w sercu. Nie wiem dlaczego, ale zranił mnie tym. Muszę się ogarnąć. - Zrobisz popcorn? - Zrobił "minę szczeniaczka" na co się roześmiałam i poszłam zrobić to o co poprosił. Mam nadzieję, że moja mama nie wróci szybko. Może Harry ma rację? Moglibyśmy się przyjaźnić.
Po paru minutach wróciłam z pełną miską popcorn'u i włączyłam telewizor.
- Dzięki. - Uśmiechnął się i wepchnął sobie garść przekąski do buzi.
- Dlaczego nie chodzisz do szkoły? - Spytałam ciekawa.
- A dlaczego miałbym? - Zaśmiał się.
- No nie wiem, nie zależy Ci na tym co będziesz robił w przyszłości? - Odpowiedziałam lekko zdziwiona jego odpowiedzią.
- Oh, nie martw się o to. - Wybełkotał i przyciągnął mnie do siebie.
Oglądaliśmy jakąś komedię i nagle zaczął dzwonić mi telefon. Wstałam i zorientowałam się, że obudziłam Harry'ego, widocznie nie podobał mu się film.
Podniosłam telefon, spojrzałam na wyświetlacz. Krystian. Kliknęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam urządzenie do ucha.
- Tak?
- Hej, kochanie! - Powiedział rozweselony Krystian na co się uśmiechnęłam, tęsknie za nim. - Zgadnij gdzie jestem? - Spytał jeszcze bardziej szczęśliwy, niż sekundę temu.
- Nie mam pojęcia! - Zachichotałam. - Powiedz mi. - Harry obserwował mnie gdy rozmawiałam, chyba Polski go lekko bawił.
- Jestem z twoją mamą, odebrała mnie z lotniska, będę u Ciebie za jakieś 2 minuty. - Krzyknął, a moja mina musiała być w tamtym momencie bezcenna. - Nicola? - Natychmiast się rozłączyłam.
- Harry musisz natychmiast stąd wyjść! - Prawie się darłam, a on szybko wstał z kanapy.
- Co jest? - Spytał zdezorientowany.
- Moja mama i Krystian tu jadą, będą za chwile musisz iść! - Panikowałam. Oni nie mogą go tu zobaczyć! Dlaczego moja mama mnie nie uprzedziła?! To dlatego nie mogła po mnie przyjechać, nie musiała zostać w pracy tylko pojechała po mojego chłopaka.
- Aha, no i? - Spytał zupełnie nie świadomy powagi sytuacji.
- Błagam Cię, wyjdź! - Harry wyszedł na korytarz a ja za nim.
- Chyba już za późno. - Powiedział zadowolony. Wyjrzałam przez szybę w oknie i zauważyłam, że mama i Krystian wchodzą już po schodach.
______________________________________________________________________
Hej, kochani! Przepraszam, znowu, że rozdział jest tak późno! Teraz mamy tyle wolnego i postaram się dodawać jak najczęściej.
Chciałam Wam jeszcze podziękować, za ponad 400 wejść, wow!
Mam nadzieję, że rozdział się spodobał.
JEŚLI CHCECIE BYĆ INFORMOWANI O NOWYCH ROZDZIAŁACH ZOSTAWCIE KOMENTARZ Z WASZYM NICKIEM.
sobota, 14 grudnia 2013
Rozdział 5
- Co ty robisz?! - Powiedziałam odpychając go zanim nasze wargi zdążyły się dotknąć. - Albo się ogarniesz, albo wracam do domu i nici z naszego wspólnego wyjścia! - Widziałam, że Harry jest pewnym siebie idiotą, no ale nie aż tak!
- Nie mów, że tego nie chcesz? - Spytał pewien siebie z uśmieszkiem, znowu.
- Oczywiście, że nie chcę! Harry, mówiłam Ci że mam chłopaka, co ty próbujesz zrobić?! - Ta cała sytuacja mnie już drażni.
- Dobra. Nie to nie, chodźmy. - Wybełkotał i ruszył w kierunku czarnego Range Rover'a, który jak przypuszczam był jego. - No idziesz?
- Ugh, idę. - Podeszłam do jego auta, a on otworzył mi drzwi. Wymamrotałam ciche "dziękuję", a on kiwnął głową na znak, że usłyszał. Wsiadł do samochodu, odpalił silnik i ruszyliśmy.
- Gdzie jedziemy? - Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że jestem sam na sam z Harry'm, który zachowuję się jednoznacznie w stosunku do mnie i w dodatku tylko on wie gdzie będziemy. Cudownie.
- Zobaczysz. Nie martw się, nie mam zamiaru Cię zgwałcić, a potem zakopać w jakimś lesie. - Zaśmiał się jakby czytał mi w myślach.
Zapanowała niezręczna cisza, więc Harry włączył radio za co byłam mu bardzo wdzięczna.
- Już prawie jesteśmy. - Odezwał się i wjechał w jakąś dróżkę w środku lasku. Jechaliśmy nią przez jakieś 5 minut i nagle pojawiła się oświetlona, drewniana kawiarenka. Wyglądała naprawdę miło i przytulnie. Harry wyszedł i podszedł do moich drzwi, aby mi otworzyć. Muszę przyznać, że ten gest jest naprawdę miły. Chłopak wziął mnie za rękę i poprowadził do kawiarni. W środku wyglądała cudownie była dużo większa niż się wydawała z zewnątrz. Stoliczki były urocze i drewniane podobnie jak krzesełka, przy jednej ze ścian znajdował się murowany kominek, dzięki któremu w kawiarence było naprawdę ciepło. Nie pomyślałabym, że Harry jest typem który lubi takie miejsca.
- Kiedy byłem mały przyjeżdżałem tu z siostrą i mamą co niedziele. - Spojrzał na mnie i lekko się uśmiechnął. - Chodź zajmiemy miejsce. - Pociągnął mnie w stronę stolika w rogu przy oknie. Podeszła do nas kelnerka i podała nam menu. - Wybierz sobie coś, są tu głównie desery, ale pomyślałem, że to odpowiednie miejsce aby z Tobą przyjść. - Powiedział i lekko się zarumienił. Lubię takiego Harry'ego, słodkiego i miłego.
- Jest cudowne, dziękuję. - Szeroko się do niego uśmiechnęłam a on to odwzajemnił.
Wybrałam sobie ciasto tiramisu i kawę latte, a Harry ciasto twix.
- Nie lubisz kawy? - Spytałam.
- Nie przepadam. Wolę herbatę, ale akurat tutaj są straszne. - Zaśmiał się Harry.
- Oh, rozumiem. - Wymamrotałam.
Po kilku minutach przynieśli nam ciasta i mi kawę.
- Dlaczego się przeprowadziliście? - Spytał Harry z pełną buzią na co zachichotałam.
- Moja mama musiała zmienić pracę na lepszą co było równoznaczne z przeprowadzeniem się do Londynu. - Powiedziałam i wzruszyłam ramionami.
- Nie widziałem twojego taty, został w Polsce?
- Oh, nie. Mój tata zmarł gdy byłam mała. - Lekko posmutniałam, ale nie byłam zła że spytał. Nie mógł wiedzieć.
- Oo, przepraszam. - Powiedział z wyrzutami sumienia.
- Nie masz za co. - Uśmiechnęłam się pocieszająco.
- Twój chłopak mieszka w Polsce? - Poczułam się dziwnie kiedy o niego spytał. Odkąd weszliśmy do tej miłej kawiarenki całkiem zapomniałam o Krystianie.
- Tak. - Wybełkotałam.
- Jak udaję Wam się utrzymać związek pomimo tylu kilometrów? Nie boisz się, że Cię zdradzi? - Wziął kawałek ciasta do buzi. - Albo może ty jego? - Znowu zrobił ten idiotyczny uśmieszek i zabawnie poruszył brwiami co mnie lekko rozśmieszyło.
- Rozmawiamy ze sobą prawie codziennie i nie, nie boję się że mnie zdradzi, ufam mu. - Uśmiechnęłam się. - Ja jemu też bym tego nie zrobiła. - Wystawiłam mu język.
Resztę naprawdę miłego czasu w kawiarni spędziliśmy na rozmowie o tym jak jest w Polsce. Harry opowiedział mi także trochę o swojej rodzinie. Dowiedziałam się że ma ojczyma, mamę i siostrę. Po dziesięciominutowej sprzeczce z Harry'm o to kto ma ponieść koszty za deser wyszliśmy na zewnątrz, oczywiście ja niezadowolona ponieważ Harry nie chciał odpuścić i zapłacił. Zimne powietrze natychmiast we mnie uderzyło na co zaczęłam drżeć.
- Chodźmy szybciej, zanim zamarzniesz. - Naśmiewał się ze mnie.
Dotarliśmy do samochodu, a ja natychmiast do niego weszłam. Nie pozwoliłam Harry'emu otworzyć mi drzwi, chciałam się jakoś odegrać za ten deser. Rozbawiony usiadł na swoje miejsce, odpalił silnik i włączył ogrzewanie. Postanowiłam, że wyjmę telefon z torebki, mama pewnie dobijała się milion razy a ja miałam wyciszony dzwonek. Ku mojemu zdziwieniu miałam tylko jedno nieodebrane połączenie od.. Krystiana? Zignorowałam to i odłożyłam telefon do torebki.
- Jeśli chcesz to oddzwoń. - Wymamrotał chłopak. - Może to coś ważnego.
- Nie, jest ok. - Nie chciało mi się gadać z Krystianem, nie wiem dlaczego.
Zanim się obejrzałam byliśmy już pod moim domem. Harry wyszedł i otworzył mi drzwi, wygramoliłam się z samochodu i chłopak odprowadził mnie do domu. Muszę przyznać, że spotkanie było naprawdę miłe i byłam trochę smutna iż dobiega ono końca.
- Świetnie się bawiłem. - Powiedział uśmiechnięty i nieco się do mnie zbliżył, ale nie przeszkadzało mi to. Co się ze mną dzieję?
- Ja też. - Odpowiedziałam szczęśliwa.
- Będziemy musieli to powtórzyć. - Zbliżył się jeszcze bardziej. - Naprawdę świetnie się bawiłem. - Kiedy skończył to mówić ja znowu wylądowałam przyciśnięta do drzwi a on do mojego ciała, tym razem nie odmawiałam. Usta Harry'ego zbliżyły się do moich i po chwili złączyły się ze sobą. Jego usta smakowały bardzo dobrze, były naprawdę miękkie i cudowne. Ocknęłam się kiedy chłopak próbował włożyć mi język do buzi, lekko go odsunęłam od siebie. Mruknął niezadowolony i leniwie otworzył oczy którymi słodko na mnie patrzał. Ugh, Nicola ocknij się, przecież masz już chłopaka. Spanikowałam.
- Umm, dobranoc Harry. - Wybełkotałam i szybko weszłam do domu. Usłyszałam za sobą tylko rozbawiony głos chłopaka, który mówił "Dobranoc, kochanie".
____________________________________________________________________
Hej Misiaki! :) Przepraszam, że rozdział znowu jest tak późno, ale staram się jak mogę.
Chciałam Wam jeszcze bardzo podziękować za 300 wejść! Wow! To naprawdę wiele dla mnie znaczy:)
Mam nadzieję, że rozdział się spodobał! :)
- Nie mów, że tego nie chcesz? - Spytał pewien siebie z uśmieszkiem, znowu.
- Oczywiście, że nie chcę! Harry, mówiłam Ci że mam chłopaka, co ty próbujesz zrobić?! - Ta cała sytuacja mnie już drażni.
- Dobra. Nie to nie, chodźmy. - Wybełkotał i ruszył w kierunku czarnego Range Rover'a, który jak przypuszczam był jego. - No idziesz?
- Ugh, idę. - Podeszłam do jego auta, a on otworzył mi drzwi. Wymamrotałam ciche "dziękuję", a on kiwnął głową na znak, że usłyszał. Wsiadł do samochodu, odpalił silnik i ruszyliśmy.
- Gdzie jedziemy? - Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że jestem sam na sam z Harry'm, który zachowuję się jednoznacznie w stosunku do mnie i w dodatku tylko on wie gdzie będziemy. Cudownie.
- Zobaczysz. Nie martw się, nie mam zamiaru Cię zgwałcić, a potem zakopać w jakimś lesie. - Zaśmiał się jakby czytał mi w myślach.
Zapanowała niezręczna cisza, więc Harry włączył radio za co byłam mu bardzo wdzięczna.
- Już prawie jesteśmy. - Odezwał się i wjechał w jakąś dróżkę w środku lasku. Jechaliśmy nią przez jakieś 5 minut i nagle pojawiła się oświetlona, drewniana kawiarenka. Wyglądała naprawdę miło i przytulnie. Harry wyszedł i podszedł do moich drzwi, aby mi otworzyć. Muszę przyznać, że ten gest jest naprawdę miły. Chłopak wziął mnie za rękę i poprowadził do kawiarni. W środku wyglądała cudownie była dużo większa niż się wydawała z zewnątrz. Stoliczki były urocze i drewniane podobnie jak krzesełka, przy jednej ze ścian znajdował się murowany kominek, dzięki któremu w kawiarence było naprawdę ciepło. Nie pomyślałabym, że Harry jest typem który lubi takie miejsca.
- Kiedy byłem mały przyjeżdżałem tu z siostrą i mamą co niedziele. - Spojrzał na mnie i lekko się uśmiechnął. - Chodź zajmiemy miejsce. - Pociągnął mnie w stronę stolika w rogu przy oknie. Podeszła do nas kelnerka i podała nam menu. - Wybierz sobie coś, są tu głównie desery, ale pomyślałem, że to odpowiednie miejsce aby z Tobą przyjść. - Powiedział i lekko się zarumienił. Lubię takiego Harry'ego, słodkiego i miłego.
- Jest cudowne, dziękuję. - Szeroko się do niego uśmiechnęłam a on to odwzajemnił.
Wybrałam sobie ciasto tiramisu i kawę latte, a Harry ciasto twix.
- Nie lubisz kawy? - Spytałam.
- Nie przepadam. Wolę herbatę, ale akurat tutaj są straszne. - Zaśmiał się Harry.
- Oh, rozumiem. - Wymamrotałam.
Po kilku minutach przynieśli nam ciasta i mi kawę.
- Dlaczego się przeprowadziliście? - Spytał Harry z pełną buzią na co zachichotałam.
- Moja mama musiała zmienić pracę na lepszą co było równoznaczne z przeprowadzeniem się do Londynu. - Powiedziałam i wzruszyłam ramionami.
- Nie widziałem twojego taty, został w Polsce?
- Oh, nie. Mój tata zmarł gdy byłam mała. - Lekko posmutniałam, ale nie byłam zła że spytał. Nie mógł wiedzieć.
- Oo, przepraszam. - Powiedział z wyrzutami sumienia.
- Nie masz za co. - Uśmiechnęłam się pocieszająco.
- Twój chłopak mieszka w Polsce? - Poczułam się dziwnie kiedy o niego spytał. Odkąd weszliśmy do tej miłej kawiarenki całkiem zapomniałam o Krystianie.
- Tak. - Wybełkotałam.
- Jak udaję Wam się utrzymać związek pomimo tylu kilometrów? Nie boisz się, że Cię zdradzi? - Wziął kawałek ciasta do buzi. - Albo może ty jego? - Znowu zrobił ten idiotyczny uśmieszek i zabawnie poruszył brwiami co mnie lekko rozśmieszyło.
- Rozmawiamy ze sobą prawie codziennie i nie, nie boję się że mnie zdradzi, ufam mu. - Uśmiechnęłam się. - Ja jemu też bym tego nie zrobiła. - Wystawiłam mu język.
Resztę naprawdę miłego czasu w kawiarni spędziliśmy na rozmowie o tym jak jest w Polsce. Harry opowiedział mi także trochę o swojej rodzinie. Dowiedziałam się że ma ojczyma, mamę i siostrę. Po dziesięciominutowej sprzeczce z Harry'm o to kto ma ponieść koszty za deser wyszliśmy na zewnątrz, oczywiście ja niezadowolona ponieważ Harry nie chciał odpuścić i zapłacił. Zimne powietrze natychmiast we mnie uderzyło na co zaczęłam drżeć.
- Chodźmy szybciej, zanim zamarzniesz. - Naśmiewał się ze mnie.
Dotarliśmy do samochodu, a ja natychmiast do niego weszłam. Nie pozwoliłam Harry'emu otworzyć mi drzwi, chciałam się jakoś odegrać za ten deser. Rozbawiony usiadł na swoje miejsce, odpalił silnik i włączył ogrzewanie. Postanowiłam, że wyjmę telefon z torebki, mama pewnie dobijała się milion razy a ja miałam wyciszony dzwonek. Ku mojemu zdziwieniu miałam tylko jedno nieodebrane połączenie od.. Krystiana? Zignorowałam to i odłożyłam telefon do torebki.
- Jeśli chcesz to oddzwoń. - Wymamrotał chłopak. - Może to coś ważnego.
- Nie, jest ok. - Nie chciało mi się gadać z Krystianem, nie wiem dlaczego.
Zanim się obejrzałam byliśmy już pod moim domem. Harry wyszedł i otworzył mi drzwi, wygramoliłam się z samochodu i chłopak odprowadził mnie do domu. Muszę przyznać, że spotkanie było naprawdę miłe i byłam trochę smutna iż dobiega ono końca.
- Świetnie się bawiłem. - Powiedział uśmiechnięty i nieco się do mnie zbliżył, ale nie przeszkadzało mi to. Co się ze mną dzieję?
- Ja też. - Odpowiedziałam szczęśliwa.
- Będziemy musieli to powtórzyć. - Zbliżył się jeszcze bardziej. - Naprawdę świetnie się bawiłem. - Kiedy skończył to mówić ja znowu wylądowałam przyciśnięta do drzwi a on do mojego ciała, tym razem nie odmawiałam. Usta Harry'ego zbliżyły się do moich i po chwili złączyły się ze sobą. Jego usta smakowały bardzo dobrze, były naprawdę miękkie i cudowne. Ocknęłam się kiedy chłopak próbował włożyć mi język do buzi, lekko go odsunęłam od siebie. Mruknął niezadowolony i leniwie otworzył oczy którymi słodko na mnie patrzał. Ugh, Nicola ocknij się, przecież masz już chłopaka. Spanikowałam.
- Umm, dobranoc Harry. - Wybełkotałam i szybko weszłam do domu. Usłyszałam za sobą tylko rozbawiony głos chłopaka, który mówił "Dobranoc, kochanie".
____________________________________________________________________
Hej Misiaki! :) Przepraszam, że rozdział znowu jest tak późno, ale staram się jak mogę.
Chciałam Wam jeszcze bardzo podziękować za 300 wejść! Wow! To naprawdę wiele dla mnie znaczy:)
Mam nadzieję, że rozdział się spodobał! :)
środa, 11 grudnia 2013
Rozdział 4
W-f minął co najmniej strasznie, Harry ciągle komentował wszystkich i wszystko, on jest tak zapatrzony w siebie, że nie dostrzega własnych błędów.
Po lekcji wychowania fizycznego mieliśmy okienko, więc musieliśmy się udać do świetlicy. Była to ogromna sala, stało tam ok 8 stolików, a do każdego po 2 pary krzeseł, ściany były białe, jedną zastępowało wielkie okno przez co sala była jasna i wydawała się być jeszcze większa, znajdowało tam się także wiele półek z czasopismami, książkami itp.
Zajęłam z Victorią miejsce przy stoliku na "tyłach", żebyśmy mogły spokojnie porozmawiać. Niestety Harry z jego przyjacielem ruszyli w naszym kierunku. Mogłam się tylko modlić, aby się do nas nie dosiedli.
- Wolne? - Spytał Harry z głupawym uśmiechem.
- Dla Ciebie? Nie. - Powiedziałam na co Vic i Louis się zaśmieli.
- Oh, jestem przekonany, że chcesz abym tu usiadł. - Powiedział pewny siebie.
- Oh, najwyraźniej się mylisz. - Odszczekałam.
- Myślę, że naprawdę powinnaś postarać się być milsza, zachowujesz się jak suka! - Powiedział roześmiany i razem z Louisem usiedli przy naszym stoliku.
- Jak śmiesz mnie tak nazywać?! - Krzyknęłam oburzona.
- Wyluzuj, skarbie. Żartuję tylko. - Znowu to robi. Znowu mnie tak nazywa co mnie niesamowicie denerwuję. Powiedziałam mu jasno, że mam chłopaka, w ogóle co on sobie wyobraża?
- Jesteś nieznośny. - Powiedziałam zirytowana.
- Podobno jestem. - Puścił mi oczko.
- Pójdę po jakieś czasopisma, wziąć Ci też? - Spytała Victoria.
- Nie, dzięki. - Odpowiedziałam z uśmiechem. Nie chciałam aby szła gdziekolwiek. Samotne siedzenie w towarzystwie Harry'ego i Louisa ani trochę mi się nie podobało.
- Idę do kibla. - Odezwał się Lou. Jaki subtelny.
Victoria szukała tych czasopism w nieskończoność, a ja coraz bardziej czułam się niekomfortowo.
- Podekscytowana tym, że dzisiaj razem wychodzimy? - Harry przerwał męczącą ciszę.
- Bardziej załamana. - Odpowiedziałam. Nie pamiętam kiedy ostatnio zachowywałam się w stosunku do kogoś tak wrednie.
- Haha, nie przesadzaj nie jestem aż taki zły! - Zachichotał na co się lekko uśmiechnęłam. - Myślę, że moglibyśmy się dogadać. - Powiedział z czymś co bym nazwała nadzieją, ale że jest to Harry, nie zrobiłam tego.
- Już jestem! - Powiedziała ucieszona Victoria rzucając stos gazet na stolik.
- Wow. Musisz uwielbiać czytać te wszystkie bzdury na temat gwiazd. - Powiedziałam nieco zszokowana ilością przyniesionych przez Vic czasopism.
- Walić gwiazdy! I tak wszyscy wiedzą, że to co jest o nich napisane to 99,9 % kłamstw! - Zaśmiała się.
- Więc po co Ci to wszystko? - Spytałam.
- Na końcu gazet są zawsze śmieszne komixy, lubię je czytać. - Powiedziała chichocząc.
- Oh.
Louis wrócił po 5 minutach, a reszta naszego wolnego czasu minęła na śmianiu się z żałosnych komix'ów. Nie mam pojęcia co za idioci wymyślają tak debilne historyjki.
Harry i Lou okazali się być w porządku, jeśli tylko Harry będzie zachowywał się podobnie podczas naszego wyjścia może uda mi się przeżyć. Oczywiście nie oczekuję od niego choćby tego, że będzie miły. Po co on w ogolę chcę ze mną gdzieś wychodzić skoro jest taki.. dziwny w stosunku do mnie?
Reszta dnia w szkolę minęła dosyć nudno, ale spędziłam dobrze czas z Vic i wymieniłyśmy się numerami. Serio polubiłam tą dziewczynę, mam nadzieję, że ze wzajemnością.
Po lekcjach moja mama już na mnie czekała w samochodzie.
- Hej. - Powiedziała z uśmiechem. - Jak tam?
- Ok, nic ciekawego. Mogę dzisiaj wyjść o 19? - Spytałam.
- Oh, z kim? - Spytała. Nie chcę jej okłamywać to bez sensu, zawsze byłyśmy blisko i nie chcę aby to się zmieniło.
- Z Harry'm, chłopakiem który był wczoraj u nas, pamiętasz?
- Tak, pamiętam. Chcecie iść na.. no wiesz, randkę? Co z Krystianem? - Spytała lekko zmartwiona.
- Nie, mamo, oczywiście, że nie. To tylko zwykłe przyjacielskie wyjście, nigdy nie zdradziłabym Krystiana, a już na pewno nie w ten sposób. - Poważnie myśli, że mogłabym to zrobić? Jestem z nim już parę lat i nawet nigdy nie przyszło mi na myśl, aby to zrobić, nawet kiedy jesteśmy tak daleko od siebie.
- Rozumiem. Jeśli uważasz, że Harry jest godny zaufania to idź, wiem że jesteś rozsądna i nie zrobisz żadnego głupstwa, prawda? - Ugh, nienawidzę kiedy tak mówi, ona jest moją mamą i ma mi powiedzieć czy mogę iść, to niby fajne że daję mi "wolną rękę" ale też denerwujące.
Po drodze do domu zajechałyśmy jeszcze na zakupy, gdzie zeszło nam dłużej niż myślałyśmy, więc w domu byłyśmy o 17:30. Natychmiast weszłam na górę się szykować. Poszłam pod prysznic, umyłam głowę i zęby. Postawiłam na mój standardowy wygląd, w końcu nie mam po co się dla niego stroić. Wysłużyłam włosy i zrobiłam sobie lekkie loki, pomalowałam się nieco mocniej niż do szkoły i ubrałam się w to > klik <.
Gdy skończyłam się przygotowywać była 18:30 więc zeszłam na dół pogadać chwilę z mamą.
- Ślicznie wyglądasz. - Skomplementowała mnie na co lekko się zarumieniłam.
- Normalnie, ale dzięki. - Odpowiedziałam z uśmiechem.
- Przypomnij mi, na którą jesteście umówieni?
- Na 19. - Powiedziałam i odruchowo spojrzałam na zegarek. Wow. Jak to możliwe, że już za 5?
- Oh, w takim razie lepiej idź się już zbierać, nie masz zbyt wiele czasu. Spakowałaś wszystko? Telefon, portfel, klucze? - Pytała zdenerwowana.
- Haha, tak mamo. Spokojnie. - Zachichotałam.
- Dobrze. - Powiedziała nieco mniej zaniepokojona.
Usłyszałam dźwięk dzwonka.
- Punktualnie o 19. - Powiedziała mama zabawnie poruszając brwiami na co się zaśmiałam. - No idź otworzyć, a nie się szczerzysz. - Powiedziała również rozbawiona.
- Idę, idę.
Podeszłam do drzwi i przyłapałam się na tym, że poprawiłam swoje włosy w lustrze, nigdy tego nie robię, ale zignorowałam to i otworzyłam drzwi. Przede mną pojawiła się postać Harry'ego. Muszę przyznać że wyglądał całkiem nieźle. Miał na sobie białą koszulę włożoną w czarne spodnie, na nią zarzuconą również czarną marynarkę, a na stopach czarne, krótkie converse'y.
- Hej, kochanie. - Odezwał się jak zwykle pewny siebie. Jeszcze nie spędziłam z nim 20 sekund a ten już zaczyna. Postanowiłam, że mu tego nie wygarnę bo chciałabym, abyśmy spędzili dzisiejszy wieczór w jak najmilszej atmosferze.
- Hej. - Lekko się uśmiechnęłam i w międzyczasie ubrałam płaszcz.
- Możemy iść? - Spytał na co przytaknęłam. Krzyknęłam mamię, że już idę i zamknęłam za sobą drzwi. Kiedy tylko to zrobiłam odwróciłam się od nich i wpadłam na Harry'ego. Stał blisko. Za blisko.
- Słabo się przywitaliśmy, - Powiedział z chrypką w głosie i zbliżył swoje usta do moich.
Po lekcji wychowania fizycznego mieliśmy okienko, więc musieliśmy się udać do świetlicy. Była to ogromna sala, stało tam ok 8 stolików, a do każdego po 2 pary krzeseł, ściany były białe, jedną zastępowało wielkie okno przez co sala była jasna i wydawała się być jeszcze większa, znajdowało tam się także wiele półek z czasopismami, książkami itp.
Zajęłam z Victorią miejsce przy stoliku na "tyłach", żebyśmy mogły spokojnie porozmawiać. Niestety Harry z jego przyjacielem ruszyli w naszym kierunku. Mogłam się tylko modlić, aby się do nas nie dosiedli.
- Wolne? - Spytał Harry z głupawym uśmiechem.
- Dla Ciebie? Nie. - Powiedziałam na co Vic i Louis się zaśmieli.
- Oh, jestem przekonany, że chcesz abym tu usiadł. - Powiedział pewny siebie.
- Oh, najwyraźniej się mylisz. - Odszczekałam.
- Myślę, że naprawdę powinnaś postarać się być milsza, zachowujesz się jak suka! - Powiedział roześmiany i razem z Louisem usiedli przy naszym stoliku.
- Jak śmiesz mnie tak nazywać?! - Krzyknęłam oburzona.
- Wyluzuj, skarbie. Żartuję tylko. - Znowu to robi. Znowu mnie tak nazywa co mnie niesamowicie denerwuję. Powiedziałam mu jasno, że mam chłopaka, w ogóle co on sobie wyobraża?
- Jesteś nieznośny. - Powiedziałam zirytowana.
- Podobno jestem. - Puścił mi oczko.
- Pójdę po jakieś czasopisma, wziąć Ci też? - Spytała Victoria.
- Nie, dzięki. - Odpowiedziałam z uśmiechem. Nie chciałam aby szła gdziekolwiek. Samotne siedzenie w towarzystwie Harry'ego i Louisa ani trochę mi się nie podobało.
- Idę do kibla. - Odezwał się Lou. Jaki subtelny.
Victoria szukała tych czasopism w nieskończoność, a ja coraz bardziej czułam się niekomfortowo.
- Podekscytowana tym, że dzisiaj razem wychodzimy? - Harry przerwał męczącą ciszę.
- Bardziej załamana. - Odpowiedziałam. Nie pamiętam kiedy ostatnio zachowywałam się w stosunku do kogoś tak wrednie.
- Haha, nie przesadzaj nie jestem aż taki zły! - Zachichotał na co się lekko uśmiechnęłam. - Myślę, że moglibyśmy się dogadać. - Powiedział z czymś co bym nazwała nadzieją, ale że jest to Harry, nie zrobiłam tego.
- Już jestem! - Powiedziała ucieszona Victoria rzucając stos gazet na stolik.
- Wow. Musisz uwielbiać czytać te wszystkie bzdury na temat gwiazd. - Powiedziałam nieco zszokowana ilością przyniesionych przez Vic czasopism.
- Walić gwiazdy! I tak wszyscy wiedzą, że to co jest o nich napisane to 99,9 % kłamstw! - Zaśmiała się.
- Więc po co Ci to wszystko? - Spytałam.
- Na końcu gazet są zawsze śmieszne komixy, lubię je czytać. - Powiedziała chichocząc.
- Oh.
Louis wrócił po 5 minutach, a reszta naszego wolnego czasu minęła na śmianiu się z żałosnych komix'ów. Nie mam pojęcia co za idioci wymyślają tak debilne historyjki.
Harry i Lou okazali się być w porządku, jeśli tylko Harry będzie zachowywał się podobnie podczas naszego wyjścia może uda mi się przeżyć. Oczywiście nie oczekuję od niego choćby tego, że będzie miły. Po co on w ogolę chcę ze mną gdzieś wychodzić skoro jest taki.. dziwny w stosunku do mnie?
Reszta dnia w szkolę minęła dosyć nudno, ale spędziłam dobrze czas z Vic i wymieniłyśmy się numerami. Serio polubiłam tą dziewczynę, mam nadzieję, że ze wzajemnością.
Po lekcjach moja mama już na mnie czekała w samochodzie.
- Hej. - Powiedziała z uśmiechem. - Jak tam?
- Ok, nic ciekawego. Mogę dzisiaj wyjść o 19? - Spytałam.
- Oh, z kim? - Spytała. Nie chcę jej okłamywać to bez sensu, zawsze byłyśmy blisko i nie chcę aby to się zmieniło.
- Z Harry'm, chłopakiem który był wczoraj u nas, pamiętasz?
- Tak, pamiętam. Chcecie iść na.. no wiesz, randkę? Co z Krystianem? - Spytała lekko zmartwiona.
- Nie, mamo, oczywiście, że nie. To tylko zwykłe przyjacielskie wyjście, nigdy nie zdradziłabym Krystiana, a już na pewno nie w ten sposób. - Poważnie myśli, że mogłabym to zrobić? Jestem z nim już parę lat i nawet nigdy nie przyszło mi na myśl, aby to zrobić, nawet kiedy jesteśmy tak daleko od siebie.
- Rozumiem. Jeśli uważasz, że Harry jest godny zaufania to idź, wiem że jesteś rozsądna i nie zrobisz żadnego głupstwa, prawda? - Ugh, nienawidzę kiedy tak mówi, ona jest moją mamą i ma mi powiedzieć czy mogę iść, to niby fajne że daję mi "wolną rękę" ale też denerwujące.
Po drodze do domu zajechałyśmy jeszcze na zakupy, gdzie zeszło nam dłużej niż myślałyśmy, więc w domu byłyśmy o 17:30. Natychmiast weszłam na górę się szykować. Poszłam pod prysznic, umyłam głowę i zęby. Postawiłam na mój standardowy wygląd, w końcu nie mam po co się dla niego stroić. Wysłużyłam włosy i zrobiłam sobie lekkie loki, pomalowałam się nieco mocniej niż do szkoły i ubrałam się w to > klik <.
Gdy skończyłam się przygotowywać była 18:30 więc zeszłam na dół pogadać chwilę z mamą.
- Ślicznie wyglądasz. - Skomplementowała mnie na co lekko się zarumieniłam.
- Normalnie, ale dzięki. - Odpowiedziałam z uśmiechem.
- Przypomnij mi, na którą jesteście umówieni?
- Na 19. - Powiedziałam i odruchowo spojrzałam na zegarek. Wow. Jak to możliwe, że już za 5?
- Oh, w takim razie lepiej idź się już zbierać, nie masz zbyt wiele czasu. Spakowałaś wszystko? Telefon, portfel, klucze? - Pytała zdenerwowana.
- Haha, tak mamo. Spokojnie. - Zachichotałam.
- Dobrze. - Powiedziała nieco mniej zaniepokojona.
Usłyszałam dźwięk dzwonka.
- Punktualnie o 19. - Powiedziała mama zabawnie poruszając brwiami na co się zaśmiałam. - No idź otworzyć, a nie się szczerzysz. - Powiedziała również rozbawiona.
- Idę, idę.
Podeszłam do drzwi i przyłapałam się na tym, że poprawiłam swoje włosy w lustrze, nigdy tego nie robię, ale zignorowałam to i otworzyłam drzwi. Przede mną pojawiła się postać Harry'ego. Muszę przyznać że wyglądał całkiem nieźle. Miał na sobie białą koszulę włożoną w czarne spodnie, na nią zarzuconą również czarną marynarkę, a na stopach czarne, krótkie converse'y.
- Hej, kochanie. - Odezwał się jak zwykle pewny siebie. Jeszcze nie spędziłam z nim 20 sekund a ten już zaczyna. Postanowiłam, że mu tego nie wygarnę bo chciałabym, abyśmy spędzili dzisiejszy wieczór w jak najmilszej atmosferze.
- Hej. - Lekko się uśmiechnęłam i w międzyczasie ubrałam płaszcz.
- Możemy iść? - Spytał na co przytaknęłam. Krzyknęłam mamię, że już idę i zamknęłam za sobą drzwi. Kiedy tylko to zrobiłam odwróciłam się od nich i wpadłam na Harry'ego. Stał blisko. Za blisko.
- Słabo się przywitaliśmy, - Powiedział z chrypką w głosie i zbliżył swoje usta do moich.
_________________________________________________________________________________
Heej, kochani! Chciałabym Was przeprosić, że musieliście tak długo czekać na ten rozdział, ale myślę że sami wiecie jak to jest ze szkołą. Postaram się teraz dodawać częściej, mam nadzieję, że rozdział się spodobał? Skomentujecie? :)
piątek, 6 grudnia 2013
Rozdział 3
Po wizycie Harry'ego, jeśli mogę to tak nazwać poszłam dokończyć moją pracę domową z matematyki. Niestety za nic nie mogłam się skupić. Wiem, że jutro będę musiała iść na tą.. na cokolwiek to jest, w końcu nie wiem do czego Harry jest zdolny, czy mógłby skrzywdzić mnie? Albo co gorsza moją mamę? Ugh, muszę przestać o tym myśleć.
Stwierdziłam, że sterczenie nad książkami jest co najmniej bez sensu, więc postanowiłam iść pod prysznic. Później przebrałam się w piżamę > klik < i ponownie tego wieczoru postarałam się zrobić zadania z matematyki. Na szczęście po 30 minutach udało mi się je skończyć, spakowałam się na jutro i zeszłam jeszcze na chwilę do mamy, żeby powiedzieć jej dobranoc, ale ona już spała, więc postanowiłam zrobić to samo.
Mama obudziła mnie 10 minut za późno, więc musiałam sobie odpuścić poranny prysznic. Umyłam zęby, uczesałam się, nałożyłam lekki makijaż, a ponieważ pogoda była dzisiaj straszna założyłam na siebie to > klik <.
Zeszłam na dół i usiadłam przy śniadaniu z mamą.
- Co chciał od Ciebie ten chłopak? Harry? - Spytała mama, na co mój żołądek zrobił fikołka. Całkiem o nim zapomniałam mam nadzieję, że dziś też postanowił wagarować.
- Emm, w sumie tak tylko pogadać, no wiesz. - Musiałam trochę skłamać, no bo co miałam powiedzieć? "Aaa, nic takiego. Tylko powiedział mi, że jutro gdzieś idziemy na co się nie zgodziłam, a potem przygwoździł mnie do ściany."
- Jest miły, poznaliście się wczoraj w szkolę? Nie wspominałaś mi o nim. - Powiedziała do mnie z pretensjami.
- Taa, porozmawialiśmy trochę. - Miałam ochotę dodać "jeśli można było to nazwać rozmową", ale ugryzłam się w język. To spowodowałoby tylko masę pytań z jej strony, a mi się poważnie nie chciało rozmawiać o Harry'm. - Możemy już jechać? Nie chciałabym się spóźnić w drugi dzień szkoły? - Niemalże błagałam.
- Jasne, zbieraj się, a ja idę po kluczyki. - Odpowiedziała z uśmiechem.
Ubrałam kurtkę i wyszłam z domu. Mama nie kazała na siebie zbyt długo czekać, więc po 15 minutach byłam już w szkole. Mam nadzieję, że nie spotkam dzisiaj w szkolę Harry'ego. Nie mam pojęcia jak mam się zachowywać w stosunku do niego po wczorajszej sytuacji. Dalej myślę o naszym dzisiejszym wyjściu. Wiem, że muszę iść, nie mam innego wyjścia, a jeśli nawet to ja go nie znam.
Poszłam do szafki zostawić niepotrzebne książki i ruszyłam pod salę gimnastyczną, gdzie Vic już na mnie czekała.
- Hej! - Krzyknęła do mnie uśmiechnięta, gdy tylko mnie zauważyła.
- Cześć. - Odpowiedziałam równie radosna co ona, no może troszkę mniej, ale ja miałam "na głowie" Harry'ego. Czy powinnam jej o tym powiedzieć? Skoro chcemy się zaprzyjaźnić to może lepiej, żeby wiedziała?
- Halo! Jesteś tu? - Powiedziała chichocząc.
- Uh ta jestem, po prostu się zamyśliłam. - Również zachichotałam. - Mówiłaś coś?
- Ta, pytałam co u Ciebie? - Nie okłamię jej, myślę że zdecydowanie powinnam jej powiedzieć co wczoraj miało miejsce.
- Ugh, nawet nie pytaj. Słynny Harry Styles był wczoraj u mnie w domu. - Powiedziałam zmieszana.
- Co?! Jak to u ciebie był?! - Krzyknęła, tak aby jej nikt nie usłyszał.
- Taa, też nie mogłam w to uwierzyć. - Zaśmiałam się. - Po prostu siedziałam w pokoju robiąc matmę, gdy mama mnie zawołała, że ktoś do mnie przyszedł, jak zeszłam to śmiał się razem z moją mamą. Do tego powiedział, że dzisiaj o 19 gdzieś razem wychodzimy. - Powiedziałam zmęczona już całą tą sytuacją.
- Jak to wychodzicie? Zgodziłaś się? - Spytała wyraźnie zszokowana.
- Nie, ale jemu najwyraźniej to nie przeszkadza. Powiedział, że będzie o 19 i wyszedł. - Postanowiłam, że o sytuacji z "ścianą" nie będę wspominać.
- Wow. Brzmisz tak spokojnie kiedy to mówisz, nie boisz się? - Po raz kolejny dzisiaj zadała pytanie.
- Oh, uwierz boję się, ale mam inny wybór? Boję się, że jeśli nie pójdę zrobi coś mojej mamie. Sama powiedziałaś, że on i jego kumple są niebezpieczni. - Powiedziałam załamana.
- Masz racje. - W tym samym momencie kiedy to powiedziała Harry i jeszcze jakiś brunet weszli do holu przed salą gimnastyczną.
- Ugh, świetnie. Miałam nadzieję, że znowu sobie zrobi wagary. - Zrobiłam skwaszoną minę.
Harry zauważył, że się na niego patrzymy na co uśmiechnął się pewny siebie.
- Chyba zorientował się, że o nim gadamy. - Zachichotała Vic.
- Taa. Kim jest chłopak obok niego? - Spytałam, zanim zdążyłam pomyśleć.
- Emm, to Louis. Jeden z ich paczki.
- Ah.
Zadzwonił dzwonek, więc poszłam z Vic do szatni, aby się przeprać. Przyszła po nas nauczycielka, sprawdziła obecność i powiedziała, że dziś będziemy grać w siatkę z chłopakami. Cudownie. Nie marzyłam o niczym innym jak paradowanie przed Harry'm w krótkich spodenkach.
Nagle w sali rozległ się dźwięk gwizdka. Pani kazała się zgłosić dwóm osobą do wybrania drużyny. Zgłosił się jakiś Tom i Harry. Byłoby zbyt pięknie, gdyby Harry nie wybrał mnie do swojej drużyny, czy ten w-f może zapowiadać się jeszcze gorzej? Na całe szczęście Vic też była ze mną.
Zajęliśmy odpowiednie miejsca Harry był za mną, przez co czułam się strasznie niekomfortowo. Kiedy już chciałam odbić piłkę, która leciała prosto na mnie poczułam uderzenie z prawej strony i zanim zorientowałam się co się stało wylądowałam na ziemi. Widziałam tylko Harry'ego, który odbija piłkę, która była podana do mnie. Zdenerwowana wstałam i wytarłam ciuchy z kurzu.
- Oszalałeś?! - Krzyknęłam. - Ta piłka leciała prosto na mnie! Mogłam ją odbić!
- Nie wyglądasz na kogoś kto potrafi odbić piłkę. - Zaczął się ze mnie śmiać.
- Tak się składa, że w Polsce grałam w siatkówkę, byłam świetna, wygrywaliśmy każde zawody na jakich tylko się pojawialiśmy i odbiłabym ją! Poza tym jeśli nie wyglądam to po co wybrałeś mnie do swojej drużyny? - Boże, on jest jeszcze bardziej irytujący, niż wczoraj.
- Ta? Interesujące, teraz zajmij się grą i postaraj się trochę bardziej. - Zakpił.
- Oh, uwierz postaram jeśli oszczędzisz sobie rzucania się na mnie. - Odgryzłam się, przez co poczułam się lepiej.
Stwierdziłam, że sterczenie nad książkami jest co najmniej bez sensu, więc postanowiłam iść pod prysznic. Później przebrałam się w piżamę > klik < i ponownie tego wieczoru postarałam się zrobić zadania z matematyki. Na szczęście po 30 minutach udało mi się je skończyć, spakowałam się na jutro i zeszłam jeszcze na chwilę do mamy, żeby powiedzieć jej dobranoc, ale ona już spała, więc postanowiłam zrobić to samo.
***
Mama obudziła mnie 10 minut za późno, więc musiałam sobie odpuścić poranny prysznic. Umyłam zęby, uczesałam się, nałożyłam lekki makijaż, a ponieważ pogoda była dzisiaj straszna założyłam na siebie to > klik <.
Zeszłam na dół i usiadłam przy śniadaniu z mamą.
- Co chciał od Ciebie ten chłopak? Harry? - Spytała mama, na co mój żołądek zrobił fikołka. Całkiem o nim zapomniałam mam nadzieję, że dziś też postanowił wagarować.
- Emm, w sumie tak tylko pogadać, no wiesz. - Musiałam trochę skłamać, no bo co miałam powiedzieć? "Aaa, nic takiego. Tylko powiedział mi, że jutro gdzieś idziemy na co się nie zgodziłam, a potem przygwoździł mnie do ściany."
- Jest miły, poznaliście się wczoraj w szkolę? Nie wspominałaś mi o nim. - Powiedziała do mnie z pretensjami.
- Taa, porozmawialiśmy trochę. - Miałam ochotę dodać "jeśli można było to nazwać rozmową", ale ugryzłam się w język. To spowodowałoby tylko masę pytań z jej strony, a mi się poważnie nie chciało rozmawiać o Harry'm. - Możemy już jechać? Nie chciałabym się spóźnić w drugi dzień szkoły? - Niemalże błagałam.
- Jasne, zbieraj się, a ja idę po kluczyki. - Odpowiedziała z uśmiechem.
Ubrałam kurtkę i wyszłam z domu. Mama nie kazała na siebie zbyt długo czekać, więc po 15 minutach byłam już w szkole. Mam nadzieję, że nie spotkam dzisiaj w szkolę Harry'ego. Nie mam pojęcia jak mam się zachowywać w stosunku do niego po wczorajszej sytuacji. Dalej myślę o naszym dzisiejszym wyjściu. Wiem, że muszę iść, nie mam innego wyjścia, a jeśli nawet to ja go nie znam.
Poszłam do szafki zostawić niepotrzebne książki i ruszyłam pod salę gimnastyczną, gdzie Vic już na mnie czekała.
- Hej! - Krzyknęła do mnie uśmiechnięta, gdy tylko mnie zauważyła.
- Cześć. - Odpowiedziałam równie radosna co ona, no może troszkę mniej, ale ja miałam "na głowie" Harry'ego. Czy powinnam jej o tym powiedzieć? Skoro chcemy się zaprzyjaźnić to może lepiej, żeby wiedziała?
- Halo! Jesteś tu? - Powiedziała chichocząc.
- Uh ta jestem, po prostu się zamyśliłam. - Również zachichotałam. - Mówiłaś coś?
- Ta, pytałam co u Ciebie? - Nie okłamię jej, myślę że zdecydowanie powinnam jej powiedzieć co wczoraj miało miejsce.
- Ugh, nawet nie pytaj. Słynny Harry Styles był wczoraj u mnie w domu. - Powiedziałam zmieszana.
- Co?! Jak to u ciebie był?! - Krzyknęła, tak aby jej nikt nie usłyszał.
- Taa, też nie mogłam w to uwierzyć. - Zaśmiałam się. - Po prostu siedziałam w pokoju robiąc matmę, gdy mama mnie zawołała, że ktoś do mnie przyszedł, jak zeszłam to śmiał się razem z moją mamą. Do tego powiedział, że dzisiaj o 19 gdzieś razem wychodzimy. - Powiedziałam zmęczona już całą tą sytuacją.
- Jak to wychodzicie? Zgodziłaś się? - Spytała wyraźnie zszokowana.
- Nie, ale jemu najwyraźniej to nie przeszkadza. Powiedział, że będzie o 19 i wyszedł. - Postanowiłam, że o sytuacji z "ścianą" nie będę wspominać.
- Wow. Brzmisz tak spokojnie kiedy to mówisz, nie boisz się? - Po raz kolejny dzisiaj zadała pytanie.
- Oh, uwierz boję się, ale mam inny wybór? Boję się, że jeśli nie pójdę zrobi coś mojej mamie. Sama powiedziałaś, że on i jego kumple są niebezpieczni. - Powiedziałam załamana.
- Masz racje. - W tym samym momencie kiedy to powiedziała Harry i jeszcze jakiś brunet weszli do holu przed salą gimnastyczną.
- Ugh, świetnie. Miałam nadzieję, że znowu sobie zrobi wagary. - Zrobiłam skwaszoną minę.
Harry zauważył, że się na niego patrzymy na co uśmiechnął się pewny siebie.
- Chyba zorientował się, że o nim gadamy. - Zachichotała Vic.
- Taa. Kim jest chłopak obok niego? - Spytałam, zanim zdążyłam pomyśleć.
- Emm, to Louis. Jeden z ich paczki.
- Ah.
Zadzwonił dzwonek, więc poszłam z Vic do szatni, aby się przeprać. Przyszła po nas nauczycielka, sprawdziła obecność i powiedziała, że dziś będziemy grać w siatkę z chłopakami. Cudownie. Nie marzyłam o niczym innym jak paradowanie przed Harry'm w krótkich spodenkach.
Nagle w sali rozległ się dźwięk gwizdka. Pani kazała się zgłosić dwóm osobą do wybrania drużyny. Zgłosił się jakiś Tom i Harry. Byłoby zbyt pięknie, gdyby Harry nie wybrał mnie do swojej drużyny, czy ten w-f może zapowiadać się jeszcze gorzej? Na całe szczęście Vic też była ze mną.
Zajęliśmy odpowiednie miejsca Harry był za mną, przez co czułam się strasznie niekomfortowo. Kiedy już chciałam odbić piłkę, która leciała prosto na mnie poczułam uderzenie z prawej strony i zanim zorientowałam się co się stało wylądowałam na ziemi. Widziałam tylko Harry'ego, który odbija piłkę, która była podana do mnie. Zdenerwowana wstałam i wytarłam ciuchy z kurzu.
- Oszalałeś?! - Krzyknęłam. - Ta piłka leciała prosto na mnie! Mogłam ją odbić!
- Nie wyglądasz na kogoś kto potrafi odbić piłkę. - Zaczął się ze mnie śmiać.
- Tak się składa, że w Polsce grałam w siatkówkę, byłam świetna, wygrywaliśmy każde zawody na jakich tylko się pojawialiśmy i odbiłabym ją! Poza tym jeśli nie wyglądam to po co wybrałeś mnie do swojej drużyny? - Boże, on jest jeszcze bardziej irytujący, niż wczoraj.
- Ta? Interesujące, teraz zajmij się grą i postaraj się trochę bardziej. - Zakpił.
- Oh, uwierz postaram jeśli oszczędzisz sobie rzucania się na mnie. - Odgryzłam się, przez co poczułam się lepiej.
Podziękowania!
Witajcie kochani! Wpadłam tylko po to, aby wam podziękować za 100 wyświetleń! Tak jak na razie nie jest to zbyt duży wynik, ale biorąc pod uwagę, że ten blog ma tylko 4 dni jest to dla mnie wielkie osiągnięcie! Nawet nie wiecie jak to motywuję:) Ja właśnie piszę dla Was 3 rozdział, mam nadzieję, że Wam się spodoba i w końcu skomentujecie któryś z nadchodzących rozdziałów :) Jeszcze raz ogromne dzięki.
Wasza Nicola <3
czwartek, 5 grudnia 2013
Rozdział 2
Reszta dnia w szkolę minęła w miarę normalnie. Nie widziałam się z Harry'm, bo jak dowiedziałam się od Victorii tak się nazywał chłopak, który przeszkodził w lekcji. Nie powiedziała mi o nim zbyt wiele, tylko to, że jest od nas o rok starszy, trzyma się z jakimiś czterema chłopakami i są dosyć niebezpieczni, sam rzadko bywa na lekcjach. Nie wypytywałam jej już więcej o niego, bo z tego co zauważyłam to ona sama nie wie o nim za wiele.
Pożegnałam się z nią i poszłam w kierunku parkingu, gdzie czekała już na mnie moja mama. Standardowo przywitałam ją buziakiem i ruszyłyśmy do domu.
- I co?! Jak było?! Poznałaś kogoś?! Jak nauczyciele!? - Spytała podekscytowana.
- Było całkiem fajnie, poznałam sympatyczną brunetkę, Victorię. Myślę, że mamy szansę się zaprzyjaźnić. Nauczyciele też są ok, szczególnie Pan Smith przypadł mi do gustu.
- Oh, to cudownie!
Po 10 minutach byłyśmy już w domu. Pomogłam zanieść mojej mamie siatki z zakupami do kuchni, pogadałam z nią przez chwilę i poszłam do swojego pokoju. Nie zadali dzisiaj tak wiele, tylko kilka działań z matematyki, więc postanowiłam, że posiedzę chwilkę na laptopie. Akurat mój chłopak, Krystian był dostępny stwierdziłam, że mogę do niego zadzwonić, żeby opowiedzieć mu o dzisiejszym dniu w szkole. Odebrał natychmiast.
- Heeej, kochanie! - Krzyknął. Wygląda na to, że się stęsknił, w końcu nie pisałam, ani nie gadałam z nim od kilku dni. Przygotowania do szkoły tak mnie pochłonęły, że całkiem o nim zapomniałam.
- Cześć - Odpowiedziałam z szerokim uśmiechem. - Co tam?
- U mnie po staremu, zaraz wybieram się z kumplami na piłkę. Lepiej opowiadaj co u Ciebie, jak szkoła? Zapoznałaś się z kimś? - Wyglądał na bardzo przejętego, gdy o to pytał. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak się martwił.
- Jest dobrze, poznałam jedną dziewczynę.
- Fajnie, mam nadzieję że będziecie się dogadywać i zastąpi Ci pustkę po nas. - Gdy to mówił wyglądał na smutnego. Czy martwi się, że poznam innych ludzi i zapomnę o nim? To niemożliwe!
- Nikt nie zastąpi mi was! Mam nadzieję, że o tym wiesz. Tęsknie za wami wszystkimi. - Odpowiedziałam z lekkim oburzeniem.
- Taak. Tu też bardzo tęsknią, a teraz muszę już lecieć, kumple przyszli. - Powiedział nieco weselszy.
- Pa, kocham Cię.
- Ja też. - Rozłączył się.
Przez tą rozmowę poczułam się nieco smutna, więc żeby o niej zapomnieć wzięłam się za zadania domowe.
- Nicola! - Oczywiście jak tylko wzięłam się za naukę moja mama coś chcę, czasem denerwuję mnie to, że kiedy czegoś chcę to ja muszę lecieć do niej. Mogłaby się czasem pofatygować do mnie. - Nicola, chodź ktoś do Ciebie! - Do mnie? Kto może przyjść do mnie? Nikomu nie podawałam mojego adresu, nawet Vic. Poza tym poza nią nikogo tu nie znam.
- Idę, idę!
Gdy zeszłam na dół myślałam, że moje oczy wylecą zaraz z orbit! Harry stał w przedpokoju śmiejąc się z moją mamą. Odchrząknęłam lekko i oboje spojrzeli na mnie.
- O kochanie, już jesteś! Harry mówi, że poznaliście się w szkolę i chcę z Tobą chwilę porozmawiać. - Powiedziała z jednym jej najszerszych uśmiechów.
Co? Przecież my się nie znamy, powiedział tylko, że jestem "niezła", w sumie nawet nie wiem co miało to oznaczać, no i spytał czy jestem nowa. Nawet nie rozmawialiśmy, bo tego nie można nazwać rozmową.
- Nicola? Podejdziesz? - Mama sprowadziła mnie z powrotem na ziemię.
- Ymm, tak idę. - Odpowiedziałam z lekkim przerażeniem w głosie, którego na całe szczęście nie zauważyli. Nie chcę żeby Harry myślał, że się go boję, nawet jeśli tak jest.
Ruszyłam w ich kierunku niepewnym krokiem, kiedy byłam już obok nich moja mama rzuciła tylko "zostawię was samych" i poszła do góry.
- Skąd wiedziałeś, że tu mieszkam? I dlaczego w ogóle tu jesteś?! - Krzyknęłam szeptem do chłopaka.
- Kochanie, nie denerwuj się, chciałem Cię tylko zobaczyć. - Odpowiedział z jego nonszalanckim uśmiechem. Jak on może tak do mnie mówić? To chore, widzimy się drugi raz w życiu.
- Nie mów do mnie kochanie, jak mnie znalazłeś? - Ponownie spytałam.
- Pojechałem za Wami, idziesz ze mną jutro na kolacje. - Powiedział jakby to było coś oczywistego.
- Co?! Nigdzie z Tobą nie idę, nawet Cię nie znam. - Co za typ!
- No i?
- Może to, że nie wychodzę z ludźmi, którzy mnie śledzą i zachowują się w ten sposób?! - Krzyknęłam, na co się zaśmiał.
- W jaki sposób, Nicola? - Spytał i podszedł do mnie tak, że prawie zabrał mi całą moją przestrzeń.
- W taki jaki się zachowujesz, przestań. Mam chłopaka! - Zaczęłam się Go bać jeszcze bardziej niż wcześniej. Vic sama powiedziała, że on i jego przyjaciele są niebezpieczni.
- Jutro o 19 Ci pasuję? - Zignorował to co powiedziałam, co nieźle mnie wkurzyło, ale postanowiłam tego nie komentować.
- Nie Harry, nie pasuję mi. - Znowu wyszczerzył się jak głupi. Ta cała rozmowa musi mu dostarczać naprawdę wiele zabawy.
- Rozmawiałaś o mnie z Victorią, czyż nie?
- Nie! Dlaczego miałabym to robić? - Skłamałam. Nie chcę, aby myślał, że mnie obchodzi. Bo tak nie jest, prawda?
- Może dlatego, że nigdy nie powiedziałem Ci jak mam na imię? - Cholera! Jak mogłam o tym zapomnieć?!
- Obiło mi się o uszy. - Nie jestem dobra w kłamaniu.
Harry w tym samym momencie gwałtownie przycisnął mnie do ściany i spojrzał mi w oczy. Zobaczyłam coś czego wcześniej w nich nie widziałam, złość?
- Nigdy mnie nie okłamuj, Nicola. - Warknął. - Będę jutro o 19, bądź gotowa. - Wyszedł zostawiając mnie przerażoną ze łzami w oczach.
Pożegnałam się z nią i poszłam w kierunku parkingu, gdzie czekała już na mnie moja mama. Standardowo przywitałam ją buziakiem i ruszyłyśmy do domu.
- I co?! Jak było?! Poznałaś kogoś?! Jak nauczyciele!? - Spytała podekscytowana.
- Było całkiem fajnie, poznałam sympatyczną brunetkę, Victorię. Myślę, że mamy szansę się zaprzyjaźnić. Nauczyciele też są ok, szczególnie Pan Smith przypadł mi do gustu.
- Oh, to cudownie!
Po 10 minutach byłyśmy już w domu. Pomogłam zanieść mojej mamie siatki z zakupami do kuchni, pogadałam z nią przez chwilę i poszłam do swojego pokoju. Nie zadali dzisiaj tak wiele, tylko kilka działań z matematyki, więc postanowiłam, że posiedzę chwilkę na laptopie. Akurat mój chłopak, Krystian był dostępny stwierdziłam, że mogę do niego zadzwonić, żeby opowiedzieć mu o dzisiejszym dniu w szkole. Odebrał natychmiast.
- Heeej, kochanie! - Krzyknął. Wygląda na to, że się stęsknił, w końcu nie pisałam, ani nie gadałam z nim od kilku dni. Przygotowania do szkoły tak mnie pochłonęły, że całkiem o nim zapomniałam.
- Cześć - Odpowiedziałam z szerokim uśmiechem. - Co tam?
- U mnie po staremu, zaraz wybieram się z kumplami na piłkę. Lepiej opowiadaj co u Ciebie, jak szkoła? Zapoznałaś się z kimś? - Wyglądał na bardzo przejętego, gdy o to pytał. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak się martwił.
- Jest dobrze, poznałam jedną dziewczynę.
- Fajnie, mam nadzieję że będziecie się dogadywać i zastąpi Ci pustkę po nas. - Gdy to mówił wyglądał na smutnego. Czy martwi się, że poznam innych ludzi i zapomnę o nim? To niemożliwe!
- Nikt nie zastąpi mi was! Mam nadzieję, że o tym wiesz. Tęsknie za wami wszystkimi. - Odpowiedziałam z lekkim oburzeniem.
- Taak. Tu też bardzo tęsknią, a teraz muszę już lecieć, kumple przyszli. - Powiedział nieco weselszy.
- Pa, kocham Cię.
- Ja też. - Rozłączył się.
Przez tą rozmowę poczułam się nieco smutna, więc żeby o niej zapomnieć wzięłam się za zadania domowe.
- Nicola! - Oczywiście jak tylko wzięłam się za naukę moja mama coś chcę, czasem denerwuję mnie to, że kiedy czegoś chcę to ja muszę lecieć do niej. Mogłaby się czasem pofatygować do mnie. - Nicola, chodź ktoś do Ciebie! - Do mnie? Kto może przyjść do mnie? Nikomu nie podawałam mojego adresu, nawet Vic. Poza tym poza nią nikogo tu nie znam.
- Idę, idę!
Gdy zeszłam na dół myślałam, że moje oczy wylecą zaraz z orbit! Harry stał w przedpokoju śmiejąc się z moją mamą. Odchrząknęłam lekko i oboje spojrzeli na mnie.
- O kochanie, już jesteś! Harry mówi, że poznaliście się w szkolę i chcę z Tobą chwilę porozmawiać. - Powiedziała z jednym jej najszerszych uśmiechów.
Co? Przecież my się nie znamy, powiedział tylko, że jestem "niezła", w sumie nawet nie wiem co miało to oznaczać, no i spytał czy jestem nowa. Nawet nie rozmawialiśmy, bo tego nie można nazwać rozmową.
- Nicola? Podejdziesz? - Mama sprowadziła mnie z powrotem na ziemię.
- Ymm, tak idę. - Odpowiedziałam z lekkim przerażeniem w głosie, którego na całe szczęście nie zauważyli. Nie chcę żeby Harry myślał, że się go boję, nawet jeśli tak jest.
Ruszyłam w ich kierunku niepewnym krokiem, kiedy byłam już obok nich moja mama rzuciła tylko "zostawię was samych" i poszła do góry.
- Skąd wiedziałeś, że tu mieszkam? I dlaczego w ogóle tu jesteś?! - Krzyknęłam szeptem do chłopaka.
- Kochanie, nie denerwuj się, chciałem Cię tylko zobaczyć. - Odpowiedział z jego nonszalanckim uśmiechem. Jak on może tak do mnie mówić? To chore, widzimy się drugi raz w życiu.
- Nie mów do mnie kochanie, jak mnie znalazłeś? - Ponownie spytałam.
- Pojechałem za Wami, idziesz ze mną jutro na kolacje. - Powiedział jakby to było coś oczywistego.
- Co?! Nigdzie z Tobą nie idę, nawet Cię nie znam. - Co za typ!
- No i?
- Może to, że nie wychodzę z ludźmi, którzy mnie śledzą i zachowują się w ten sposób?! - Krzyknęłam, na co się zaśmiał.
- W jaki sposób, Nicola? - Spytał i podszedł do mnie tak, że prawie zabrał mi całą moją przestrzeń.
- W taki jaki się zachowujesz, przestań. Mam chłopaka! - Zaczęłam się Go bać jeszcze bardziej niż wcześniej. Vic sama powiedziała, że on i jego przyjaciele są niebezpieczni.
- Jutro o 19 Ci pasuję? - Zignorował to co powiedziałam, co nieźle mnie wkurzyło, ale postanowiłam tego nie komentować.
- Nie Harry, nie pasuję mi. - Znowu wyszczerzył się jak głupi. Ta cała rozmowa musi mu dostarczać naprawdę wiele zabawy.
- Rozmawiałaś o mnie z Victorią, czyż nie?
- Nie! Dlaczego miałabym to robić? - Skłamałam. Nie chcę, aby myślał, że mnie obchodzi. Bo tak nie jest, prawda?
- Może dlatego, że nigdy nie powiedziałem Ci jak mam na imię? - Cholera! Jak mogłam o tym zapomnieć?!
- Obiło mi się o uszy. - Nie jestem dobra w kłamaniu.
Harry w tym samym momencie gwałtownie przycisnął mnie do ściany i spojrzał mi w oczy. Zobaczyłam coś czego wcześniej w nich nie widziałam, złość?
- Nigdy mnie nie okłamuj, Nicola. - Warknął. - Będę jutro o 19, bądź gotowa. - Wyszedł zostawiając mnie przerażoną ze łzami w oczach.
środa, 4 grudnia 2013
Rozdział 1
- Nicola, wstawaj! - Usłyszałam krzyk mojej mamy.
Przetarłam oczy i spojrzałam na kalendarz. Ughhh, to już dziś, pierwszy dzień szkoły. Nie chodzi o to, że nie lubię się uczyć bo wychodzi mi to całkiem dobrze.. Chodzi o to, że idę pierwszy raz do szkoły w Londynie.
Przeprowadziłam się z mamą w lipcu. Nie znam jeszcze nikogo, całe wakacje przesiedziałam przed komputerem, pisząc z moim chłopakiem i przyjaciółmi.
Tata zginął, kiedy miałam 3 lata. Wpadł pod samochód, od tego czasu moja mama się z nikim nie umówiła, bardzo kochała się z tatą. Teraz mamy tylko siebie, ale tak naprawdę żyje nam się dobrze.
Wstałam z łóżka i poszłam się szykować, wzięłam prysznic, umyłam zęby i poszłam wybrać sobie odpowiedni strój.
Założyłam na siebie to > klik <. Myślę, że nie będzie przeszkadzało mi to, że w mojej nowej szkole można nosić buty na obcasach, oo tak!
Nałożyłam sobie na oczy odrobinę eyeliner'u i błyszczyk na usta.
Kiedy byłam gotowa zeszłam na dół, gdzie mama własnie skończyła robić śniadanie. Przywitałam ją całusem w policzek i usiadłam przy stole. Podała mi wyglądającą bardzo apetycznie jajecznice i pełną szklankę soku pomarańczowego.
- Zestresowana? - Spytała mnie z troską.
- Umm, zdecydowanie. - Odpowiedziałam z lekkim uśmiechem.
- Myślę, że na pewno się z kimś zaprzyjaźnisz. W końcu w Polsce miałaś tylu przyjaciół! - Pociesza mnie.
- Taa, mam nadzieję. Nie chciałabym aby moje kolejne lata wyglądały tak jak wakacje..
- Nie będą.A teraz pośpiesz się bo ja spóźnię się do pracy a ty do szkoły.
Gdy skończyłam jeść śniadanie zarzuciłam na siebie skórzana kurtkę i poszłam z moją rodzicielką do samochodu. Odpaliła silnik i ruszyłyśmy do budynku do którego będę uczęszczać przez najbliższe 10 miesięcy. Skłamałabym mówiąc, że się nie stresuje, tak naprawdę boję się, że zaraz zemdleje!
Kiedy zobaczyłam, że już jesteśmy pocałowałam mamę w policzek, wzięłam głęboki wdech i wyszłam z samochodu. Ruszyłam w kierunku szkoły. Muszę przyznać, że robiła wrażenie. Zaczęłam się zastanawiać jak to możliwe, aby zbudować tak piękny, ogromny budynek. Gdy weszłam myślałam, że coś mi się przewidziało! Hol? Zdecydowanie najładniejszy jaki widziałam, wszędzie chodzili uśmiechnięci uczniowie, większość z nich w grupkach. Właśnie wtedy zaczęła dokuczać mnie myśl, że jestem tu całkiem sama.
Znalazłam woźną, która pokazała mi gdzie jest moja szafka, za co jestem jej dozgonnie wdzięczna bo nigdy bym sama jej nie znalazła! Schowałam niepotrzebne książki i wyjęłam plan lekcji, aby sprawdzić jaką mam teraz lekcję i pod jaką sale powinnam się udać. Uggggh, biologia, sala 205. Kiedy wdrapałam się na drugie piętro postanowiłam, że najlepszym wyjściem będzie zaczekać, przy ogromnym oknie na dzwonek. Kiedy w końcu zadzwonił i nauczycielka przyszła znowu zaczęłam się denerwować.
Otworzyła nam salę, a ja grzecznie zaczekałam, aż wszyscy usiądą i zobaczę gdzie jest wolne miejsce. Gdy wszyscy już usiedli zauważyłam, że jest jedno wolne, mianowicie koło brunetki, której muszę przyznać zazdrościłam urody, była niebiańsko piękna! Podeszłam do niej.
- Umm, hej. Wolne? - Spytałam niepewnie.
- Tak, jasne siadaj - Obdarzyła mnie szczerym uśmiechem.
- Dzięki.. - Odwdzięczyłam jej się tym samym.
- Jesteś nowa? - Spytała
- Taaa, przeprowadziłam się tu w lipcu, jeszcze nikogo nie znam.. A właśnie! Nie przedstawiłam się, jestem Nicola.
- Victoria. Masz ciekawy akcent, skąd jesteś?
- Z Polski.
- Fajnie.
Reszta lekcji przebiegła bardzo szybko i zabawnie. Dużo rozmawiałam z Victorią, ponieważ mieliśmy pracę w grupach. Myślę, że się dogadamy i szybko zaprzyjaźnimy. Nauczyciel, Pan Smith jest przeuroczy i bardzo sympatyczny, marzę że dzięki niemu w końcu zacznę tolerować biologię! Gdy zadzwonił dzwonek poszłam z Victorią do szafki po książki i sprawdzić jaka jest następna lekcja, matematyka. Można by było pomyśleć, że jestem dziwna, bo mało osób cieszy się z matematyki, ale ja zdecydowanie mogę powiedzieć, że ją lubię.
Zadzwonił dzwonek i ruszyłam z moją znajomą do klasy, powiedziała mi że na matematyce także mogę z nią siedzieć, więc się ucieszyłam. Nauczycielka od matematyki też jest całkiem nie zła, ale nie uzyskała mojej sympatii w takim stopniu jak Pan Smith. Kiedy wszyscy byli zajęci rozwiązywaniem działań, które wcześniej podyktowała nam Pani Pennell do klasy wszedł chłopak z burzą loków na głowie. Miał około 1,90, piękne zielone oczy, kiedy lekko przygryzł wargę można było zauważyć jego dołeczki w policzkach. Ubrany był w czarne spodnie i koszulkę z motywem Rolling Stones. Muszę przyznać, był niezły, ale dlaczego przyszedł dopiero na połowę drugiej lekcji w pierwszy dzień szkoły? Czy to jeden z tych typów "Mam szkołę gdzieś?".
- Ooo! Widzę, że Pan Styles jednak zaszczycił nas swoją obecnością! Siadaj do ławki! - Wow, najwyraźniej to nie jest jego pierwsza wpadka, nauczycielka się już na nim poznała.
Chłopak najwyraźniej się tym nie przejął, przewrócił oczami i ruszył w naszym kierunku.
- Jesteś nowa? - Spytał ignorując nakaz nauczycielki. Miał lekką chrypkę
- Uhhh, tak. - Odpowiedziałam niepewnie.
- Niezła. - Mruknął do Victorii z pewnym siebie uśmieszkiem.
- Taa, siadaj już. - Odpowiedziała mu.
- Daj się napatrzeć, boże.
- Styles! Zajmij te miejsce! - Nauczycielka zaczęła się denerwować.
- Luz, przecież idę. - Odszczekał.
Mogę wiedzieć co to było?! Nie dość, że rozwalił w połowie naszą lekcje to jeszcze powiedział do Vic o mnie "niezła"? Czy oni się znają? Myślę, że powinnam spytać ją o to po lekcjach..
Przetarłam oczy i spojrzałam na kalendarz. Ughhh, to już dziś, pierwszy dzień szkoły. Nie chodzi o to, że nie lubię się uczyć bo wychodzi mi to całkiem dobrze.. Chodzi o to, że idę pierwszy raz do szkoły w Londynie.
Przeprowadziłam się z mamą w lipcu. Nie znam jeszcze nikogo, całe wakacje przesiedziałam przed komputerem, pisząc z moim chłopakiem i przyjaciółmi.
Tata zginął, kiedy miałam 3 lata. Wpadł pod samochód, od tego czasu moja mama się z nikim nie umówiła, bardzo kochała się z tatą. Teraz mamy tylko siebie, ale tak naprawdę żyje nam się dobrze.
Wstałam z łóżka i poszłam się szykować, wzięłam prysznic, umyłam zęby i poszłam wybrać sobie odpowiedni strój.
Założyłam na siebie to > klik <. Myślę, że nie będzie przeszkadzało mi to, że w mojej nowej szkole można nosić buty na obcasach, oo tak!
Nałożyłam sobie na oczy odrobinę eyeliner'u i błyszczyk na usta.
Kiedy byłam gotowa zeszłam na dół, gdzie mama własnie skończyła robić śniadanie. Przywitałam ją całusem w policzek i usiadłam przy stole. Podała mi wyglądającą bardzo apetycznie jajecznice i pełną szklankę soku pomarańczowego.
- Zestresowana? - Spytała mnie z troską.
- Umm, zdecydowanie. - Odpowiedziałam z lekkim uśmiechem.
- Myślę, że na pewno się z kimś zaprzyjaźnisz. W końcu w Polsce miałaś tylu przyjaciół! - Pociesza mnie.
- Taa, mam nadzieję. Nie chciałabym aby moje kolejne lata wyglądały tak jak wakacje..
- Nie będą.A teraz pośpiesz się bo ja spóźnię się do pracy a ty do szkoły.
Gdy skończyłam jeść śniadanie zarzuciłam na siebie skórzana kurtkę i poszłam z moją rodzicielką do samochodu. Odpaliła silnik i ruszyłyśmy do budynku do którego będę uczęszczać przez najbliższe 10 miesięcy. Skłamałabym mówiąc, że się nie stresuje, tak naprawdę boję się, że zaraz zemdleje!
Kiedy zobaczyłam, że już jesteśmy pocałowałam mamę w policzek, wzięłam głęboki wdech i wyszłam z samochodu. Ruszyłam w kierunku szkoły. Muszę przyznać, że robiła wrażenie. Zaczęłam się zastanawiać jak to możliwe, aby zbudować tak piękny, ogromny budynek. Gdy weszłam myślałam, że coś mi się przewidziało! Hol? Zdecydowanie najładniejszy jaki widziałam, wszędzie chodzili uśmiechnięci uczniowie, większość z nich w grupkach. Właśnie wtedy zaczęła dokuczać mnie myśl, że jestem tu całkiem sama.
Znalazłam woźną, która pokazała mi gdzie jest moja szafka, za co jestem jej dozgonnie wdzięczna bo nigdy bym sama jej nie znalazła! Schowałam niepotrzebne książki i wyjęłam plan lekcji, aby sprawdzić jaką mam teraz lekcję i pod jaką sale powinnam się udać. Uggggh, biologia, sala 205. Kiedy wdrapałam się na drugie piętro postanowiłam, że najlepszym wyjściem będzie zaczekać, przy ogromnym oknie na dzwonek. Kiedy w końcu zadzwonił i nauczycielka przyszła znowu zaczęłam się denerwować.
Otworzyła nam salę, a ja grzecznie zaczekałam, aż wszyscy usiądą i zobaczę gdzie jest wolne miejsce. Gdy wszyscy już usiedli zauważyłam, że jest jedno wolne, mianowicie koło brunetki, której muszę przyznać zazdrościłam urody, była niebiańsko piękna! Podeszłam do niej.
- Umm, hej. Wolne? - Spytałam niepewnie.
- Tak, jasne siadaj - Obdarzyła mnie szczerym uśmiechem.
- Dzięki.. - Odwdzięczyłam jej się tym samym.
- Jesteś nowa? - Spytała
- Taaa, przeprowadziłam się tu w lipcu, jeszcze nikogo nie znam.. A właśnie! Nie przedstawiłam się, jestem Nicola.
- Victoria. Masz ciekawy akcent, skąd jesteś?
- Z Polski.
- Fajnie.
Reszta lekcji przebiegła bardzo szybko i zabawnie. Dużo rozmawiałam z Victorią, ponieważ mieliśmy pracę w grupach. Myślę, że się dogadamy i szybko zaprzyjaźnimy. Nauczyciel, Pan Smith jest przeuroczy i bardzo sympatyczny, marzę że dzięki niemu w końcu zacznę tolerować biologię! Gdy zadzwonił dzwonek poszłam z Victorią do szafki po książki i sprawdzić jaka jest następna lekcja, matematyka. Można by było pomyśleć, że jestem dziwna, bo mało osób cieszy się z matematyki, ale ja zdecydowanie mogę powiedzieć, że ją lubię.
Zadzwonił dzwonek i ruszyłam z moją znajomą do klasy, powiedziała mi że na matematyce także mogę z nią siedzieć, więc się ucieszyłam. Nauczycielka od matematyki też jest całkiem nie zła, ale nie uzyskała mojej sympatii w takim stopniu jak Pan Smith. Kiedy wszyscy byli zajęci rozwiązywaniem działań, które wcześniej podyktowała nam Pani Pennell do klasy wszedł chłopak z burzą loków na głowie. Miał około 1,90, piękne zielone oczy, kiedy lekko przygryzł wargę można było zauważyć jego dołeczki w policzkach. Ubrany był w czarne spodnie i koszulkę z motywem Rolling Stones. Muszę przyznać, był niezły, ale dlaczego przyszedł dopiero na połowę drugiej lekcji w pierwszy dzień szkoły? Czy to jeden z tych typów "Mam szkołę gdzieś?".
- Ooo! Widzę, że Pan Styles jednak zaszczycił nas swoją obecnością! Siadaj do ławki! - Wow, najwyraźniej to nie jest jego pierwsza wpadka, nauczycielka się już na nim poznała.
Chłopak najwyraźniej się tym nie przejął, przewrócił oczami i ruszył w naszym kierunku.
- Jesteś nowa? - Spytał ignorując nakaz nauczycielki. Miał lekką chrypkę
- Uhhh, tak. - Odpowiedziałam niepewnie.
- Niezła. - Mruknął do Victorii z pewnym siebie uśmieszkiem.
- Taa, siadaj już. - Odpowiedziała mu.
- Daj się napatrzeć, boże.
- Styles! Zajmij te miejsce! - Nauczycielka zaczęła się denerwować.
- Luz, przecież idę. - Odszczekał.
Mogę wiedzieć co to było?! Nie dość, że rozwalił w połowie naszą lekcje to jeszcze powiedział do Vic o mnie "niezła"? Czy oni się znają? Myślę, że powinnam spytać ją o to po lekcjach..
Witaj świecie! :)
Heeej:) Szczerze mówiąc to nie mam pojęcia co tutaj napisać. Jest to mój pierwszy blog, jak i opowiadanie. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. Jestem w tym wszystkim nowa, więc nie oczekujcie ode mnie zbyt wiele:) Chciałabym, abyście w komentarzach pisali to co myślicie, jeśli się nie spodoba, błaagam powiedzcie, nie obrażę się - wręcz przeciwnie:) Marzę, żeby Wam się podobało, więc zapraszam do czytania I rozdział już za moment :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)