- Ekhem.. - Usłyszałam jakiś głos i natychmiast otworzyłam oczy. O nie.. Moja mama. Czy ona to widziała? Mam nadzieję, że nie, przecież jeszcze parę godzin temu powiedziałam jej, że nigdy nie zdradziłabym mojego chłopaka, a przed chwilą całowałam się z innym.
- Ohh, hej mamo. - Odezwałam się z najsztuczniejszym uśmiechem jaki tylko posiadam.
- Hej, kochanie. Widzę, że przyjacielskie wyjście się udało? - Powiedziała rozczarowana. Zabolały mnie jej słowa, jestem młoda przecież mam prawo popełniać błędy? Nie powinnam się teraz usprawiedliwiać, ale tak naprawdę to był tylko mały pocałunek, nie doszło do niczego poważniejszego.
- To nie jest tak jak myślisz... - Zaczęłam się tłumaczyć, ale mi przerwała.
- Nie musisz mi się spowiadać. Rozumiem jesteś młoda i to twoje życie, możesz być z kim chcesz, ale czy nie lepiej byłoby gdybyś wcześniej zerwała z Krystianem? Pomyśl jak on się poczuję jeśli się o tym dowie. - Zerwać z nim?
- Rozumiem, po prostu.. Tak wyszło. - Chciałam mówić dalej, ale zorientowałam się jak idiotycznie brzmię, więc postanowiłam że się zamknę.
- Dobra, rozbieraj się i idź odrobić lekcje. - Podeszła do mnie i dała mi buziaka. - Dobranoc.
Muszę pozbierać moje myśli, sama nie wiem co mam robić, nie mam pojęcia nawet co się dzieje. Weszłam na górę i zaczęłam odrabiać lekcje, dobrze że na razie mało zadają. Gdy skończyłam wzięłam prysznic, przebrałam się i poszłam do swojego pokoju. Była dopiero 22 a mi ani trochę nie chciało się spać, więc postanowiłam że zadzwonię do Victorii i opowiem jej o dzisiejszym wyjściu. Po dwóch sygnałach odebrała.
- Halo? - Chyba ją obudziłam miała lekką chrypkę, a jej głos był rozleniwiony.
- Oh, obudziłam Cię? - Spytałam zmartwiona.
- Em, nie to nic. - Powiedziała już nieco żywsza. - Coś się stało? No przecież! Wyszłaś z Harry'm! Jak było?! - Krzyknęła.
- W sumie było miło. Zabrał mnie do uroczej kawiarenki, porozmawialiśmy trochę. - Uśmiechnęłam się na miłe wspomnienia. - No i niestety po powrocie mnie.. pocałował. - Wstydziłam się tego. Jak można całować kogoś innego niż swojego chłopaka?
- O to w sumie... Wow, co? Całowaliście się? - Wrzasnęła zaskoczona.
- Taa, to znaczy do niczego większego nie doszło, ale i tak czuję się fatalnie z tego powodu, przecież chodzę z Krystianem. - Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że nie powiedziałam jej o moim chłopaku. - Zapomniałam Ci o nim wspomnieć. - Walnęłam się ręką w czoło na to jak głupia czasem jestem.
- Woah, czyli czujesz coś do Harry'ego?
- Co? Nie! Oczywiście, że nie! - Powiedziałam oburzona. - Jesteśmy tylko przyjaciółmi.
- A jednak całowaliście się. - Przypomniała mi. - Masz zamiar powiedzieć o tym twojemu chłopakowi?
- Nie wiem. Niby powinnam, ale to go zrani a nie chcę aby cierpiał przez moją głupotę. - Westchnęłam. - Poza tym i tak to się nigdy nie powtórzy, więc po co miałabym go martwić? - Sama nie wiem, czy mogę sobie obiecać, że się nie powtórzy, ale ufam sobie że nie popełnię więcej tego samego błędu.
- Więc chyba rozwiązałyśmy problem? - Rozpoznałam, że się uśmiecha, zrobiłam to samo. Vic jest cudowną osobą, cieszę się że ją mam.
