czwartek, 5 grudnia 2013

Rozdział 2

Reszta dnia w szkolę minęła w miarę normalnie. Nie widziałam się z Harry'm, bo jak dowiedziałam się od Victorii tak się nazywał chłopak, który przeszkodził w lekcji. Nie powiedziała mi o nim zbyt wiele, tylko to, że jest od nas o rok starszy, trzyma się z jakimiś czterema chłopakami i są dosyć niebezpieczni, sam rzadko bywa na lekcjach. Nie wypytywałam jej już więcej o niego, bo z tego co zauważyłam to ona sama nie wie o nim za wiele.
Pożegnałam się z nią i poszłam w kierunku parkingu, gdzie czekała już na mnie moja mama. Standardowo przywitałam ją buziakiem i ruszyłyśmy do domu.
- I co?! Jak było?! Poznałaś kogoś?! Jak nauczyciele!? - Spytała podekscytowana.
- Było całkiem fajnie, poznałam sympatyczną brunetkę, Victorię. Myślę, że mamy szansę się zaprzyjaźnić. Nauczyciele też są ok, szczególnie Pan Smith przypadł mi do gustu.
- Oh, to cudownie!
Po 10 minutach byłyśmy już w domu. Pomogłam zanieść mojej mamie siatki z zakupami do kuchni, pogadałam z nią przez chwilę i poszłam do swojego pokoju. Nie zadali dzisiaj tak wiele, tylko kilka działań z matematyki, więc postanowiłam, że posiedzę chwilkę na laptopie. Akurat mój chłopak, Krystian był dostępny stwierdziłam, że mogę do niego zadzwonić, żeby opowiedzieć mu o dzisiejszym dniu w szkole. Odebrał natychmiast.
- Heeej, kochanie! - Krzyknął. Wygląda na to, że się stęsknił, w końcu nie pisałam, ani nie gadałam z nim od kilku dni. Przygotowania do szkoły tak mnie pochłonęły, że całkiem o nim zapomniałam.
- Cześć - Odpowiedziałam z szerokim uśmiechem. - Co tam?
- U mnie po staremu, zaraz wybieram się z kumplami na piłkę. Lepiej opowiadaj co u Ciebie, jak szkoła? Zapoznałaś się z kimś? - Wyglądał na bardzo przejętego, gdy o to pytał. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak się martwił.
- Jest dobrze, poznałam jedną dziewczynę.
- Fajnie, mam nadzieję że będziecie się dogadywać i zastąpi Ci pustkę po nas. - Gdy to mówił wyglądał na smutnego. Czy martwi się, że poznam innych ludzi i zapomnę o nim? To niemożliwe!
- Nikt nie zastąpi mi was! Mam nadzieję, że o tym wiesz. Tęsknie za wami wszystkimi. - Odpowiedziałam z lekkim oburzeniem.
- Taak. Tu też bardzo tęsknią, a teraz muszę już lecieć, kumple przyszli. - Powiedział nieco weselszy.
- Pa, kocham Cię.
- Ja też. - Rozłączył się.
Przez tą rozmowę poczułam się nieco smutna, więc żeby o niej zapomnieć wzięłam się za zadania domowe.
- Nicola! - Oczywiście jak tylko wzięłam się za naukę moja mama coś chcę, czasem denerwuję mnie to, że kiedy czegoś chcę to ja muszę lecieć do niej. Mogłaby się czasem pofatygować do mnie. - Nicola, chodź ktoś do Ciebie! - Do mnie? Kto może przyjść do mnie? Nikomu nie podawałam mojego adresu, nawet Vic. Poza tym poza nią nikogo tu nie znam.
- Idę, idę!
Gdy zeszłam na dół myślałam, że moje oczy wylecą zaraz z orbit! Harry stał w przedpokoju śmiejąc się z moją mamą. Odchrząknęłam lekko i oboje spojrzeli na mnie.
- O kochanie, już jesteś! Harry mówi, że poznaliście się w szkolę i chcę z Tobą chwilę porozmawiać. - Powiedziała z jednym jej najszerszych uśmiechów.
Co? Przecież my się nie znamy, powiedział tylko, że jestem "niezła", w sumie nawet nie wiem co miało to oznaczać, no i spytał czy jestem nowa. Nawet nie rozmawialiśmy, bo tego nie można nazwać rozmową.
- Nicola? Podejdziesz? - Mama sprowadziła mnie z powrotem na ziemię.
- Ymm, tak idę. - Odpowiedziałam z lekkim przerażeniem w głosie, którego na całe szczęście nie zauważyli. Nie chcę żeby Harry myślał, że się go boję, nawet jeśli tak jest.
Ruszyłam w ich kierunku niepewnym krokiem, kiedy byłam już obok nich moja mama rzuciła tylko "zostawię was samych" i poszła do góry.
- Skąd wiedziałeś, że tu mieszkam? I dlaczego w ogóle tu jesteś?! - Krzyknęłam szeptem do chłopaka.
- Kochanie, nie denerwuj się, chciałem Cię tylko zobaczyć. - Odpowiedział z jego nonszalanckim uśmiechem. Jak on może tak do mnie mówić? To chore, widzimy się drugi raz w życiu.
- Nie mów do mnie kochanie, jak mnie znalazłeś? - Ponownie spytałam.
- Pojechałem za Wami, idziesz ze mną jutro na kolacje. - Powiedział jakby to było coś oczywistego.
- Co?! Nigdzie z Tobą nie idę, nawet Cię nie znam. - Co za typ!
- No i?
- Może to, że nie wychodzę z ludźmi, którzy mnie śledzą i zachowują się w ten sposób?! - Krzyknęłam, na co się zaśmiał.
- W jaki sposób, Nicola? - Spytał i podszedł do mnie tak, że prawie zabrał mi całą moją przestrzeń.
- W taki jaki się zachowujesz, przestań. Mam chłopaka! - Zaczęłam się Go bać jeszcze bardziej niż wcześniej. Vic sama powiedziała, że on i jego przyjaciele są niebezpieczni.
- Jutro o 19 Ci pasuję? - Zignorował to co powiedziałam, co nieźle mnie wkurzyło, ale postanowiłam tego nie komentować.
- Nie Harry, nie pasuję mi. - Znowu wyszczerzył się jak głupi. Ta cała rozmowa musi mu dostarczać naprawdę wiele zabawy.
- Rozmawiałaś o mnie z Victorią, czyż nie?
- Nie! Dlaczego miałabym to robić? - Skłamałam. Nie chcę, aby myślał, że mnie obchodzi. Bo tak nie jest, prawda?
- Może dlatego, że nigdy nie powiedziałem Ci jak mam na imię? - Cholera! Jak mogłam o tym zapomnieć?!
- Obiło mi się o uszy. - Nie jestem dobra w kłamaniu.
Harry w tym samym momencie gwałtownie przycisnął mnie do ściany i spojrzał mi w oczy. Zobaczyłam coś czego wcześniej w nich nie widziałam, złość?
- Nigdy mnie nie okłamuj, Nicola. - Warknął. - Będę jutro o 19, bądź gotowa. - Wyszedł zostawiając mnie przerażoną ze łzami w oczach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz