środa, 11 grudnia 2013

Rozdział 4

W-f minął co najmniej strasznie, Harry ciągle komentował wszystkich i wszystko, on jest tak zapatrzony w siebie, że nie dostrzega własnych błędów.
Po lekcji wychowania fizycznego mieliśmy okienko, więc musieliśmy się udać do świetlicy. Była to ogromna sala, stało tam ok 8 stolików, a do każdego po 2 pary krzeseł, ściany były białe, jedną zastępowało wielkie okno przez co sala była jasna i wydawała się być jeszcze większa, znajdowało tam się także wiele półek z czasopismami, książkami itp.
Zajęłam z Victorią miejsce przy stoliku na "tyłach", żebyśmy mogły spokojnie porozmawiać. Niestety Harry z jego przyjacielem ruszyli w naszym kierunku. Mogłam się tylko modlić, aby się do nas nie dosiedli.
- Wolne? - Spytał Harry z głupawym uśmiechem.
- Dla Ciebie? Nie. - Powiedziałam na co Vic i Louis się zaśmieli.
- Oh, jestem przekonany, że chcesz abym tu usiadł. - Powiedział pewny siebie.
- Oh, najwyraźniej się mylisz. - Odszczekałam.
- Myślę, że naprawdę powinnaś postarać się być milsza, zachowujesz się jak suka! - Powiedział roześmiany i razem z Louisem usiedli przy naszym stoliku.
- Jak śmiesz mnie tak nazywać?! - Krzyknęłam oburzona.
- Wyluzuj, skarbie. Żartuję tylko. - Znowu to robi. Znowu mnie tak nazywa co mnie niesamowicie denerwuję. Powiedziałam mu jasno, że mam chłopaka, w ogóle co on sobie wyobraża?
- Jesteś nieznośny. - Powiedziałam zirytowana.
- Podobno jestem. - Puścił mi oczko.
- Pójdę po jakieś czasopisma, wziąć Ci też? - Spytała Victoria.
- Nie, dzięki. - Odpowiedziałam z uśmiechem. Nie chciałam aby szła gdziekolwiek. Samotne siedzenie w towarzystwie Harry'ego i Louisa ani trochę mi się nie podobało.
- Idę do kibla. - Odezwał się Lou. Jaki subtelny.
Victoria szukała tych czasopism w nieskończoność, a ja coraz bardziej czułam się niekomfortowo.
- Podekscytowana tym, że dzisiaj razem wychodzimy? - Harry przerwał męczącą ciszę.
- Bardziej załamana. - Odpowiedziałam. Nie pamiętam kiedy ostatnio zachowywałam się w stosunku do kogoś tak wrednie.
- Haha, nie przesadzaj nie jestem aż taki zły! - Zachichotał na co się lekko uśmiechnęłam. - Myślę, że moglibyśmy się dogadać. - Powiedział z czymś co bym nazwała nadzieją, ale że jest to Harry, nie zrobiłam tego.
- Już jestem! - Powiedziała ucieszona Victoria rzucając stos gazet na stolik.
- Wow. Musisz uwielbiać czytać te wszystkie bzdury na temat gwiazd. - Powiedziałam nieco zszokowana ilością przyniesionych przez Vic czasopism.
- Walić gwiazdy! I tak wszyscy wiedzą, że to co jest o nich napisane to 99,9 % kłamstw! - Zaśmiała się.
- Więc po co Ci to wszystko? - Spytałam.
- Na końcu gazet są zawsze śmieszne komixy, lubię je czytać. - Powiedziała chichocząc.
- Oh.
Louis wrócił po 5 minutach, a reszta naszego wolnego czasu minęła na śmianiu się z żałosnych komix'ów. Nie mam pojęcia co za idioci wymyślają tak debilne historyjki.
Harry i Lou okazali się być w porządku, jeśli tylko Harry będzie zachowywał się podobnie podczas naszego wyjścia może uda mi się przeżyć. Oczywiście nie oczekuję od niego choćby tego, że będzie miły. Po co on w ogolę chcę ze mną gdzieś wychodzić skoro jest taki.. dziwny w stosunku do mnie?
Reszta dnia w szkolę minęła dosyć nudno, ale spędziłam dobrze czas z Vic i wymieniłyśmy się numerami. Serio polubiłam tą dziewczynę, mam nadzieję, że ze wzajemnością.
Po lekcjach moja mama już na mnie czekała w samochodzie.
- Hej. - Powiedziała z uśmiechem. - Jak tam?
- Ok, nic ciekawego. Mogę dzisiaj wyjść o 19? - Spytałam.
- Oh, z kim? - Spytała. Nie chcę jej okłamywać to bez sensu, zawsze byłyśmy blisko i nie chcę aby to się zmieniło.
- Z Harry'm, chłopakiem który był wczoraj u nas, pamiętasz?
- Tak, pamiętam. Chcecie iść na.. no wiesz, randkę? Co z Krystianem? - Spytała lekko zmartwiona.
- Nie, mamo, oczywiście, że nie. To tylko zwykłe przyjacielskie wyjście, nigdy nie zdradziłabym Krystiana, a  już na pewno nie w ten sposób. - Poważnie myśli, że mogłabym to zrobić? Jestem z nim już parę lat i nawet nigdy nie przyszło mi na myśl, aby to zrobić, nawet kiedy jesteśmy tak daleko od siebie.
- Rozumiem. Jeśli uważasz, że Harry jest godny zaufania to idź, wiem że jesteś rozsądna i nie zrobisz żadnego głupstwa, prawda? - Ugh, nienawidzę kiedy tak mówi, ona jest moją mamą i ma mi powiedzieć czy mogę iść, to niby fajne że daję mi "wolną rękę" ale też denerwujące.
Po drodze do domu zajechałyśmy jeszcze na zakupy, gdzie zeszło nam dłużej niż myślałyśmy, więc w domu byłyśmy o 17:30. Natychmiast weszłam na górę się szykować. Poszłam pod prysznic, umyłam głowę i zęby. Postawiłam na mój standardowy wygląd, w końcu nie mam po co się dla niego stroić. Wysłużyłam włosy i zrobiłam sobie lekkie loki, pomalowałam się nieco mocniej niż do szkoły i ubrałam się w to > klik <.
Gdy skończyłam się przygotowywać była 18:30 więc zeszłam na dół pogadać chwilę z mamą.
- Ślicznie wyglądasz. - Skomplementowała mnie na co lekko się zarumieniłam.
- Normalnie, ale dzięki. - Odpowiedziałam z uśmiechem.
- Przypomnij mi, na którą jesteście umówieni?
- Na 19. - Powiedziałam i odruchowo spojrzałam na zegarek. Wow. Jak to możliwe, że już za 5?
- Oh, w takim razie lepiej idź się już zbierać, nie masz zbyt wiele czasu. Spakowałaś wszystko? Telefon, portfel, klucze? - Pytała zdenerwowana.
- Haha, tak mamo. Spokojnie. - Zachichotałam.
- Dobrze. - Powiedziała nieco mniej zaniepokojona.
Usłyszałam dźwięk dzwonka.
- Punktualnie o 19. - Powiedziała mama zabawnie poruszając brwiami na co się zaśmiałam. - No idź otworzyć, a nie się szczerzysz. - Powiedziała również rozbawiona.
- Idę, idę.
Podeszłam do drzwi i przyłapałam się na tym, że poprawiłam swoje włosy w lustrze, nigdy tego nie robię, ale zignorowałam to i otworzyłam drzwi. Przede mną pojawiła się postać Harry'ego. Muszę przyznać że wyglądał całkiem nieźle. Miał na sobie białą koszulę włożoną w czarne spodnie, na nią zarzuconą również czarną marynarkę, a na stopach czarne, krótkie converse'y.
- Hej, kochanie. - Odezwał się jak zwykle pewny siebie. Jeszcze nie spędziłam z nim 20 sekund a ten już zaczyna. Postanowiłam, że mu tego nie wygarnę bo chciałabym, abyśmy spędzili dzisiejszy wieczór w jak najmilszej atmosferze.
- Hej. - Lekko się uśmiechnęłam i w międzyczasie ubrałam płaszcz.
- Możemy iść? - Spytał na co przytaknęłam. Krzyknęłam mamię, że już idę i zamknęłam za sobą drzwi. Kiedy tylko to zrobiłam odwróciłam się od nich i wpadłam na Harry'ego. Stał blisko. Za blisko.
- Słabo się przywitaliśmy, - Powiedział z chrypką w głosie i zbliżył swoje usta do moich.
_________________________________________________________________________________
Heej, kochani! Chciałabym Was przeprosić, że musieliście tak długo czekać na ten rozdział, ale myślę że sami wiecie jak to jest ze szkołą. Postaram się teraz dodawać częściej, mam nadzieję, że rozdział się spodobał? Skomentujecie? :) 

4 komentarze:

  1. Mam prośbę- możesz oddać mi choć odrobinę swojego talentu? Tak na prezent pod choinkę :* Świeeetnie piszesz!
    Też jestem nowa w "tym świecie". Próbuje się wybić, ale jeszcze nikt mnie nie czyta. Miło by było jakbyś zajrzała.
    Czekam na następny i życzę weny <3
    http://your-smile-is-my-smile.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Heh, jesteś pierwszą osobą która skomentowała tego ff, dzięki! :)
    Zajrzęx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co :* Ktoś przecież wreszcie musiał skomentować to cudo :)

      Usuń