wtorek, 31 grudnia 2013

Rozdział 8

- Za ile będziemy? - Spytałam mamę, która była skupiona tylko na drodze i chyba miała dosyć tego że jestem tak niecierpliwa. Nigdy nie lubiłam jeździć samochodami, zawsze chciałam dojechać jak najszybciej.
- Pytasz się już o to po raz 10, aż tak szybko chcesz się mnie pozbyć? - Zaśmiał się Krystian.
- Wiesz, że nie cierpię jeździć samochodami. - Przypomniałam mu. Nie chcę się go pozbyć. Dni spędzone z nim były naprawdę świetne, oczywiście już te po zajściu z Harry'm, później nie widziałam już go w szkole.
- Wiem, wiem. - Uśmiechnął się.
- Więęęęc? Za ile będziemy. - Znów marudziłam.
- Za jakieś 10 sekund, wytrzymasz? - Wymamrotała już zirytowana mama. Podjechaliśmy na parking przed lotniskiem i wyszliśmy z samochodu. Krystian wziął swoje walizki, złapał mnie za rękę i weszliśmy do środka budynku.
- 13:30. - Powiedziałam patrząc na wielki zegar i natychmiast posmutniałam.
- Muszę już lecieć. - Przytulił mnie bardzo mocno, pocałował mnie i odszedł. Będę za nim tęsknić... Bardziej niż wcześniej, te parę dni bardzo nas do siebie zbliżyły. Ruszyłam z mamą do samochodu.
- Powinnaś mi podziękować. - Co?
- Za co niby? - Zakpiłam. Nasze kontakt tak się pogorszył.. Jak zwykle przez Harry'ego. Czy on będzie jutro w szkole?
- Może za to, że nie powiedziałam Krystianowi? Nie pamiętasz już naszej rozmowy? - Całkiem o tym zapomniałam, nie rozmawiałyśmy już tyle, że nawet jej nie wspomniałam o tym, że mój chłopak wie o pocałunku z Harry'm.
- Oh, spokojnie, on wie. - Lekko ją wyśmiałam, ale natychmiast się opanowałam, moje zachowanie było straszne! Nie pamiętam kiedy ostatnio odnosiłam się do niej bez takiego braku szacunku!
- Jak to? - Zdziwiła się.
- Usłyszał naszą rozmowę... Wyjaśniliśmy sobie już wszystko, jest ok. - Zaczęłam się tłumaczyć, zanim zdążyła o to spytać.
- A co z jego twarzą? Chodzi mi o jego limo i wargę.. - Zauważyła? Oh, oczywiście, że tak. Jest strasznie spostrzegawcza jak mogłam o tym zapomnieć. Tylko czemu nie pytała o to wcześniej?
- Umm, coś na w-fie podobno dostał piłką. - Powiedziałam i zaczęłam nerwowo bawić się palcami.
- Taa, jasne. - Zaśmiała się. - Ale niech już Ci będzie. - Wiedziałam, że mi nie uwierzyła, ale byłam wdzięczna, że zostawiła ten temat. Po powrocie do domu zjadłam obiad i poszłam się uczyć, mój kochany Pan Smith zaszalał z ilością materiału, którego mamy się nauczyć! Po 2 godzinach dałam sobie chwilę odpocząć i włączyłam laptopa. Miałam jakieś 20 tysięcy wiadomości od mojej przyjaciółki z Polski, całkiem o niej zapomniałam! Zostałam ochrzaniona za to, że jej nie odpisywałam. Średnio miałam ochotę na rozmowę z kimkolwiek, więc po 30 minutach skończyłyśmy gadać i wróciłam do biologii. Podczas nauki usłyszałam, jakby pukanie w okno, zignorowałam to. Pomyślałam, że to tylko deszcz, ale dźwięk znów się powtórzył tylko dużo głośniej. Podeszłam do niego i rozsunęłam żaluzję, było już prawie ciemno, nawet nie wiedziałam, że uczyłam się aż tak długo. Zauważyłam, że coś się rusza i kiedy bardziej się przyjrzałam ujrzałam Harry'ego na moim balkonie.
- Otworzysz mi?! Tu jest cholernie zimno! - Krzyknął tak, abym go usłyszała przez szybę. Co on tu robił? Otworzyłam mu drzwi i wpuściłam go do środka, sama nie wiem dlaczego.
- Co ty tu robisz? - Zamknęłam drzwi, a on usiadł na moim łóżku. - I mogłeś wejść jak cywilizowany człowiek, drzwiami. - Zadrwiłam.
- Twoja mama nie byłaby zachwycona gdyby mnie zobaczyła u ciebie, poza tym nie wpuściłabyś mnie. - Jakby go obchodziło to, czy miałabym problemy po jego wizycie.
- Ok, a przyszedłeś tu.. ponieważ? - Wstał z łóżka i lekko się do mnie zbliżył.
- Chciałem cię przeprosić. - Zaśmiałam się. - Poważnie, trochę głupio wyszło.
- Trochę?! - Krzyknęłam na niego. - Harry, pobiłeś mojego chłopaka! To nie jest trochę głupie! Do tego usiłowałeś zniszczyć mój związek, po co to wszystko? - On sobie nawet nie zdawał sprawy z tego co zrobił, może dla niego to normalne bić każdego chłopaka nowo poznanej dziewczyny, ale nie dla mnie.
- Nie wiem, może po prostu Cię lubię i nie chcę, żebyś się marnowała z taką ciotą jak on? - Jak zwykle bezczelny.
- Jak możesz tak o nim mówić?! Nawet go nie znasz! - Powiedziałam łapiąc się za głowę, z tego wszystkiego mnie rozbolała.
- Nie muszę go znać, widzę jaki jest. - Uśmiechnął się i znów usiadł na łóżku.
- Oh, najwyraźniej nie wiesz. - Wymamrotałam. - A teraz poważnie, po co przyszedłeś? - Spytałam, a on się zaśmiał.
- Nudziłem się. - Miałam choć trochę nadziei, że to co mówił wcześniej to prawda, ale czego mogłam się po nim spodziewać?
- Co z twoimi przyjaciółmi? Nie mogłeś iść do nich?
- Nie. - Uśmiechnął się i poruszył brwiami. Uhg, muszę przyznać, że Harry jest naprawdę przystojny... Znów to robię.
- Ok... - Westchnęłam. - Ale i tak nie mam czasu z tobą siedzieć, muszę się uczyć. - Wystawiłam mu język i usiadłam do książek.
- Dobraaa, dużo zajmie ci to czasu? - Wybełkotał niezadowolony na co się zaśmiałam i przytaknęłam
Starałam się uczyć, ale Harry ciągle mnie rozpraszał, więc zrobiłam tylko lekcje pisemne i usiadłam obok niego. Próbował mnie objąć, ale za każdym razem dostawał za to po łapach.
- Więc jak jest teraz z nami? - Zapytałam go. Wiem, że mogłam sobie sama ułożyć to wszystko i albo go ignorować, albo żyć z  jego debilizmami, czy jest takie słowo?
- Wiesz, że nie uda nam się przyjaźnić. - Zabolało mnie, kiedy to powiedział, myślałam, że Harry mnie lubi, czy coś. - Nie, nie. Nie o to chodzi. Miałem na myśli raczej to, że prędzej czy później się we mnie zakochasz i będziesz chciała ze mną być. - Chyba zauważył, że zrobiło mi się trochę przykro więc szybko wyjaśnił co miał na myśli, a ja roześmiałam się na jego słowa.
- Haha, jak na razie to ty zachowujesz się jakbyś chciał ze mną być.
- Nigdy nie chciałem być z kimkolwiek. - Zachichotał.
- Nie wyglądasz na kogoś kto nigdy nikogo nie miał. - Powiedziałam, zanim zdążyłam pomyśleć jak to brzmi.
- Oh, jest aż tak dobrze? - Pochylił się w moim kierunku z szerokim uśmiechem, więc uderzyłam go poduszką w twarz na co położył się na łóżku i zaczął się śmiać, a ja razem z nim.
- Wiesz... Bardziej chodziło mi o chodzenie z tobą z litości. - W tamtym momencie ja dostałam poduszką i skończyłam tak jak Harry. - Nie chciałeś nigdy mieć dziewczyny? - Harry podparł się na prawej ręce i patrzał na mnie.
- A co, chętna? - Spojrzałam się na niego i z wielkim uśmiechem na twarzy pokręciłam przecząco głową. W pewnym momencie usłyszeliśmy pukanie.
- Nicola? Mogę wejść? - Zza drzwi rozległ się głos mojej mamy. Szybko poderwałam się z łóżka i spojrzałam przerażona na Harry'ego, który jak zwykle nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji.
- Wchodź do szafy! - Krzyknęłam szeptem, a on przewrócił oczami i wstał. - No właź! - Otworzyłam  szafę, zaczekałam, aż się do niej wgramoli i zamknęłam ją.
- Nicola? - Mama znowu się odezwała, szybko usiadłam przy biurku.
- Wejdź. - Weszła do pokoju, usiadła na skrzyni przed łóżkiem i westchnęła.
- Przepraszam za to, że jestem ostatnio taka w stosunku do ciebie, po prostu nie chcę abyście cierpieli, ani ty, ani Krystian. - Odwróciłam się i uśmiechnęłam do niej.
- Tak, rozumiem to.. Wiem, że zachowałam się nie w porządku, ale nie chcę abyśmy do tego wracały, jest ok. - Odeszłam od biurka i usiadłam obok niej.
- Cieszę się, mam nadzieję, że zerwiesz kontakt z Harry'm? - Spytała bezczelnie.
- Jak możesz mnie o to prosić?! - Lekko podniosłam ton. - Przecież przyjaźnie się z Harry'm, nie chcę zrywać z nim kontaktu, nie ma tu Krystiana, więc nie będę go ranić. - Westchnęłam.
- Ah! Czyli uważasz, że kiedy jest przy tobie Krystian będziesz olewała Harry'ego, a kiedy go nie ma, będziesz się z Harry'm całować, umawiać i nie wiadomo co jeszcze?! Nie poznaję cię, zawsze byłaś wierna! - Nakrzyczała na mnie. Denerwowała mnie, za kogo ona mnie ma?
- Co? Nie, oczywiście, że nie! Przecież mówiłam ci już tyle razy, że to było tylko jeden raz. - Zaśmiała się. - Możemy o tym zapomnieć? Proszę.
- Tak, ale byłabym szczęśliwa gdybyś wybrała pomiędzy Harry'm, a Krystianem. - Chciałam jej odpowiedzieć, że nie muszę, ani nie mam zamiaru wybierać pomiędzy nimi, ale wyszła. Zamknęłam za nią drzwi i opadłam na łóżko, czułam się tak beznadziejnie, nigdy się nie kłóciłam z mamą.
Harry wyszedł z szafy, położył się obok mnie, a ja się do niego przytuliłam i cicho płakałam. Byłam w tamtym momencie szczęśliwa, że jest obok mnie.
- A i jeszcze jedno... - Nagle otworzyły się drzwi w których stała moja mama, to nie mogło się dobrze skończyć.

4 komentarze:

  1. Świetny czekam na nextt <333

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Proszę dodaj jak najszybciej next'a, błagam, błagam! Pisz częściej, bo to jest meeega! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się pisać jak często tylko mogę:) Niestety moi nauczyciele chyba nie bardzo chcą abym dodawała często;)
      Dziękuję x

      Usuń