- Chyba tak, dziękuje.
- Oh, kochana, nie ma za co! - Zachichotała. - A teraz dobranoc, uwielbiam spać!
- Haha, dobranoc. - Rozłączyłam się i postanowiłam, że sama pójdę do łóżka, ten dzień był dziwny.
***
Rano zrobiłam to co zwykle, ubrałam się w to > klik < Kiedy zeszłam na dół moja mama wydawała się być na mnie nieco obrażona, ale postanowiłam to zignorować. W końcu jestem młoda, mam prawo popełniać błędy. Powtarzam się prawda? Szybko zjadłam śniadanie i wyjechałam z mamą do szkoły. Jestem prawie pewna, że nie chcę się dzisiaj widzieć z Harry'm. Kiedy byłyśmy na miejscu pożegnałam się z mamą i wyszłam do szkoły.
Zostawiłam ciuchy w szafce i ruszyłam pod salę od Fizyki. Naprawdę nie mam dzisiaj ochoty siedzieć w tej szkole, szczególnie że nie mogę znaleźć Victorii, a za minute będzie dzwonek. Oh, cudownie. Zauważyłam, że Harry idzie w moim kierunku.
- Hej, kochanie. - Przewróciłam oczami. - Co jest? Wczoraj Ci się podobało? - Poruszył brwiami i zaśmiał się.
- Zapomnij o tym, to był błąd który się już nigdy więcej nie powtórzy bo..
- Masz chłopaka? Taa, słyszałem, ale i tak dałaś się wczoraj pocałować i podobało Ci się. - Czy on musi być takim palantem? Wiem, że z jednej strony ma rację, ale nic do niego nie czuję, kocham Krystiana.
- Nawet jeśli, to nic nie znaczyło. - Powiedziałam na co jego uśmieszek znikł, ale nie na długo. Wiem, że zaraz coś powie i wcale nie będzie mi się to podobało.
- Oh, w takim razie nie będziesz miała nic przeciwko jeśli twój chłopak się o tym dowie? - Szepnął mi do ucha, a moje oczy musiały wyglądać jak pięciozłotówki.
- Co? Nie, nawet się nie waż tego robić! - Krzyknęłam przerażona.
- Dlaczego nie? Przecież to nic nie znaczyło? - Cudownie, Krystian nie może się dowiedzieć, co ja mam zrobić?
- Właśnie, więc poco miałbyś mu o tym mówić? - Powiedziałam z najmilszym uśmiechem jaki tylko potrafiłam zrobić. Mam nadzieje, że to kupi i sobie odpuści.
- Nie sądzisz, że się oszukujesz? - Spytał z poważną miną i odszedł.
Mam taki mętlik w głowie. Dlaczego miałabym się oszukiwać i czego to dotyczy? Zadzwonił dzwonek, a ja zauważyłam, że Vic biegnie pod klasę, co mnie lekko rozśmieszyło. Przyszła nauczycielka i wpuściła nas do klasy.
- Co tam późno? - Zaśmiałam się wyjmując z plecaka potrzebne książki.
- Zaspałam! - Odpowiedziała rozbawiona.
Nauczycielka powiedziała, że jest to lekcja organizacyjna, więc przeczytała nam parę zasad i dała nam "wolne". Zupełnie przypadkiem zauważyłam, że nie ma Harry'ego. Całe szczęście.
- I jak tam? Widziałaś się dzisiaj z twoim adoratorem. - Przewróciłam oczami, a ona zachichotała.
- Taa. - Nie chciało mi się o tym gadać, Harry mnie tak irytuję.
- O czym rozmawialiście? - Widocznie Vic nie zrozumiała, lub zignorowała to że mam go dosyć i ciągnęła temat dalej, ale nie mam jej tego za złe. W końcu pewnie postąpiłabym tak samo.
- Nie wiem czy można nazwać to rozmową. Wydaję mi się, że zagroził mi iż powie Krystianowi o tym co wczoraj zaszło. - Westchnęłam. Jak mogłam się wpakować w to gówno? - A no i wspomniał o tym, że się oszukuję, ale nie mam pojęcia o co mu chodziło.
- Może... No wiesz.. - Zaczęła.
- Co? - Spytałam, a ona się zmieszała. - Powiedz mi. - Prawie że rozkazałam, a ona lekko przytaknęła.
- Może.. Chodzi mu o to, że wmawiasz sobie, że on Ci się nie podoba, a jest inaczej? - Powiedziała tak cicho jakby bała się, że się na nią pogniewam.
- Proszę Cię, nie jest tak.. - Harry mi się nie podoba, jestem tego pewna. W końcu dlaczego miałabym podkochiwać się w kimś kto jest tak dziwnym i zapatrzonym w siebie kolesiem. Ok.. Jest bardzo przystojny, ale to nie wszystko.
- Tylko staram się myśleć tak jak on. - Podniosła ręce w obronie na co lekko zachichotałam. - I co zrobisz?
- Nie mam pojęcia, naprawdę. Nie wiem, czy on chce czegoś ode mnie w zamian za to, żeby milczał? - Powiedziałam załamana.
- Myślę, że wiem, czego on chce. - Poruszyła brawami z głupim uśmieszkiem na co wybuchnęłam śmiechem.
Reszta lekcji minęła miło, bez Harry'ego. Widocznie brak wagar u niego był tylko jednodniowy, co mnie cieszy bo nie miałam ochoty na jego denerwujące towarzystwo. Wczoraj przez chwilę był tak miły, fajny. Co się z nim stało? W szkole dostałam od mamy SMS, że musi zostać dłużej w pracy i nie może po mnie przyjechać, będę musiała spytać Victorię o jakieś autobusy, czy cokolwiek. W sumie mogłabym się też przejść, nie mam daleko, a odrobina spaceru mi nie zaszkodzi.
Odniosłam książki które nie będą mi potrzebne do szafki. Nie mogłam znaleźć Vic, więc stwierdziłam że pójdę na pieszo. Wyszłam z budynku, padało. Zauważyłam Harry'ego opierającego się o jego czarny samochód. Postanowiłam go zignorować i ruszyłam w kierunku mojego domu. Mogłam spytać kogokolwiek o autobus, pada naprawdę mocno! Po chwili zauważyłam, że samochód chłopaka jedzie obok mnie, a szyba jedzie powoli w dół.
- Potrzebujesz podwózki? - Spytał a ja niepewnie przytaknęłam i wsiadłam do jego samochodu. Normalnie nigdy bym się nie zgodziła, ale nie uśmiecha mi się być chorą. - Jak Ci minął dzień w szkole? - Jakby Go to obchodziło.
- Przez pierwszą minutę było dobrze. - Wymamrotałam, a on się zaśmiał. Resztę drogi przejechaliśmy w milczeniu. Gdy byliśmy na miejscu szybko wyszłam z samochodu i ruszyłam do domu, gdy miałam otwierać drzwi ręka Harry'ego mi na to nie pozwoliła, na co przewróciłam oczami.
- Nawet mi nie podziękujesz? - Miał wyraz twarzy którego nie potrafiłam odczytać.
- Dziękuję. A teraz mógłbyś wziąć rękę? Chciałabym wejść. Pada, a ja nie zamierzam być chora. - Niemal błagałam. Zabrał rękę, ale nie wracał do samochodu. Otworzyłam dom i szybko weszłam, chciałam zamknąć drzwi, ale noga chłopaka je zablokowała, otworzył szerzej drzwi i wszedł. - Harry, nie możesz tu być. - Byłam lekko przerażona, znajdowanie się w jednym budynku z nim sam na sam niezbyt mi odpowiada.
- Dlaczego nie? - Powiedział rozbawiony. Świetnie, znam tego Harry'ego i wiem, że nie ustąpi.
- Mam dużo zadane. - Nie skłamałam, poważnie zadali nam dzisiaj mnóstwo zadań, które zamierzam odrobić. - Poza tym moja mama nie może Cię tutaj zobaczyć. - Wyobrażam sobie rozczarowanie w jej oczach, gdyby go tu zastała.
- Daj spokój. - Zdjął buty i rozsiadł się na kanapie w salonie, czy to są jakieś żarty?! - No chodź. - Powiedział i zrobił miejsce dla mnie. Wiem, że nie powinnam, ale podeszłam do kanapy i usiadłam.
- Naprawdę powinieneś wyjść - Westchnęłam z bezsilności.
- Posiedzę chwilę i wyjdę. Przecież możemy się przyjaźnić. - Powiedział, a ja poczułam lekkie ukłucie w sercu. Nie wiem dlaczego, ale zranił mnie tym. Muszę się ogarnąć. - Zrobisz popcorn? - Zrobił "minę szczeniaczka" na co się roześmiałam i poszłam zrobić to o co poprosił. Mam nadzieję, że moja mama nie wróci szybko. Może Harry ma rację? Moglibyśmy się przyjaźnić.
Po paru minutach wróciłam z pełną miską popcorn'u i włączyłam telewizor.
- Dzięki. - Uśmiechnął się i wepchnął sobie garść przekąski do buzi.
- Dlaczego nie chodzisz do szkoły? - Spytałam ciekawa.
- A dlaczego miałbym? - Zaśmiał się.
- No nie wiem, nie zależy Ci na tym co będziesz robił w przyszłości? - Odpowiedziałam lekko zdziwiona jego odpowiedzią.
- Oh, nie martw się o to. - Wybełkotał i przyciągnął mnie do siebie.
Oglądaliśmy jakąś komedię i nagle zaczął dzwonić mi telefon. Wstałam i zorientowałam się, że obudziłam Harry'ego, widocznie nie podobał mu się film.
Podniosłam telefon, spojrzałam na wyświetlacz. Krystian. Kliknęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam urządzenie do ucha.
- Tak?
- Hej, kochanie! - Powiedział rozweselony Krystian na co się uśmiechnęłam, tęsknie za nim. - Zgadnij gdzie jestem? - Spytał jeszcze bardziej szczęśliwy, niż sekundę temu.
- Nie mam pojęcia! - Zachichotałam. - Powiedz mi. - Harry obserwował mnie gdy rozmawiałam, chyba Polski go lekko bawił.
- Jestem z twoją mamą, odebrała mnie z lotniska, będę u Ciebie za jakieś 2 minuty. - Krzyknął, a moja mina musiała być w tamtym momencie bezcenna. - Nicola? - Natychmiast się rozłączyłam.
- Harry musisz natychmiast stąd wyjść! - Prawie się darłam, a on szybko wstał z kanapy.
- Co jest? - Spytał zdezorientowany.
- Moja mama i Krystian tu jadą, będą za chwile musisz iść! - Panikowałam. Oni nie mogą go tu zobaczyć! Dlaczego moja mama mnie nie uprzedziła?! To dlatego nie mogła po mnie przyjechać, nie musiała zostać w pracy tylko pojechała po mojego chłopaka.
- Aha, no i? - Spytał zupełnie nie świadomy powagi sytuacji.
- Błagam Cię, wyjdź! - Harry wyszedł na korytarz a ja za nim.
- Chyba już za późno. - Powiedział zadowolony. Wyjrzałam przez szybę w oknie i zauważyłam, że mama i Krystian wchodzą już po schodach.
______________________________________________________________________
Hej, kochani! Przepraszam, znowu, że rozdział jest tak późno! Teraz mamy tyle wolnego i postaram się dodawać jak najczęściej.
Chciałam Wam jeszcze podziękować, za ponad 400 wejść, wow!
Mam nadzieję, że rozdział się spodobał.
JEŚLI CHCECIE BYĆ INFORMOWANI O NOWYCH ROZDZIAŁACH ZOSTAWCIE KOMENTARZ Z WASZYM NICKIEM.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz